Patrzysz na wiadomości wyszukane dla frazy: króliki mięsne





Temat: Polski obiad dla Japonczykow?
Dziekuje za wszystkie propozycje:). Oczywiscie nie chcialam sie ograniczyc do
miesa, jakiegos dodatku i jarzyn. Pomysl z kasza jest niezly:) Nie jest to ryz
i dosyc typowe dla polskiej kuchni. Czernina i dynia z zacirkami bylyby
zaskoczeniem rowniez dla mojego podniebienia, te potrawy brzmia dosyc
niesmacznie:). Mlode ziemniaki ugotowane jak Ladybird poleca tez sa naprawde
dobrym pomyslem. Sos z grzybow lesnych, krolik w czerwonym winie albo zrazy
zawijane, mniam mniam:).
Azjaci raczej nie lubia typowych deserow na bazie cukru, maki i jajek. Raczej
zrobilabym cos w rodzaju kompotu i moglibysmy zjesc na koniec owoce w jakis
sposob podane. Nie mam pojecia w jaki w tym momencie...

Dzieki raz jeszcze:).





Temat: Nie chce zupek!!
moja Oliwka tez nie lubi zupek, nie lubila takze miesa do 10 m-ca (pila mleko i
jadla same deserki); do dzis stosuje podobne metody karmienia do opisanych
przez agusie33; lecz, gdy Oliwia zaczela 11 m-c cos nie cos drgnelo i np. od
tygodnia je krolika z brokulami(hippa); po prostu siedzi i otwiera buzie; a
doszlam do tego metoda prob i bledow, kupowalam kazdy rodzaj sloiczka z
obiadkiem i w koncu... natrafilam zauwazylam tez, ze chetniej zje cos ze
stolu; czyli udaje, ze jem pomidorowa z ryzem i Oliwka o dziwo pare lyzek tez
wsunie; zdecydowanie wiecej zje, gdy jest czyms zajeta;
mysle, ze przyjdzie etap, gdy Milenka zasmakuje nie tylko w soczkach i
deserkach, ale trzeba cierpliwie poczekac; (Oliwia rowniez miala etap wsuwania
zawartosci calego sloiczka - na poczatku - a pozniej przez 3 miesiace stosowala
odmowe kompletna); pewnie jest to zwiazane z rozwojem, na poczatku jedzenie ze
sloiczka bylo nowoscia, natomiast w pozniejszych miesiacach mala byla zbyt
zajeta siadaniem, ruszaniem sie, raczkowaniem itp.);
zycze wytrwalosci
justyna





Temat: sekrety kulinarne
-do rosołu dodajemy w czasie gotowania kilka kostek lodu (w odstępach) jest
wtedy klarowny
-biszkopt robimy z mąki krupczatki - zawsze się uda
-do bigosu ze świeżej kapusty dodajemy kwaśne winne jabłka, można zrobić bigos
z czerwonej kapusty z jabłkami - bez koncentratu pomidorowego, znakomitą
przyprawą do bigosów jest szałwia
-śmietanę solimy przed dodaniem do gorących potraw - mniejsze
prawdopodobieństwo zważenia
-sałata, natka pietruszki wytrzymają długo w foliowym woreczku na dnie lodówki
-jak chcesz się przekonać, czy dodają do mięsa mielonego wypełniaczy - pokrop
je jodyną - niebieska barwa oznacza skrobię, której być nie powinno
-dziczyznę, królika i kaczkę zawsze traktuj marynatą przez min. 12 godzin
najprostsza to maślanka lub ocet winny z winem czerwonym w proporcji 2:1
poszatkowana marchew, seler, cebula, liść laurowy, ziele angielskie, mięso
straci charakterystyczny smodek
Kopalnia porad: www.kuchnia.3miasto.pl/porady.htm




Temat: Skaza białkowa - jakie mięso można?
witaj, ten ątek powinnaś raczej umieścić na forum "gotowanie dla alergika", ale
moge poradzić, bo sama jestem mamą małej alergiczki (skaza białkowa).
najbardziej wskazany jest indyk, kurczak i królik. jezeli gotujesz zupki sama,
nie kupuj mięsa w sklepie, tylko Gerberka, ma takie małe słoiczki z samym
mieskiem. przy skazie b. zakazana jest cielęcina, ale moja córcia zajada sie
nią od 7 m-ca życia i nic! powodzenia



Temat: miesko dla 9-11 jakie?
Drób, cielęcina, jagnięcina, królik, wieprzowina. Wędlinke zrób sama.
Kawałeczek polędwicy wieprzowej( lub mięsa od szynki) naczosnkuj i położ do
lodówki na kilka godzin. Potem oczyśc z czosnku i wrzuc do gara, podlej do 1/3
wys. woda , dodaj ziarenko ziela ang., listek laurowy i dus do miękości. Trzeba
odwracac i uzupełniac wode. Wedline sklepowa zaczełam dawać ok. 12mz. polędwice,
czy szynke i patrze zawsze aby była jasna( zbyt rózowa wedlina swiadczy o dod.
chemii), niezbyt wodnista( efekt dodawania solanki)no i śieża - tzn. bez tego
specyficznego zapaszku, który mnie odrzuca. Na kanapki zamiast pasztetu polecam
indyka lub kurczaka gerbera i na to ogórek kiszony obrany ze skórki. Poza tym
samemu mozna zmielic mięsko- indyk+polędwica, dodać jajo( całe jajo dla
roczniaka, tak samo zółtko), bulke rozmoczona( czy kasze jakąś w 10mz), odrobine
czosnku i zapiec w piekarniku i świetny klops na kanapki dla całej rodziny -
tyle, że bez przypraw, bo nawet teraz 17m nie sole - daje pieprz, oregano,
majeranek, lubczyk, kminek itp, ale nie dosalam potraw. Beata



Temat: co dla malej 17-miesiecznej alergiczki
Moja Aga ma 16 miesiecy, alergie, anemie i tylko 2 zeby. Na obiad dostaje
zwykle dania 1-garnkowe. Kurczaka nam zakazano (za duzo chemii), najzdrowsza
jest cielecina ala odpada ze wzgledu na nasza skaze bialkowa (podobno to tak,
jakby pila mleko i jadla serki). Mozemy jesc mieso z krolika, indyka lub
wieprzowine mielone i gotowane. Oddzielnie gotuje rozne zupki: podstawowa na
bazie marchewki, pora, selera, ziemniaka i pietruszki; czasem dodaje kiszona
kapuste, innym razem buraczki z fasolka szparagowa (samej fasolki nie lubi),
brukselke, bardzo chetnie je mieso z kalafiorem i brokulami. Lubi tez cukinie z
pomidorem i papryka sama lub z wloszczyna. Wydaje mi sie, ze gotowane warzywa
jej nie uczulaja wiec (chociaz juz sama nie wiem, rzadko jej buzia jest gladka,
bez plam) dostaje wlasciwie wszystkie. Tygodniowo moze dostac 2 zoltka, dostaje
wiec zoltko z pomidorem, czasem zoltko dodaje do miesa. Bardzo lubi kisiel:
soczek gotowany lub suszone jagody + maka ziemniaczana. Na sniadanie do kaszki
ryzowej tre jablko lub gruszke. Tez wydaje mi sie, ze jej jadlospis jest malo
urozmaicony, powtarza sie co tydzien. Ostatnio test na podstawowa palete
alergenow wykazal alergie na make wiec zabroniono nam jesc normalne pieczywo w
tym biale bulki. A pieczywa bezglutenowego nie chce. Pozdrawiam



Temat: Mleko
dodam jeszcze, ze wszystkie warzywa i owoce sa tzw ekologiczne. mieszkam w
niemczech i tutaj jest tego sporo, duzy wybor, rowniez egzotycztnych. tak wiec
mam nadzieje, ze nie ma w nich chemii ani innego swinstwa to samo z miesem.
miesa do zpek dodaje ok 20 gram. na razie kurczak, co radzisz wprowadzic po
kurczaku (ale nie krolik czy cos podobnego, tego tutaj za chiny nie dostane



Temat: potrzebuję wegetariańskiej porady
potrzebuję wegetariańskiej porady
Witam. Moje dziecko jest alergikiem ( a które nie jest? ja znam 1 w podobnym
wieku) ale dość dziwnym. Otóż ten maluszek toleruje białko mleka i gluten a
sypie go np. królik. Kamil ma 14 m-cy i mięso MU szkodzi. Ja w zasadzie
mięsa nie spożywam więc nie jest to dla mnie problem tylko martwię się co mu
podawac do jedzenia. Moja kruszyna na dzień dzisiejszy je: jabłka, ryż,
ziemniaki, jogurt, chleb chrupki i inne produkty glutenowe, brokuły, dynię,
oliwę z oiliwek. Obecnie, kolejny raz, testuje jogurt za kilkadni podam mu
groszek, gdy wszystko będzie ok, fasolkę szparagową. Jak powinnam rozszerzać
Mu dietę aby zawierała jak ajwięcej protein i była mało uczulająca. Jeśli
ktoś zechce mi pomóc to także zapraszam na priva liub na g-g (1910949). Ewa



Temat: Lepiej zamrazac czy wekowac?
Po pierwsze wyluzuj. Nic złego się nie dzieje.
Ja nie należe do mam sztywno trzymajacych się rad książkowch, kieruję się
raczej swoją intuicją no i doświadczeniami z 1 dzieckiem. Z tego powodu np
zaczęłam podawać mięsko nieco wcześniej niż zalecają to podręczniki bo
uznałam, że już czas. Piszę o tym dlatego, żebyś wiedzia, że inni mogą robić
zupełnie inaczej.
Gotuję zupki sama, a mięsko zazwyczj mam wcześniej ugotowane, poporcjowane i
zamrożone. Nigdy nie waże ile gram miesa dodaję - tak na oko - pół piersi z
kurczaka na jedną porcję ( gotuję więcej, tak by mi starczyło na 2-3 dni)
Kiedyś zawekowałam sobie ugotowane mięsko z królika, ale powiem szczerze, że
po pewnym czasie bałam się że może już jest jakię zepsute. Dlatego zdecydowanie
wolę mrożenie.
Gotowych zupek nigdy nie przechowuję dłużej, niż 3 dzni.Nie muszę wię nic z
nimi zrobić - wystarczy że przechowam je w lodówce. Pozdrawiam.



Temat: Mamy które nie podają słoiczków - poradźcie:-)
Mamy które nie podają słoiczków - poradźcie:-)
Witam
Mój 13-sto miesięczny synek coraz niechętniej zjada słoiczkowe jedzonko a i wyboru nie mam zbyt dużego, bo uczulony jest m.in. na seler i
pomidory, które goszczą prawie w kazdym słoiczku Chciałabym podawać domowe jedzonko ale mam wątpliwosci co i jak. A więc po kolei:
1. Czy ryż/kaszę mieszać z warzywami i mięsem tak jak jest to w słoiczkach czy podawać maluchowi osobno tak jak my to jemy?
2. Czy ryż i warzywa mocno rozdrabniać na modłę słoiczkową, czy dawać większe kawałeczki?
3. Czy mogę używać już sól i przyprawy jak: pieprz ziołowy, pieprz czarny, papryka słodka, bazylię, tymianek, oregano itp.?
4. Czy mięso podawać w prostej postaci np. rozdrobnione mięso kurczaka, królika... czy robić jakieś klopsiki, kotleciki itp.? Czy
gulasz jest OK?
5. Czy oprócz gotowanego mięsa, mogę podawać duszone, pieczone i z grilla? Od kiedy można dać mięso smażone? Czy warzywa też
oprócz gotowanych mogę podać duszone?
6. Czy mogę dawać surówkę z kapusty kiszonej (kapusta+cebula+szczypior+olej), ogórki kiszone?
7. Jak zrobić surówkę warzywną żeby synek się nią nie dławił i nie pluł?
8. Od kiedy mogę podawać fasolę i groch?
Ludzie przez te słoiczki nie wiem jak normalnie karmić swoje dziecko Przy drugim będę mądrzejsza i postaram się od początku sama gotować dla malucha
Bardzo proszę doświadczone w tej materii mamy o radę
Pozdrówki




Temat: bardzo proszę o przepisy na obiadki i deserki
bardzo proszę o przepisy na obiadki i deserki
Drogie mamy,za niedługo chciałam sama gotować synkowi obiadki i robić deserki,
jednak nie wiem jak się za to wszystko zabrać, jeśli macie jakieś przepisy lub
wiecie gdzie mogę je znaleźć to bardzo proszę o informację. I jak długo mogę
przechowywać taki obiadek w lodówce i w czym polecacie mrozić-jeśli w ogóle
powinno się mrozić.Jak przyrządzać mięso? Teściowie mają mnie zaopatrzyć w
niesypane warzywa i zdrowego królika-ale jak mam się za to wszystko zabrać?jak
poporcjować?ile dodać mięsa?



Temat: Swoje zupki
tez mi sie wydaje, ze skoro tolerowala "jedzonko sloiczkowe" zawierajace rozne
warzywa to nie ma sensu rozpoczynac od pojedynczych jarzyn w zupce. Co do miesa-
moj chlopak (teraz ma rok) nie toleruje oslawionego indyka ani kurczaka - a
dla niego krolik jest o.k. Hmm. teraz tak mysle, ze moze stad te kolki przez 4
miesiace - jadlam tylko filety z kurczaka, bo .... bezpieczne. Aha, pediatra
powiedziala, ze jak jest cieplo na dworze , to nie wystarczy dawac soczki,
herbatki itd, ale wazna jest sol !!!



Temat: Jadłospis dla 3-latka
Jadłospis dla 3-latka
Witam
Mam w domu 3-letniego alergika, odpadają m.in. jajka, kurczak, mleko i jego
przetwory, wołowina i cielęcina, wywar mięsny, orzechy, soja, truskawki,
maliny, poziomki, jagody, cytrusy... To co może jeść, to indyk, królik,
wieprzowina, Nutramigen, większość owoców, zboża...
Podpowiedzcie proszę jak powinien wyglądać jadłospis dla 3-letniego dziecka.
Może napiszę jak to wygląda u nas (przeważnie):
- śniadanie - 300ml zupy mlecznej (Nutramigen)
- II śniadanie - kisiel na soku owocowym + owoce lub kanapki + owoc
- obiad - warzywa gotowane + ziemniaki/kasze/ryż/makaron + mięso/ryba
- podwieczorek - jabłko+ sok przecierowy + chrupki kukurydziane/wafelki ryżowe
z ziarnami
- kolacja - 300ml zupy mlecznej (Nutramigen)
Czy może tak zostać? Czy też powinnam wprowadzić zmiany? Czy przy II śniadaniu
zrezygnować całkiem z kiślu na rzecz kanapek z mięsem (żelazo) i owoców?
Poradźcie proszę




Temat: Gdzie mięso królika we Wrocku?
Nie kupuje sie miesa z krolika z hodowli przemyslowej, bo jest
silnie rakotworze, napompowane srodkami sprawiajacymi, ze jest
miekkie i szybko sie gotuje. Jak chcesz mieso z krolika poszukaj z
tradycyjnego, gospodarczego howu.



Temat: Pomysly na 30-te urodziny?...
To na kocie nie ma mięsa.Królik ma więcej niż nie jeden''pędzony'' kurczak.Oj,oj,Panie Kaziu .Wiemy,że gdzieś dzwoni,tylko nie wiemy w którym kościele.Bez urazy oczywiście.Pozdrawiam.



Temat: Gdzie mozna smacznie i tanio zjesc w Płocku lub ok
Tanio i zdrowo mozna zjeść w Chłopskiej Chacie 10 km od Płocka.
Specjał- Orkisz z grzybami Shie-Take i sztuka mięsa z królika.




Temat: Wstrętne paskudztwo czyli czego nie jadam....
Hej.
Czytam te dlugie lisy wstretnych paskudztw i zastanawiam sie czego nie
lubie.Moze narazie napisze,ze nie lubie soku pomidorowego mimo, ze lubie
pomidory i prego, nie lubie sushi, lau lau, miesa z krolika i baraniny, nie
lubie szprotek suszonych na slodko brr



Temat: Sklepy z żywnością ekologiczną
Królika można kupić w większości mi znanych sklepów mięsnych w centrum Katowic.
Nie powinno z tym być problemu. Jednak ekologicznego sklepu mięsnego jeszcze
nie spotkałam.



Temat: Dania mięsne-które mięsko pierwsze?
Dania mięsne-które mięsko pierwsze?
Proszę doradźcie,od którego mięska powinno sie zaczynać(kurczak,królik,indyk)?
Mój 6 mies.syn nie jest na nic uczulony no ale wolę uważać.Dzięki za
rady.Pozdrawiam Ula




Temat: zaczęłaM 15.05.2006r.
zaczela mi smakowac aslata z olejem, chyba zmieniam sie w krolika. zamiast
szynki, bo nie jadam miesa, plaster tofu, ale troche przyprawilam sola
czosnkowo-ziolowa. nie dalabym rady tego zjesc. no i byl owoc, zjadlam
winogrona, malutka kisc, ale mi smakowala.:>



Temat: Parówki-są tu mamy które dają?
Morlinki ale nie codziennie. Innych nie kupuje. Wolę upiec w piekarniku kawał
mięsa i z tym robić kanapeczki. Córcia uwielbia mięso z królika.
Pozdrawiam



Temat: Podrożał podatek od psów
landola napisał(a):

> ciekawe cz niedługo wprowadzą podatki od królików, chomików i innych
szynszyli
raczej nie, gdyż jest już wprowadzony jako podatek od mięsa rzeźnego.



Temat: A nutrie to wyginęły czy zdziczały?
Chodzi o to, że obrzydliwe z wyglądu takie MEGA SZCZURY! Co do mięsa
nie jadłam ale królika owszem. Było niezłe.




Temat: Kiełbaski, szyneczki własnej roboty!
Ja osobiście nie jem mięsa, ale wiem, że moi sąsiedzi ciągle jeżdżą po okolicy,
to po jakieś "prawdziwe" kury, króliki, specjalnie odkładane szynki i schaby.
Także na pewno wielu chętnych się znajdzie.



Temat: Witaj Pompejo
Pompejo :))))))))))))
Z samego rana musze zabrać się za sprzątanie w jaskini po tej uczcie z okazji
upolowania królika a może to był mysikrólik, nie wiem, ale bałagan straszny :)))
Co mi mówi, że to goście tak szukali tego mięsa :))))))))
Makary łowczy




Temat: KEBABY Płockie ? co sądzicie?
Ludzie wpłocku nie ma lokalu gdzie podaja prawdziwego kebaba sa
tylko BUŁY NAPCHANE SUROWKA Z PORA A(a co my kroliki jestesmy) MIesa
TYLE CO PIES NAPLAKAL i do tego sosy kupowane w tesco i babrane
jeszcze z woda przegotowana zenada



Temat: Kiedy podac żółtko?
Ja podałam ok. 9 miesiąca, wcześniej dawałam indyka albo królika do zupek ale
nie wiem jakie są normy, mój synek trochę alergiczny więc odwlekałam podanie
żółtka. Na szczęście wszystko było OK i teraz zamiast mięsa dostaje do zupki
żóltko 1-2 razy w tygodniu.



Temat: Sklepy z żywnością ekologiczną
Dziękuję za namiary.
Już byłam w S-cu na Targowej, tam mam najbliżej więc jarzynki będę tam kupowała.
Niestety nie prowadzą sprzedaży mięsa, czy może ktoś w którym sklepie w
Katowicach można kupić np. królika?




Temat: czy tępienie robactwa jest wg wegan dopuszczalne?
Najlepiej złapać sobie królika. Nie będzie wątpliwości. Tylko nie kupować w
sklepie zoologicznym! :) Poza tym, kupowanie karmy dla zwierząt to też wychodzi
na wspieranie przemysłu mięsnego :P



Temat: Smacznego...
> Trochę dziwna ta Twoja logika. Z jednej strony chcesz ograniczyć ilość
cierpień
>
> i niepotrzebnej śmierci a z drugiej sama zabijasz prawie bez opamiętania.
> Z jednego konia masz ok. 500 kg mięsa i spokojnie starczy Ci to na conajmniej
> rok, z królika ok. 2 kg czyli potrzebujesz ok. 250 królików (!) a te na pewno
> zjedzą więcej niż koń, czyli przy produkcji pożywienia dla nich zginie więcej
> przypadkowych istnień.

Clou tego polega na tym, że:
- rasy mięsne królika mają ponad 6 kilo, a nawet futerkowe mają 3-4 kilo a nie
dwa. Nie sugeruj się miniaturkami ze sklepów zoologicznych.
- nie przeżarłabym konia przez rok i większość tego mięsa poszłaby do śmieci.
Rocznie to może z 10 królików zjadam, a konia do hodowli "podzielić" się nie da.
- koń dojrzewa jak ma 18 miesięcy, królik 6 miesięcy. Nawet te 250 królików nie
przeżre w te 6 miesięcy tyle co jeden koń przez półtora roku.

> Tylko łatwiej zabić królika, który jest mniejszy, słabszy i nie patrzy takim
> inteligentym spojrzeniem jak koń.

A co, zabijałaś, że niby wiesz jak to jest?

> Zgadzam się, że łatwiej i taniej utrzymać królika niż konia, ale weź poprawkę
> na to, że na jednego konia potrzebujesz 250 królików,

Po dokonaniu obliczeń dla ras mięsnych - góra setka (a dokładnie 83,33 królika
na konia).

a te już: raz zajmują
> więcej miejsca,

Setka królików wejdzie spokojnie do przyzwoitej stajni dla konia. A nawet
więcej.

dwa więcej jedzą

W zimie marchew, kapusta i takie tam. A w lato można im zrobić zagródkę na łące
i dorzucać trochę treściwszego żarcia. A dla konia na zimę pół stodoły siana,
owies trzeba dokupić, śrutę, kowal też za darmo nie podkuje...

i trzy więcej g... po nich zostaje.

Proponuję ci zważenie króliczych bobków produkowanych jednego dnia przez setkę
królików i jednego konia :))) To sobie wtedy porównamy...



Temat: Smacznego...

> - nie przeżarłabym konia przez rok i większość tego mięsa poszłaby do śmieci.
> Rocznie to może z 10 królików zjadam, a konia do hodowli "podzielić" się nie
da

a co to zamrażarek już nie ma? ew. zawsze możesz zrobić spółkę ze znajomymi,
których tak namawiasz na mięso z małych gospodarstw.

> .
> - koń dojrzewa jak ma 18 miesięcy, królik 6 miesięcy. Nawet te 250 królików
nie
>
> przeżre w te 6 miesięcy tyle co jeden koń przez półtora roku.
>
> Po dokonaniu obliczeń dla ras mięsnych - góra setka (a dokładnie 83,33
królika
> na konia).

A tu się mylisz.
Ilość paszy dla konia 5-7 kg paszy treściwej (owies, otręby, sieczka ,jęczmień
oraz mieszanki paszowe dla koni) 5- 7 kg objętościowej (siano, jabłka , marchew
(zielonki)). W okresie letnim podaje się również ,oprócz siana i zielonki,
trawy łąkowe, lucernę, koniczynę. Ilość pokarmu zależy od natężenia pracy
konia. Wówczas odpowiednio zmniejsza się dawkę siana. Czyli max. 15 kg.

Dla królika potrzeba około 1 kg paszy dziennie.
(andprzew.webpark.pl/KROLIKI/Index13.html)

To są dane o potrzebach żywieniowych zwierząt już dorosłych.

1 koń = 83,33 królików

ilość paszy dziennie 1 koń * 15 kg = 15 kg
83,33 króliki * 1 kg = 83,33 kg

dojrzałość koń 18 miesięcy = 540 dni
Królik 6 miesięcy = 180 dni

(założyłam, że miesiąc ma 30 dni)

czyli mamy dla konia: 540 * 15 kg = 8.100 kg
dla królików 180 * 83,33 kg = 14.999,4 kg

No i kto zjadl więcej?

> W zimie marchew, kapusta i takie tam. A w lato można im zrobić zagródkę na
łące

Skoro masz łakę dla 80 królików to jeden koń będzie tam miał trawy aż nad to. A
w zimie dokładnie to samo co króliki tylko jedną trzecią z tego co dla stadka
80 królików.




Temat: Kto kupił mięsko z ogłosznia o króliczkach?
magda-lis napisała:

> Racja z tymi badaniami. Poruszyłam ten temat ponieważ zrozumiałam, że
hodujecie
>
> króliki dla siebie nie w nastawieniu na sprzedarz, a wtedy nie ma obowiazku
> takich badań o jakich piszesz w liście tłumaczącym.

W tym pierwszym liście, który dla wszystkich rozsyłałam pisałam, że to legalna
hodowla. Myślałam, że to jest logiczne, że zwierzęta przechodzą badania i tak
dalej. Moja teściowa najczęściej sprzedaje króliki na skupie (za tak małe
pieniądze, że wstyd o tym pisać po prostu), więc zwierzęta muszą być zdrowe.

Hasło króliki bardzo mnie
> zafrapowało bo moje dziecko ma dosyć już indyka którego je na okrągło,
pozatym
> miejsce zakupu (Kraków) jest dla mnie bardzo dogodne.

Wiem co to znaczy jeść TYLKO indyka, bo przez pierwsze pół roku życia Aśki jak
była tylko na piersi jadłam TYLKO indyka, do tej pory mam uraz...

Dziekuję, że zajęłas głos
>
> w tej sprawie i że wszystko bardzo spokojnie wytłumaczyłaś chociaż wiedząc o
> swojej uczciwości mogłaś się zdenerwować.
> Jestem pewna, że mi wybaczysz dociekliwość, ale trudno wiedzieć przez
internet
> z kim ma się do czynienia.

Rozumiem doskonale o co chodzi, więc nie jestem zła Powiem szczerze, że ja
byłam bardzo sceptycznie nastawiona do pomysłu sprzedawania mięsa w ten sposób,
ale stwierdziliśmy z mężem, że spróbować nie zaszkodzi, a teściom jakieś
dodatkowe pieniążki baaaaaardzo się przydadzą (zwłaszcza, że właśnie wysychają
ostatnie truskawki, zbiorów nie było prawie żadnych, na lubelszczyźnie jest
straszna susza i zero deszczu wbrew tego, co mówią w prognozach pogody, no i
nie wiadomo jak będzie potem z malinami (( ).
A poza tym nie dziwią mnie takie pytania, dopóki nie zaczęłam jeździć na wieś
do teściów też byłam totalnym laikiem (myślałam na przykłąd, że jak się robi
zasiew pszenicy czyc zegoś takiego to się liczy ziarenka ile tego potrzeba -
mąż mnie tka zbajerował, dopiero potem teściowa uświadomiła mnie, że owszem,
liczy się, ale NA TONY....! ))

>
> Pozdrawiam Magda
> forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10830910

ja też pozdrawiam
Aga

ps
aha, niedługo będzie transport królików do Krakowa, jeśli też jesteś chętna to
daj znać na priva



Temat: niemieccy rzeznicy
Oczywiście zabijanie nie jest przyjemnym zajęciem i podział pracy umożliwia
jedzenie mięsa bez potrzeby własnoręcznego zabijania.
>Wolą nie myśleć, jak z żywej
> istoty robi się towar sklepowy - ignorancja z wyboru.<
Co tu myśleć jak wszystko jasne,wiedzę tę powinno się mieć w bardzo wczesnym
okresie życia by nie być zaskoczonym w wieku dorosłym.
> Niemniej jednak niektórzy mięsożerni są tak zapieczeni w swojej argumentacji
> antywegetariańskiej, że deklarują, iż zabijanie to normalna sprawa i nawet
oni
> bez mrugnięcia okiem byliby gotowi zabić zwierzaka na obiad, szczycząc się,
że
> zabicie zwierzęcia jest prostsze, szybsze i łatwiejsze niż np. żmudne
pieczenie
>
> chleba. Ja jednak nadal twierdzę, że to osobniki mocne w gębie, a nie w
czynach
>
> i suponuję, że nie są w stanie własnoręcznie zabić nawet królika. Ja w każdym
> razie nie jestem i mówię o tym całkiem otwarcie. Wolę się natrudzić przy
> chlebie, niż "lekko" zarżnąć zwierzaka. Pzdr zak<
Właściwie to ja właśnie tak myślę,zabicie w celu jedzenia jest całkowicie
normalne,nie jest to powodem by tym się szczycić,pieczenie chleba nie wyklucza
jedzenia mięsa,zabija się nie dlatego,że to prostrze tylko dlatego,żeby zjeść.
Generalnie to chyba mylnie odzcytujesz postawy wszystkożerców.Nie jesteśmy
krwiożerczymi potworami szczycącymi się swoim okrucieństwem wszem i
wobec,jesteśmy normalnymi ludżmi którzy jedzenie mięsa uważają za konieczność i
znającymi wszelkie związane z tym konsekwencje .Ja jestem z pokolenia tych dla
których widok zabijanych zwierząt na spożycie był czymś naturalnym od
najwcześniejszego dzieciństwa ,widziałem jak robili to moi rodzice i ja jak bym
musiał też bym tak robił.Teraz praktycznie oprócz komarów nie zabijam niczego,a
chleb czsami piekę.Pozdr.




Temat: Smacznego...
Widzę, że zaczęłaś przybierać swój ulubiony ton "zniżania się do poziomu" - mam
się czuć zaszczycona, że dopiero teraz?
Ja umiem czytać i nie musisz - chyba że w ramach dalszego wpadania w samozachwyt
albo utwierdzania się w swojej argumentacji - powtarzać mi tych samych rzeczy
po sto razy. Nie napisałam, że problem niehumanitarnego uboju da się
wyeliminować - można jednak próbować go minimalizować, choćby przez stosowanie
wspominanej i tak "wybiórczo" (? możesz podać powód tego stwierdzenia - no
chyba, że się spodziewałaś, że przytoczę Ci tutaj cały tekst) przeze mnie
potraktowanej ustawy, która i tak - jak wiele innych aktów prawnych nie jest
doskonała. Gdzie znalazłaś moje stwierdzenie, że według prawa ubój jest
nielegalny????
Dzięki za szacunek dla moich powodów niejedzenia mięsa - czyżby ta tak przez
was podkreślana nietolerancja wegetarian była zaraźliwa?
Z Twojego samobójstwa nie miałabym satysfakcji - bo niby dlaczego? O tym, że Ty
nie popierasz masowej hodowli już czytałam, nie raz - nie napisałam, ze tak nie
jest.

> - drób i króliki, które zjadam, ubijam osobiście

Pozazdościć odporności.

A co do walki o dobro zwierząt - gratuluję. Ja - w przeciwieństwie do Ciebie -
nie mam zamiaru wymieniać swoich działań w tym kierunku, "bo nie dla chwalenia
się jestem". I - uprzedzając Twoją odpowiedź - nie jest tak, że żadnych nie
podejmuję.
Może skończmy tę dyskusję, bo nie sądzę, żeby doprowadziła do jakichkolwiek
wniosków. Napisałam już, ale powtórzę (biorąc przykład z Ciebie) - ja szanuję
Twoje poglądy i nie namawiam Cię do niejedzenia mięsa. Dobrze by było, gdybyś
również Ty uszanowała moje, nawet jeśli według ciebie są one głupie (no tak,
tego jeszcze nie napisałaś) i zawijane przez świstaka.
Pozdrawiam




Temat: Mit funduszy unijnych czyli DOPŁACIMY do UE
o królikach i strusiach
Gość portalu: unita napisał(a):

> Mimo, że w poglądach jestem
> liberałem uważam że dotacje mogą pomóc. Ale pomogą tylko najlepszym, takim
> którzy mają pomysł na biznes, którzy i tak by inwestowali w rozwój np. z
> kredytów. Dowodem na to są wnioski o SAPARD - najwięcej z jest na cel 3 czyli
> różnicowanie produkcji. Znajdują się tam hodowcy królików, strusi i inni
wysoko
>
> specjalizowani producenci (głównie z Wielkopolski), którzy potrafią myśleć. A
> fundusze tylko wzmocnią ich pozycję na rynku.

Niestety polskie rolnictwo i przemysł przetwórczy nie wyżyją z samej hodowli
królików czy strusi. Polski przemysł przetórstwa spożywczego, a mam tu na
myśli mleczrnie, zakłady przetwórstwa owocowo-warzywnego, rzeźnie, zakłady
mięsne, cukrownie itp. to potęga na skalę europejską. Niestety większość z tych
zakładów nie spełnia unijnych norm, do których przedsiębiorstwa UE dochodziły
ewolucyjnie przez dziesięciolecia. Większośc z nich nie miała też szans
skorzystać z SAPARDU. Dlaczego? Bo trzena było najpierw wyłożyć 100% na
realizację inwestycji modernizacyjnej, żeby móc się ubiegac o grant z funduszu.
Miałem w czasie składania wniosków na SAPARD do czyniania zaledwie z jednym
wnioskiem o kredyt - mleczarni, która była w doskonalej sytuacji ekonomiczno-
finansowej i mogła sobie pozwolić na inwestycje. A i tak udzielając kredytu
zakładaliśmy, że inwestycja musi się zwrócić bez udziału grantu, bo ten
obwarowany był tyloma warunkami, iz uznaliśmy, że ryzyko jego nieuzyskania po
zrealiowaniu inwestycji jest wysokie. Wniosek z tego taki, że SAPARD wśród
przediębiorstw nie wypalił, ponieważ jego warunki były niemożliwe w większości
przypadków do spełnienia, a uzyskanie kredytu w banku równie trudne jak , jak
przy każdej innej inwestycji. Plan modernizacji naszego przemysłu przetwórstwa
spożywczego wziął wiec w łeb, czego skutki odczujemy natychmiast po wejściu do
UE, kiedy zaczną obowiązywac unijne normy. Mimo to rząd uparcie mówi,że akcesja
jest dla polskiej gospodarki zbawieniem.

Pozdrawiam optymistę
Pesymista



Temat: W jaki sposób oszczędzać na jedzeniu?
No to ja się wyróżnię pewnie w sensie negatywnym, bo widzę tutaj większość osób
je bardzo mało mięsa - dla mnie niewyobrażalnie mało, a moja rodzina jest z tych
raczej miesożernych Nie wyobrażam sobie zjesc na obiad jeden filet na pol z
mężem, na naszą trójkę - ja, mąż i 5 latka na 1 obiad muszę mieć np. podwójną
pierś ok. 550 gr. Faktem jest, że ja nie jem do miesa nic innego, niż sałatki,
dla męża z dzieckiem gotuję jakis makaron pelnoziarnisty, ryż, kaszę, baaaardzo
rzadko ziemniaki, ale i tak na talerzach dominują warzywa i mieso. Więc na
mięsie to ja razcej nie mogę za bardzo oszczędzać.. Fakt, takie mieso droższe,
jak np. królik, kaczka, cielecina to kupuje raczej od swieta, na codzien nigdy.
W tygodniu zjadamy wołowiny,wieprzowiny i drobiu średnio na około 60 zł na
tydzień ( przykłąd:2 obiady po 500g piersi podwójne,u mnie po 15 zl, 1 kg
karkowki wolowej na mielone - 18 zl na 2 obiady, dorszcz 0,6 kg na 1 obiad -
10zl, wieprzowa szynka 1 kg 15zl-na 2 obiady)
Teraz wydaję na wyżywienie miesięcznie ok. 1100-1200zl na naszą trójkę, zalezy
od miesiaca, ale kiedys wydawalam 1500-1700 conajmniej. Na czym oszczędzam?
Kupuję np. ryż z Biedronki - kosztuje poniżej 2 zł, a nie jest dla mnie gorszy
niż np. Kupiec. Natomiast makaronu już nie kupuję z biedrony, dla mnie
niejadalny. Staram sie kupowac owoce i warzywa sezonowe. W ogóle nie pijemy sokó
kupnych - zawsze mamy wodę mineralną, lub herbata, a dziecko lubi mleko do
wszystkiego. Od niedawna robie sama jogurty naturalne - koszt litra mleka ok.
1,6 - więc koszt litra jogurtu taki sam A w sklepie kosztuje 2 zl za 400 gr.
Dodajemy sami owoce do tych jogurtów, lub dżemy na fruktozie( cukru praktycznie
nie spożywamy, słodzimy wszystko fruktozą - a że mało co słodzimy, to na długo
starcza)
Nigdy nie kupuję ciast - jak mamy ochotę, to piekę sama. Slodycze - baaaardzo
rzadko jakaś czekolada, pare raze w tygodniu malutkie wafelki bez czekolady dla
dziecka, bo je wlasnie bardzo lubi.
A, i codo fruzktozy - dla mnie to mit, że jest 4-5 razy bardziej słodka od
cukru! Absolutnie tak nie jest, wg mojej opinii jest dokładnie taka sama jak
cukier, nie slodsza. Nie wiem, może to zależy od rodzaju, ja kupuję taką z
Tesco, firma bodajże Leingsteiner , nie jestem pewna, czy poprawnie napisalam.




Temat: Jak uśmiercają zwierzęta w łódzkim zoo
lodzkie zoo
Ludzie, zastanówcie się, o czym wy w ogole piszecie. Piszecie, żeby żywego
zwierzaka wpuscic do klatki na pożarcie. Po pierwsze w Zoo pracują normalni
ludzie i nikt tego nie zrobi, po drugie to dopiero bylaby jatka, stres dla
krolika. Może jeszcze powinny być sprzedawane wejsciówki na takie
przedstawienie? Wtedy co niektorzy byliby zadowoleni, że to nie ludzie zabijaja
tylko zwierzęta. Ciekawe, kto z was wolałby być rozszarpanym przez drapieznika,
chyba lepiej być martwym jak jest się zjadanym. Zdajcie sobie sprawę, że jak
jecie jakikolwiek wyrób z mięsa to przecież to mięso też kiedyś bylo zwierzęciem
i zostalo zabite, tylko po to żeby napelnić wasze brzuchy. Taka jest prawda, na
codzien przyczyniamy sie do śmierci zwierząt. Zgodnie z wypowiedzią Pani Anieli
Graczowej w Zoo odbyła się kontrola, która nie wykazała uchybień. Proponujecie
zeby starych pracownikow zwolnić i zatrudnić młodych, ciekawe, czym oni sie by
różnili od starych ?? Też by musieli nakarmic te same zwierzeta, a zanim by sie
nauczyli obchodzic z nimi odpowiednio i zachowując zasady bezpieczeństwa sami
mogli by sie stać czyimś obiadem. Zresztą to właśnie młody pracownik zostal
zwolniony, to on zrobił zdjęcia. Skoro uważał, że takie straszne rzeczy sie
dzieja w zoo, to czemu nie poszedl z tymi zdjeciami do gazety kiedy jeszcze
pracowal w zoo, jakos dopiero po zwolnieniu z pracy doszedł do wniosku, że w Zoo
lamie się prawo i pracują sadyści. Co poniektórzy pisza, że nie jedzą mięsa
itd... , proszę bardzo jest to Wasz wybor, a natura stworzyla drapieżniki, które
jedza mięso i musza je dostać, ciekawe, jak sobie wyobrazacie lwa ktory je
marchewkę, salatę i inne warzywa. Po prostu zanim cos napiszecie, to przemyslcie
dokladnie swoja wypowiedz, spójrzcie na temat z każdej strony,a nie przyjmujcie
w 100% tego, co jednostronnie pisza w gazecie. Jakby napisali, że połowa
mieszkańców miasta to kosmici, to też trzeba im wierzyc bez zastanowienia?
Sprawa się wyjaśni, jesli ktoś zawinił to zostanie pociągnięty do
odpowiedzialności i tyle. Mam nadzieje że dalsze wypowiedzi na tym forum będa
bardziej przemyślane



Temat: zwierzeta
vegge napisała:

> moze ten watek byl juz poruszany, ale jestem od niedawna, wiec sie spytam.
> jak to jest ze miesozercy zachwycaja sie malymi kurczaczkami, prosiaczkami i
> cielaczkami a jednoczesnie nie przeszkadza im to zabijac je i zjadac?

Jedzenie mięsa jest wynikiem instynktu stadnego człowieka. Kiedy byłam
dzieckiem, moi rodzice mieli króliki na działce. Te króliki miały swoje imiona.
Bawiłam się z nimi i bardzo je lubiłam. Pierwszy raz zastanowiłam się głębiej
nad zabijaniem zwierząt, mając na stole upieczonego i przyrządzonego przez moją
mamę towarzysza zabaw. Wtedy jeszcze instynkt stadny (przecież wszyscy jedzą -
więc tak musi być, mimo że to okropne) był silniejszy. Zjadłam, lecz był to
jednocześnie mój pierwszy krok w stronę wegetarianizmu. Później, jedząc mięso,
nigdy już nie mogłam pozbyć się uczucia, że robię coś wbrew sobie. Myślę, że
każdy człowiek ma taki moment w swoim życiu i albo podąży za nim albo go
zagłuszy ...

> otrzymywalam odpowiedzi typu: no, ale musimy cos jest, tak juz jest swiat
> urzadzony lub cos w tym stylu. ewentualnie: jakbym znal ta swinie to pewnie
> bym jej nie zabil. moja siostra, gdy ja pytalam, czy nie przeszkadza jej, ze
> jedzac ryby przyczynia sie do smierci delfinow, ktore tak lubi odpowiadala:
> no tak jest mi przykro, ale ja nic nie zmienie.

Ludzie nie lubią rewolucji. Drastyczne zmiany, a taką jest z pewnością zmiana
nawyków żywieniowych, są wbrew naturze człowieka. Stąd też bierze się brak
akceptacji wobec ludzi, którzy żyją inaczej. Nie mówiąc już o zrozumieniu, bo
zrozumienie oznacza przyznanie racji i przymusza do zmian...

> ja nie rozumiem tego, dla mnie oczywiste jest "nie zabijac". jest to dla mnie
> tak przykre, ze ostatnio nie moge nawet siedziec z ludzmi jedzacymi mieso
> przy stole bo chce mi sie plakac :-(

Być może jedyne, co jesteś w stanie zrobić, to zmienić tylko siebie – a to już
bardzo wiele...
Głęboko wierzę w to, że wegetarianizm jest wyższą formą świadomości, bo opartą
na głębokim współczuciu i szacunku dla wszystkich istot żywych i równym ich
traktowaniu. Wierzę też w to, że kiedyś świat będzie wyglądał inaczej, że
ludzi, którzy zyskują tę świadomość jest coraz więcej. Nie mam możliwości
zobaczyć tego w moim życiu ale pozostaje wiara i dlatego, moim zdaniem, płacz
nie ma sensu...

pozdrawiam
lovejoy




Temat: Mój biedny synek i jego łuszcząca skórka-POMOCY!
Kochana jesz wszystko to czego akurat nie wolno:
- masło - przeciez to z krowy
- wedliny - syf i malaria (sorry za słownictwo) chemia, pochodne mleka i soji
- seler - bardzo czesto uczula podobnie jak pomidor i marchew.
- bułek zwykłych też nie powinnas - poszukaj chleba zytniego na zakwasie bez
drożdzy.

Tu masz trochę informacji:

Mięso tylko pieczone (wtedy jest w formie wędliny) i gotowane. Co do chleba
musisz miec pewność 100% (na początek), że nie zawiera polepszaczy, mleka i
drożdzy. W wielu sklepach zwanych eko i z jedzeniem dla alergikow można kupić
chleb żytni na zakwasie.
Wapń w tabletkach - 1000-1200 mg na dobę.
Tutaj masz ogólną dietę matki alergika i kilka linków:

1. kasze i mąki wszystkie
2. miesa - wszystkie bez wolowiny i cieleciny z zastrzezeniem, zeby uwazać
na te kupne np. kurczaki i indyki i najlepiej mieso jak sie da sciagac ze wsi -
gotowane i pieczone (ja jadlam wieprzowine, indyka, królika i kaczke) NIE WOLNO
WĘDLIN !!!
3. warzywa: typowo polskie bez selera, pomidorów i papryki
4. owoce polskie bez truskawek, malin, poziomek
5. do picia: slaba herbata i kawa, soki i kompoty domowe
6. zupy: na wywarach z warzyw, z dodatkiem oleju (bez wywarów miesnych)
7. tluszcze: oliwa, smalec
8. slodycze: domowe bez bakali, kakao, miodu
9. przyprawy: sól i cukier

Wiadomo, ze wszytsko może uczualać, ale to jest pewna baza. W niej może znaleśc
się coś co jeszcze uczula, ale zacznij od tego. Powinna być poprawa. Jak
jeszcze coś będzie uczulać - trzeba będzie szukać.
Jak będzie skóra ok - zaczniesz robić testy prowokacyjne ze jedzeniem.
Rób dziennik - co jesz i zapisuj stan skóry dziecka. Tak samo w czym kąpiesz
itp.
Tu nasz linki - możesz sobie w wolnej chwili pocdzytać - tylko sie nie
załamuj )
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html ?f=578&w=10036590
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html ?f=578&w=5435983
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html ?f=578&w=8115172www.wyprawka.pl /alergie
www.wyprawka.pl/alergie
www.malyalergik.pl



Temat: co ma jeść mama karmiąca, gdy dziecko ma skazę?
Mięso tylko pieczone (wtedy jest w formie wędliny) i gotowane. Co do chleba
musisz miec pewność 100% (na początek), że nie zawiera polepszaczy, mleka i
drożdzy. W wielu sklepach zwanych eko i z jedzeniem dl aalergikow można kupić
chleb żytni na zakwasie.
Wapń w tabletkach - 1000-1200 mg na dobę.
Tutaj masz ogólną dietę matki alergika i kilka linków:

1. kasze i mąki wszystkie
2. miesa - wszystkie bez wolowiny i cieleciny z zastrzezeniem, zeby uwazać
na te kupne np. kurczaki i indyki i najlepiej mieso jak sie da sciagac ze wsi -
gotowane i pieczone (ja jadlam wieprzowine, indyka, królika i kaczke) NIE WOLNO
WĘDLIN !!!
3. warzywa: typowo polskie bez selera, pomidorów i papryki
4. owoce polskie bez truskawek, malin, poziomek
5. do picia: slaba herbata i kawa, soki i kompoty domowe
6. zupy: na wywarach z warzyw, z dodatkiem oleju (bez wywarów miesnych)
7. tluszcze: oliwa, smalec
8. slodycze: domowe bez bakali, kakao, miodu
9. przyprawy: sól i cukier

Wiadomo, ze wszytsko może uczualać, ale to jest pewna baza. W niej może znaleśc
się coś co jeszcze uczula, ale zacznij od tego. Powinna być poprawa. Jak
jeszcze coś będzie uczulać - trzeba będzie szukać.
Jak będzie skóra ok - zaczniesz robić testy prowokacyjne ze jedzeniem.
Rób dziennik - co jesz i zapisuj stan skóry dziecka. Tak samo w czym kąpiesz
itp.

Tu nasz linki - możesz sobie w wolnej chwili poczytać - tylko sie nie
załamuj )
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html ?f=578&w=10036590
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html ?f=578&w=5435983
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html ?f=578&w=8115172
www.wyprawka.pl/alergie
www.malyalergik.pl

Kruffa




Temat: Od kiedy kapusta i fasola???????
Może, przy czym z tym majonezem bym nie przesadzała. Czytałas skład? Nic tam
pozywnego nie ma, ale odrobina nie zaszkodzi. Zas własnej roboty bym nie
ryzykowała ze wzgledu na surowe żółtko. Ma syna który zacząl 18 mz. i jemy tak
7- mleko z kleikiem
10- sniadanie - jajko na parze, omlet, kanapka z pasta jajeczną, rybną, parówka
z Morlin, serek biały z pomidorkiem, ogórkiem, rzodkiewka, mięsko własnej
roboty kanapkowe, ser żółty, ryz zapiekany z jablkiem, nalesnik, racuchy z jablkiem,
12- owoce sezonowe, sok przecierowy
15 - obiad- zupki z wyjatkiem grochówki, grzybowej, szczawiowej ( tak
łatwiej)syte z wkładka mięsna, pulepty mięsne, rybne, ziemniaczki ( kasza i ryz
do zupy, bo inaczej pluje), surówka mizeria z ogórków czy pomidorów z kefirem
zamiast smietany, ogórek kiszony z cebulka i oliwa z oliwek, surówka z kiszonej
kapusty ( syn uwielbia kwasne), groszek z marchewka , kalafior z maselkiem czy
fasolka szparagowa, spagetti z sosem własnej roboty, potrawka z kurczaka ( z
pałki udka) z ryżem, duszone udko z kurczaka, królika, gotowana ryba, wątróbka
gotowana, nie daje schabowych, mielonych, gotowych paluszków rybnych
podwieczorek- serek danonek, bakus, bieluch waniliowy, owoce, czasem kroma,
naleśnik z musem owocowym, podwieczorek zalezy od tego co bylo na obiad i ile
zjadl syn
kolacja - kroma chleba pelnoziarnistego i na popitke kakao na mleku
modyfikowanym, manna z owocami ( truskawki i maliny z mrożonki Hortexu teraz)
Jedynymi slodyczami sa slodkie serki i owoce oraz soki i ma tak zostac jak
najdłużej, nie je syn herbatników, ciastek, czekoladek- ma mój zakaz cała
rodzina Majonezu nie dawałam, ale mam od koleżanki przepis na sałatke wiec
wypróbuje i zobaczymy, fasole jedlismy, kapuste tylko kiszoną, bo takiej
duszonej na ciepło to sama nie jadam, sałate syn dostaje na kanapke taka z
serkiem, wedlina, pomidorkiem i szczypiorem, ale ściaga wszystko i je
pojedyńczo , brukselke daje do zupy. Beata



Temat: CZŁOWIEK NIE JEST MIESOŻERNY!!!!!!!!!!!
> >> To BRZYDKO zwalac na dzieci.

Przedszkolanka się odezwała.
>
> >> Taka wypowiedź kwallifikuje cie do kategorii dewiantów lub psycholi al
> bo
> osób niebezpiecznych dla otoczenia. Chyba że po prostu jest to objaw
> schizofrenii.

Nie sądź innych wedłu siebie, bardzo cię proszę...

> >> NORMALNE dziecko nie jest w stanie zabić zwierzęcia ( mówimy tu o np,
> zwierzetach które niektóorzy jedzą: królik, świnia, cielak itp) To jest
> niemozliwe.

Widziałam dziecko które ukręciło łeb kotkowi. W czym kotek jest gorszy od
królika? I dlaczego tak drastycznie zawężasz kategorię zwierząt, które są
zabijane? Uśmiercanie ptaka, kota, myszy, to według ciebie nie zabijanie?
Znałam też dziewczynkę, która rozpruła paznokciem brzuch ciężarnej myszy, bo
chciała zobaczyć jak "to" w środku wygląda. Obecnie normalna kobieta i matka
dzieciom.

> >> Dziecko może byc przyuczone do zabijania , ale tylko przez osobę doros
> ła i
> będzie to z wielka krzywdą dla tego dziecka.

Kituś-bajduś. Te dzieci trzeba było tego oduczać. PS. Bynajmniej dzieciaki nie
były ze sobą spokrewnione.

> >> Nawet polskie prawo- obojetne względem takich czy innych pogladów - za
> czyn
> karalny uważa zabijanie(szlachtowanie) zwierząt w obecności dzieci.

Szkoda, że nie widziałeś, jak bardzo trzeba się starać, żeby na wsi usunąć
dzieci z miejsca, gdzie ubijana jest świnia - pchają się drzwiami i oknami, ze
zwykłej ciekawości.

> >> Czynnośc zabijania zwierząt jest zresztą skutecznie usunieta z naszej
> kultury. Tzw. "kulturalny " człowiek podyskutuje o delikatności cielęcinki
ale
> obruszy się na samo wspomnienie rzeźni.

Ja też jestem za likwidacją rzeźni i prowadzeniu małych, rodzinnych gospodarstw
hodowlanych. Zwierzęta umierają tu bez zbędnego cierpienia, a jakość mięsa jest
o niebo lepsza niż z rzeźni.



Temat: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie?
emka_waw napisała:
> Sprytnie ominąłeś pewną część mojej wypowiedzi, odnośnie zwierząt ginących na
> polach. Moje pytanie:
>
> Ile gryzoni ginie na polach uprawnych w wyniku trucia, odłowu itd? Ile
> gryzoni,królików i innych zwierząt ginie pod kołami maszyn rolniczych? Ile
> lasów wycięto, ile zginęło z nich zwierząt, żeby powstały pola, po to, żebyś
> ty mógł zjeść jakąś roślinę?

To ja mogę odpowiedzieć, ale najpierw odpowiedz mi czym karmi się zwierzęta?
Samą mączką kostną? Nie - zwierzęta karmi się w większości paszą i średnio
biorąc (w zależności od zwierzęcia) na "wyprodukowanie" 1 kg miesa zuzywa sie 4-
12 kg paszy. Są to rolśliny, które trzeba uprawiać i zbierać.
Więc jeśli chodzi o śmierć, to mamy:

* WEGETARIANIN - śmierć zwierząt zabitych przy uprawie roślin (powiedzmy razy
dwa, bo jedzą tych roślin więcej)
* ZWYKŁA DIETA - śmierć zwierząt zabitych przy uprawie roślin (tez jesz
rośliny) PLUS śmierć zwierząt (jesz mięso) PLUS śmierć zwierząt zabitych przy
uprawie roślin RAZY (średnio)8 (zwierzęta jedzą rośliny)

Czy chcesz coś dodać?
W żaden sposób nie jesteś w stanie udowodnić, że wegetarianie zabijają więcej
zwierząt, bo jest to nieprawda. Wiem, czasami zdarzy sie ktoś "madry",
kto "jest w stanie udowodnić" bezsens wegetarianizmu, ale - zapewniam Cię - to
tylko pozory.

Jakby nie patrzeć wegetarianizm jest dietą bardziej ekologiczną i etyczną niż
jedzenie mięsa. Przy okazji zdrowszą.

> Policz sobie, porównaj i dopiero rzucaj cyferkami. Aczkolwiek wątpię, czy
> znajdziesz taką statystykę, bo jak zauważyłam, to większość wegetarian ta
> kwestia mało co obchodzi.

Mylisz sie - obchodzi. Tylko coś jeść niestety trzeba.

> I nie zdziwię się, jeśli ci wyjdzie, że więcej zwierząt tą dietą zabiłeś niż
> ocaliłeś.

wyżej masz dowód, że to bzdura.

sanvean



Temat: MARZEC 2004 część II
Hej!

Gochagocha: alez mozes zbyc kierowca rajdowym w rajdach Poslki startuja obok
Kuzaja i Czopika tzw Karotki - dwie fajne babki Przez jakis zcas Kuzi mial tez
pilota babke Jak sie zdecydujes zna kariere rajdowca to zglos sie do mnie

Jolly - ty to masz kobieto zdrowie - chyba njestes dowodem na to, ze dzieci
powinno sie miec za wczesnego mlodu Zycze szczescia, kochana!!!

A u nas AZS (atopowe zapalenie skory) albo uczulenie albo alergia jak zwal tak
zwal. Nasz maluch najprawdopodobniej jest uczulony na wapn i z tej przyczyny
mam przejsc na diete bezwapniowa, oraz o miesiac pozniej zaczac karmic czyms
dodatkowym (minimium jak maly skonczy 6 mcy):
produkty zakazane to:

1. mleko i mlekopochodne oraz zawierajace mleko
2. jaja i podobnie produkty zawierajace ich wieksza ilosc
3. MIĘSO: cielęcina, wołowina, kurczak, wywary z kości i i mięsa
4. OWOCE: drobnopestkowe (maliny, truskawki, owoce leśne, porzeczki,
winogrona)
5. WARZYWA: cebula, pomidory, seler, por
6. pzryprawy
7. konserwanty
8. bakalie (orzechy, miód, rodzynki, czzekolada, kakao)
9. rumianek

PRODUKTY DOZWOLONE:

1. MIĘSO: indyk, królik, jagnię, chuda wieprzowina, struś, kaczka,
dziczyzna, konina
2. WARZYWA: wszystkie procz pomidora, cebuli, selera, pora
3. OWOCE: jabłko, gruszka, śliwki, morele, wiśnie, czereśnie,
brzoskwinie, banany
4. ryz, kukurydza
5. oliwa z oliwek

Musze tez uzupelniac diete wapniem oczywiscie, moze macie jakis pomysl co jest
niemusujaca tabletka???

Oprocz tego w aptece robia mi 3 rodzaje masci ktore bede po kolei stosowac oraz
kupilam z serii oilatum krem i emusje do kapieli.

Poza tym jest niezwykle ruchliwy - potrafi w ciagu kilku minut pzreczolgac sie z
jednego konca lozka na drugi(wzdluz, nie w poprzek!), wiec tak naprawde to mam
chwile spokoju jak wsadzam go do fotelika na kolkach napzreciw... akwarium

Renia




Temat: Czego nie jesc przy RZS??
Chciałabym się z Wami podzielić moimi zmaganiami odnośnie diety. Najpierw
usłyszałam o diecie 60% tłuszczu zero cukru i ryba twarożek miesko. KONIEC.
Wytrzymałam miesiąc poprawy raczej nie było zaczęłam miec problem z
elektrolitami. Poczytałam o diecie pani Ciesielskiej.. opartej o kuchnie 5
przemian... Powiem tak.. jak jestem na tej diecie dolegliwości sie zmniejszaja
namniejsze odstepstwo.. - duże cierpienie.. Ostatni mój "hit" to dieta
Kwaśniewskiego podobna do mojej pierwszej ale bardziej dopracowana. Testuje.. W
ksiązce o tej diecie pisze że UWAGA!!! DIETA TA LECZY Z RZS!!!A WIEC.. MOŻNA
WYZDROWIEĆ BĘDĄC NA NIEJ DO KONCA ŻYCIA... Zaczęłam więc... ale to nie takie
proste ja np. po śmietanie która jest tam zalecana.. od razu mam bóle.. Ale
testuje dalej. Jak będę cos więcej wiedziała napiszę. Co do wpływu diety na
nasz stan zdrowia.. wiem że ma olbrzymi.. Mma 2 córeczki obie z ostrą alergią.
Leczyłam je wyłacznie dieta i dziś są w miarę zdrowymi dziewczynkami. Dzieci
które spotykałam w poradniach były na lekach i kończyły w klinikach z wrzodami,
zapaleniami śluzówki itp. itd. Mi się udało wyciągnąc moje dzieci ze schorzenia
tylko dzięki diecie eliminacyjnej. Nie uwierzycie ale moja młodsza córeczka do
3,5 roku piła wyłacznie mleko z piersi.. nie przyjmowała nic prócz tego mięsa
kaczki francuskiej i królika i ryżu. potem udało mi sie jej wprowadzić
ziemniaczek i marchewkę.. i tak było długo.. potem od kropelki naturalny
jogurt.. Nie mogła jeść tego co zwykle jedzą alergiczne dzieci. Była uczulona
dosłownie na wszystko: mleko kozie preparaty mlekozastępcze.. portagen,
nutramigen, prosobe... nawet na sól kuchenną... nie mówcie nigdy że lekarze
wiedzą lepiej.. Oni TYLKO pracują... i chcą zarobić.. Jest grupa.. fajnych
lekarzy oddanych pacjentom.. z powołaniem ale jest ich niewielu.. Reszty nie
obchodzi nasze życie ból i problemy... Nie poddawajcie się! Walczcie! Kierujcie
sie własnym rozumem.... TO NASZE ŻYCIE



Temat: uchyłkowatość jelita
Najważniejsze zasady stosowane w diecie przy uchyłkowatości jelita:
* Dieta bogatobłonnikowa powinna zawierać 30 - 50g błonnika pokarmowego. Dlatego
konieczne jest spożywanie produktów o dużej zawartości błonnika, których w
zwyczajowej diecie mamy niestety bardzo niewiele. Należą do nich przede
wszystkim otręby, suche warzywa strączkowe (groch, fasola, bób, soja), buraki,
orzechy oraz ciemne makarony. Nieco mniej błonnika zawiera pieczywo razowe,
świeże nasiona roślin strączkowych oraz płatki, kasze i szpinak. Jako źródło
błonnika zalecane są również ziemniaki.
* Produkty bogate w błonnik należy wprowadzać do jadłospisu bardzo wolno.
Najłatwiej jest zastąpić pieczywo jasne pieczywem razowym, a oczyszczone kasze i
ryż - grubymi kaszami, tj. pęczakiem, kaszą gryczaną i płatkami owsianymi.
* Trzeba również jeść dużo warzyw. Oprócz nasion strączkowych zaleca się:
marchew, kapustę kwaszoną, buraki, szpinak, sałatę, pomidory i ziemniaki.
Pamiętajmy jednak, że warzywa strączkowe, choć bogate w błonnik, są jednak
ciężko strawne i u niektórych osób mogą powodować wzdęcia.
* W diecie powinno znaleźć się także dużo owoców. Wskazane są przede wszystkim:
jeżyny, porzeczki, śliwki - również suszone, gruszki, czarne jagody, jabłka i
brzoskwinie. W przypadku jabłek i gruszek korzystniejsze jest spożywanie ich
razem ze skórką.
* Dodatkowym źródłem błonnika mogą być otręby pszenne, które zazwyczaj podaje
się 3 razy dziennie po łyżce stołowej. Najlepiej spożywać je w połączeniu z
takimi produktami mlecznymi jak mleko, jogurt czy kefir.
* Należy unikać produktów dostarczających dużych ilości tłuszczu. Spośród mięs
trzeba wybierać chude gatunki, takie jak cielęcina, kurczaki, indyki, króliki.
Powinno się również zrezygnować z tłustych wędlin, np. wędlin podrobowych,
pasztetów, konserw mięsnych.
* Zalecane sposoby przygotowywania potraw to gotowanie, duszenie bez dodatku
tłuszczu i pieczenie w folii.
* Jeśli stosuje się równocześnie leki i dietę bogatoresztkową, należy zachować 2
- godzinny odstęp między posiłkiem a podaniem lekarstwa. Błonnik może bowiem
zmniejszać skuteczność działania niektórych środków farmakologicznych.




Temat: Jak znosicie posiłki z miesożercami?
> Cały czas mnie fascynuje, dlaczego kiedyś próbowałaś zostać wegetarianką.
> Naprawdę.

Miałam poważną nadwagę. Myślałam, że wegetarianizm pomoże mi schudnąć i
poprawić ogólny stan zdrowia. Specjalnie wybrałam wegetarianina, żeby nie
słuchać ględzenia o mięsie. Ułożył mi dietę. Po pewnym czasie zrobił badania. I
kazał wrócić do mięsa.

> Mięso śmierdzi. Wędliny najbardziej,

Wędliny ze sklepu śmierdzą i dla mnie. Wędliny domowej roboty nie.

ale jak u mnie w domu wstępnie obsmażają
> jakieś świeże mięcho - wszystko jedno, drób czy wołowina - idę na górę,
> zamykam drzwi i albo otwieram okno, albo zapalam kadzidełko. Nie mogę tego
> znieść! Naprawdę nie pojmuję, jak mogłam to kiedyś jeść i nie zwracać w
> trakcie:)

Ludziom w obozach koncentracyjnych dawano zupę z brukwi. Jak dostawali mięso,
to rzygali jak chore koty. Odzwyczajenie po prostu.

> Gotowane warzywa śmierdzą, Twoim zdaniem? Które? Oprócz kapusty, ma się
> rozumieć, a właściwie kapustnych ogólnie.

Gotowana marchew, gotowana pietruszka, gotowany por, seler, brokuł, kukurydza,
groszek...

A soczewica jest przepyszna, tylko
> trzeba ją umieć doprawić.

Doprawiałam. Z żadną ilością i kombinacją przypraw nie chciała mi przejść przez
gardło.

Rany boskie, kobieto, dlaczego chciałaś być
> wegetarianką, jak nie lubisz warzyw????

A kto powiedział że nie lubię??? Chyba nie ja? Pisałam o GOTOWANYCH warzywach.
Surowe uwielbiam. I pikle warzywne. Kiszone ogórki i kiszoną kapustę. Mniam.

No, sałaty nie cierpię, ale to akurat wyjątek.

> I naprawde nie rozumiem, jak mozna nie wiedzieć róznicy między zwierzęciem a
> rośliną na talerzu:(

Bo sama jesteś zwierzę, i traktujesz sprawę z pozycji silniejszego. Ja
podchodzę z szacunkiem do CAŁEGO życia. Roślinnego i zwierzęcego. Nie ma tu dla
mnie lepszych i gorszych żyjących istot.

A wiesz chociaż, czym się różni roślina od zwierzęcia?

> Za radę z psem dziękuję. Spróbuję wykorzystać. Niestety, jeden dom jest bez
> psa, a w drugim się nie przejmą. Ale pewnie się spodoba:)

Kanarek, żółw, chomik, królik, gołąb za oknem - zaproponuj rosół z gołębia,
obrzydzenie wywróci ich wtedy na pięćdziesiątą stronę.



Temat: ZJN od 9 lat
Ja choruję od 12 lat, a mam 21 lat. Leczyłem się w Centrum Zrowia Dziecka, w
Krakowie Prokocimiu i u wielu różnych lekarzy.
To co napisałeś to jest "wypisz wymaluj" to co ja przechodziłem i czasami nadal
przechodzę. Oprócz jednego. DIETA! Jak możesz chorować 9 lat, mieć takie ostre
bóle - ja wiem co to znaczy - i nie mieć żadnej diety???? To jest pierwsza
rzecz, podstawa!!! Ja od tych 12 lat nie jem ŻADNYCH owoców, warzyw (wyjątek-
ziemniaki), nabiału czyli serów, jaj, melka itp, żadnych zup, sosów, smarzonych
mięs i wielu innych rzeczy które mi teraz nie przychodzą do głowy. Krócej by
było napisać co jadam. Otóż: 3 lub 4 razy dziennie jem 3,4 cieniutkie odkrojone
skórki ze spodu CZERSTWEJ bułki, na to troszkę masła i chuda wędlina. Do
popicia herbata, czarna lub owocówka z torebki. Nie piję żadnych soków, napojów
itp. A raz dziennie coś ciepłego, to jest trzy łyżki ziemniaków i kawałek
ugotowanego mięsa (indyk, królik, kurczak). I to tyle jedzenia!!!!! Od 4 lat
raz w tygodniu w ramach tego "obiadu" zjem kotlet z stłuczonej pierś indyka,
obtoczony tylko w bułce tartej (BEZ JAJA!), usmarzony na patelni. Ilość i
różnorodność moich posiłków jest poprostu śmieszna, ale nie mam innego wyjścia.
Bez diety poprostu by mnie tu dzisiaj nie było, bo to co przeszedłem w
dzieciństwie to był koszmar.
Ale to co Ty mógłbyś a czego nie możesz jeść musisz zbadać sam, próbami i
błędami.
Dzisiaj, pomimo diety wciąż mam raz na rok, raz na pół roku takie ostre bóle.
Ale nie jest to co tydzień. Ból lżejsze miewam nadal często, np. przez 3, 4
tygodnie boli mnie brzuch lekko co drugi dzień. Przez następne 3, 4 tygodnie
jest względny spokój.
Napisz skąd jesteś i ile masz lat.
Ja jak pisałem mam 21 i mieszkam w Krakowie.



Temat: "Skandaliczna inicjatywa" młodzieżówki SLD
Czytałem. Wybiórczo bardzo. Wątek o trawieniu wegetarian też. I wiem co w
niektórych wegetarianach drażni. Patrz poprzedni mój post. Nazywanie
mięszożerców mordercami zwierzątek, ludźmi o niższym poziomie wrażliwości etc.
Najbardziej drażni powoływanie się na naturę. Homo Sapiens Sapiens /Matti nie
bij/ jest małpą wszystkożerną. Tak ma. Od natury właśnie. I wszelkie kombinacje
takie jak określona np: eliminacyjna /mieso/ dieta, obróbka termiczna i
niejedzenie surowego, nieoskórowanego mięsa wraz zpodrobami są tym co nas od
natury w jej czystej postaci odróżnia. Natura zżera drugą naturę bo ta jest
wolniejsza i słabsza. Wrażliwość na ból króliczka konsumowanego /w naturze
często na żywca/ jest abstraktem, ideologią. A ideologia ma to do siebi, że nie
każdy ją musi przyjmowac za swoją.

Zauważ że stwierdzenie w stylu "wegetarian cechuje szczególny rodzaj
wrażliwości, którego inni są pozbawieni" - drażni i budzi agresję, jak każda
wygłaszana ex cathedra "prawda" ideologiczna.

Stwierdzenie "moim zdaniem, wegetarian wyróżnia szczególny rodzaj wrażliwości"
jest dalece bardziej neutralny nie Sądzisz?

Mam różnych znajomych wegetarian. Jednych unikam, bo potrafią z uporem godnym
lepszej sprawy obrzydzać zjedzenie kanapki, z innymi się przyjaźnię. I mam
gdzieś to co jedzą. Chyba, że ich zaprosiłem wtedy biorę się za
soczewicę /skądinąd oni, w moje imieniny potrafią rzucić na grill, pomiędzy
przepyszne faszerowane papryki i bakłażany, kawał krowy zamarynowany w zielonym
pieprzu /.

ps: Atytuł wątku jest moim zdaniem mylący. Dlaczego trudno strawić "wojujących
wegetarian" pasowałby bardziej.




Temat: Hotel Tenerife Tour
Od 4 stycznia jestem na Teneryfie w hotelu Tenerife Tour, pytajac o ktory
zainicjowalam watek.
Hotel jest sredniej klasy bez rewelacji, ale ma kilka zalet. Bungalowiki sa
zatopione w zieleni i to duza przewaga nad Punta del Rey, ktory jest po
sasiedzku. Baseniki sa jak na stronie hotelu, maja lodowata wode. Generalnie
ciesze sie z wyboru choc o luksusach trudno mowic. jedzenie jest szczegolnie
kiepskie na sniadanie . Parowki w smaku nie przypominaja naszych, codzienie
zestaw ten sam, jajecznica lub jajo sadzone, jajko na twardo, fasolka po
bretonsku (powiedzmy), `pomidory, marmolady, ser zolty, musli, mleko,owoce jak
z puszki, masa pysznych pomidorow, kilka rodzajow niezjadliwych wedlin. Kolacje
duzo lepsze. Polecam pomidory w ilosciach hurtowych i oliwki. Pysznosci. Poza
tym byl juz krolik, kurczak z ryzem, zeberka, ryby i in. wybor jest ok. osoby
nie jedzace miesa moga miec problem.
siedziec 2 tyg w Las Caletillas ok 2 km od Candelarii to pomylka dlatego
polecam wypozyczenie auta. Oasis, ktorym wspolpracuje Ecco dostarczylo
znajomym uto z 2 godz opoznieniem. my zdecydowalismy sie na autko z
wypozyczalni wspolpracujacym z hotelem. nie bylo kaucji ale umowa po
hiszpansku. Przemily pan z wypozyczalni mowi, jak wiekszosc tu, jedynie po
hiszpansku a angielski uzywa w formie: you accident you pay 120 km you 140 km
accident you pay. Generalnie jesli przestrzegasz znakow nie ma obaw. jesli Cie
zlapia lub masz wypadek to Twoja broszka i ubezpieczenie tego nie pokrywa.

cena za wypozyczenie Citorena Saxo na 2 dni to 57 eur. najlepiej wziac od razu
na tydzien. drogi sa rewelacyjne. miejsc do zobaczenia tyle, ze nie sposob sie
nudzic.

Ceny w knajpach: przystawki od 1,5 eur do 8, dania glowne od 8 w gore.

pogoda rewelacyjna choc turnus, ktory dzis wylecial do Polski mial w swoim
pierwszym tyg pobytu troche deszczu, mase chmur i brak slonca. Ja jestem
zachwycona, bo pogoda super.

Autobusy jezdza jak chca wiec lepszym rozwiazaniem jest auto.
My zaprzyjaznilismy sie tu z druga para i malenkim saxo jezdzimy w czworke.
Nawet na El Teide wjechalismy w takim komplecie.

Dzis autobusem pojechalismy na Las Teresitas bodaj najladniejsza plaze na
wyspie i zajelo nam to w obie strony ok 2,5 godz (20 km).

Wyloty z Wawy z reguly sa opoznione. my mielismy 3 godz opoznienia. Dzis grupa
wyleciala 45 min po czasie. W samolocie daja posilek i napoje.
Nie wiem czy jeszcze wejde na forum, bo mamy mase rzeczy jeszcze na najblizsze
dni ale polecam Teneryfe!!!!




Temat: Słoiczki
Jako pierwsze podaj dziecku soczek z marchwi lub jabłka albo utarte jabłuszko.
Jeżeli przez kilka dni nic niepokojącego się nie dzieje, możesz powoli
rozszerzać asortyment, zachowując przerwy kilkudniowe w celu wyłapania
ewentualnego alergena. Możesz podać kolejno soki z dodatkiem dyni, porzeczek,
jagód, malin, od 7 m-ca z dodatkiem gruszek i moreli. To samo dotyczy deserków
owocowych.

Potem możesz podać zupke jarzynową (z warzyw ekologicznych albo z własnego
ogródka) drobno przetartą lub zmiksowaną albo gotową ze słoiczka. Następnie
wprowadź zupkę z dodatkiem mięska. Jeżeli chcesz gotować sama, to dodaj ok.10g
osobno ugotowanego mięsa. Co 2-3 dzień mięsko w zupie zastąp połówką
gotowanego, przetartego żółtka. Siedmiomiesięczny brzdąc moze juz jeść
brokuły, zielony groszek, kalafiora, marchewkę, dynię, cukinie, selera,
fasolkę szparagową. Z mies na początek najlepszy będzie indyk, kurczak, królik.

Potem możesz wprowadzić kaszki i kleiki zbożowe, koniecznie bezglutenowe
(ryżowe np. jabłkowa, malinowa i kukurydziane). Do kaszki mozesz dodać owoce
przetarte lub ze słoiczka.

Wszystko co napisałam to oczywiście teoria. Tak naprawdę nie ma wielkiego
znaczenia, czy najpierw podasz maluszkowi zupkę z ziemniaka i marchwi, czy
utarte jabłuszko. Ważne, żeby przestrzegać pewnych granic od których mozna
podawać dany produkt (ale tez nie az tak bardzo sztywno). I żeby na początku
zachowywać te odstępy kilkudniowe. Piszesz, że podałaś dziecku marchewkę ze
soiczka, więc jeżeli wszystko jest ok. możesz dodać do tego jabłuszko a potem
dynię. I już masz kilka możliwości kombinacji np. sok jabłkowy z dynią, sok
jabłkowo-marchwiowy, przetarta marchew z dynią.

Mój synek, namiętny wielbiciel "maminego cyca" nie chciał jeść zgodnie z
zaleceniami IMiDz. Jadł zupkę, ale np. tylko 1/3 małego słoiczka (w porywach
do 1/2), i to z mięskiem, jak przygotowałam z żółtkiem nie chciał wogóle
otworzyc buzi (teraz uwielbia jajecznicę na masełku z szyneczka albo żółtym
serem). Do tego wypijał 30-50 ml soku przecierowego i wieczorem zjadał kilka
łyżeczek kaszki ryżowej z owocami ze słoiczka. Teraz ma 20 m-cy i mimo, że
dokarmiam go piersią je kanapki, Danonki, jogurty, zupki, miesko, kaszki,
niektóre owoce, gotowane warzywa, pestki dyni i słonecznika i wiele innych
rzeczy, choć do nowości zawsze na początku podchodzi z dystansem.

Pozdrawiam i życzę sukcesów w rozszerzaniu jadłospisu dziecka.




Temat: Pytanie o rozszerzenie diety do Bea-ty
Tu jest fajnie opisane rozszerzanie diety:
www.nutricia.pl/klub.php
Wprowadz sobie 1 warzywo np. ziemniak( nie musi byc to zaraz słoiczek), potem
brokuł czy tez ziemniak z brokułem od razu( jesli ziemniak się przyjmie a podasz
danie 2 składnikowe stary skl. i nowy i będzie reakcja to wiadomo, ze na ten
nowy a nie stary sprawdzony), a potem możesz miesko np. kurczak czy indyk
Gerbera ziemniak-brokuł-mięsko i masz juz 3 składnikowe danie, ale nie zapomnij
za jakis czas dodac np. łyżeczke oliwy z oliwek czy pestek winogron. Nie musi
byc wiec po 1 warzywie w tygodniu, ale po 1 nowości w tyg. jesli zmiany się nie
będa zaostrzac można nieco przyspieszyc i podac 1 nowośc raz na 3 dni( 3 dni
starcza na ew.rekcję uczuleniową). Dobrze abys znalazła gdzieś królika,
jagnięcine to stosunkowo bezpieczne mięsa i zaw. więcej żelaza niz drób. Kaszke
czy kleik możesz uzyc do gotowania zupki. MOżesz ew. dodac odrobinę kleiku( dla
alergików kleik jest najlepszy, bo 1 składnikowy) do mieszanki, ale nie gęsty
kit a 1-2 łyżeczki dla podniesienia sytości posilku. U alergików się nie
speiszymy, bo lepiej byc ostrozniejszym niz dosprowadzic do tego, ze dziecko sie
na cos uczuli. Jak wprowadzisz 3 składniki to spróbój podac sok 1- składnikowy
np. brzoskwiniowy, a jak sie przyjmie to ten owoc w postaci deseru. Zawsze
czytaj składy sloiczków u alergika to wazne. nalezy uważac na pokarmy
szczegolnie uczulające tu mała ściaga:
kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,57460,2213082.html
www.przychodnia.pl/alergia/index4.php3?s=3&d=5&t=4
Nie nalezy nigdy martwic się na zapas. Beata



Temat: POLSKIE RZEŹNIE!!!!!!-pod napięciem.
kociamama napisała:

> Masz racje, ale od moich kotow rozni mnie to, ze jestem wszystkozerca(
> niektorzy twierdza, ze nawet roslinozerca) jako czlowiek, a kot jest drapizca
> i jak sie mu podaje warzywa choruje.

Wcale nie. Przy pewnych dolegliwościach nerkowych kotom przyznacza się dawanie
wyłącznie roślinnej karmy. To jest primo.
Istnieje także secundo. Hodując koty i psy sztucznie podwyższamy czyselność
populacji drapieżników - a to znaczy, że zwiększamy ilość zwierząt, zabijanych
w celach karmienia tychże drapieżników.
No i tertio. Zaprzestajemy przemysłowej hodowli zwierząt. A gdzie się podzieną
te świnie, kury, króliki, krowy, które teraz zyją na istniejących farmach? a -
nie nadają się do życia w umowach naturalnych; b - gdyby się nawet nadawały -
to by była dopiero katastrofa ekologiczna.
Powtórzę także tezę przedmówców - produkcja tworzyw sztucznych jest zabójcza
dla zwierząt, żyjących dziko. To już quarto.
I quinto. Wszystkożerny - to taki, który potrzebuje do życia pokarmów różnego
pochodzenia, a nie taki, który może odżywiać się wyłącznie tym, czym mu się
podoba. Wszystkożerne są szczury, myszy. Krowy i konie - nie są. Zgadza się,
jesteśmy wszystkożerni.
Sexto. Ludzie jednak są populacją mocno niejednolitą pod względem biochemii, to
jedni mogą się obywać (prawie) bez białka zwierzęcego, inni _nie mogą_. Nie nie
chcą, tylko nie potrafią.
Septimo. W procesie uprawy roślin zabija się niezliczoną wprost ilość gryzoni.
Każdy kawałek chleba jest skropiony ich krwią.
Mogę wyliczać dalej, ale nie chce mi się, bo wcale nie zamierzam przekonywać
Ciebie (ani kogokolwiek jeszcze) do jedzenia mięsa. Uważasz, że to jest
naganne - to nie jedź :-)

A jeszcze - trochę jednak przeholowujesz oto w czym. Jak ktoś nie jest
przeciwnikiem zabijania zwierząt jako takich, to nie znaczy, że jest
stronnikiem wrzucania żywych świń do wrzątku. Z wypowiedzi tutejszych
mięsożerców jednoznacznie wynika, że są oburzeni i uważają taką praktykę za
niedopuszczalną. Ja zresztą też.

Pozdrawiam.



Temat: KTO W WYBORCZEJ JADA PSY??
KTO W WYBORCZEJ JADA PSY??
Kolejny raz GW bierze w obronę imigrantów z Wietnamu opisując ze szczególami
zmasowaną akcję policji na stadionie skierowaną przeciw handlarzom
przemycającym wszelkie towary. Między wierszami dowiadujemy się jacy ci
Wietnamczycy są pro-społeczni, mają swoją ligę piłki nożnej, swoje
stowarzyszenia, problemy, radości itd. Jednym słowem normalni ludzie tacy jak
my, co od nich ta policja chce skoro nie ma innej możliwości zarobku niż
stadion i przemyt, a przecież mają tyle dzieci do wykarmienia itd.
Według mnie to jakiś obłęd, wszelka nielegalna imigracja jest szkodliwa, a w
tym przypadku mamy do czynienia z szeroko rozbdowaną szarą strefą, całymi
gangami handlarzy i przemytników, którzy wykorzystując chorobę naszego
systemu imigracyjnego, a właściwie jego brak siedzą w Polsce od lat i
konsekwetnie zwiekszają swoją liczebność manifestując swoją obecność coraz
bardziej.
Mamy do czynienia z wieloma patologiami, w tym ze sprzedażą na skalę masową w
wietnamskich budach mięsa psiego, kociego i szczurzego pozyskiwanego z
mordowanycch w bestialski sposób zwierząt wyłapywanych w Warszawie i
okolicach. Teraz jak ktoś zgubi psa to zanim da ogłoszenie powinien najpierw
pojechać na stadion bo może zdąży go jeszcze uratować. Hycle wietnamskie łażą
po wszystkich dzielnicach, a pomagają im bezdomni i narkomani, którzy
otrzymują od 20 do 30 zł za sztukę. Tak wygląda rzeczywistość i jak chcemy
mieć wietnamską dzielnicę i "pyszne, tanie kurczaki, króliki itp." na każdym
rogu to jesteśmy na dobrej drodze. GW powinna wyraźnie poprzeć akcje policji
i zanaczyć, że to tylko ktopla w morzu potrzeb, bo takie spektakularne
pokazówy fajnie wyglądają ale nie załatwiają problemu. A problem jest i to
coraz większy.




Temat: Mamy, proszę o radę
Witam ponownie
Dziękuję za odpowiedzi. Czy mleko może powodować inne objawy, niż przy skazie
białkowej? Julcia generalnie ma ładną skórę, wszelkie zmiany pojawiają się
raczej na zgięciach łokci, czasem na udach. Jak była młodsza, zdarzały się na
buzi, ale sporadycznie. No, może kilka tygodni temu na czole pojawiła się taka
podskórna kaszka, ale sama zniknęła. A czy żółtko też powinnam odstawić?
Wieczorem zjadła kanapeczkę (chleb + pasta z żółtka, oliwy z oliwek i odrobiny
soli). Nie widzę póki co żadnych zmian. Jeśli jajko w mniejszym stężeniu jest
mniej groźne, to może robić jej naleśniki z samym żółtkiem??
Co do mleka, to też nie widzę żadnych zmian na skórze. Od pół roku jada (teraz
mniej chętnie, bo chyba się znudziły) kaszki na mleku modyfikowanym, od jakiegoś
czasu dolewam mleka krowiego i nie widzę, żeby coś złego się działo.
Jakie warzywa są bezpieczne? Czy może spróbować cukinię?? Wczoraj pierwszy raz
podałam kalafiora i obserwuję Julcię.
Co do mięsa, podaję jej kurczaka (indyk i wołowina tylko w gotowych daniach).
Królika wogóle tu nie widziałam w sklepach. Generalnie mam dość złe zdanie o
amerykańskim jedzeniu, wszystko jest tu zbyt ładne, żeby było naturalne. Na
opakowaniu piersi z kurczaka, który kupuję jest napisane, że nie zawiera
antybiotyków i hormonów, ale przecież nie jestem w stanie tego sprawdzić.
Moim problemem jest też brak umiejętności smacznego gotowania dla malucha. Uczę
się powoli, mam nadzieję, że jeszcze troszkę, nie będę miała z tym żadnych
problemów.
Kolejne pytanie, czy dziecko może się tak po prostu uczulić na produkty, które
do tej pory mu nie szkodziły??
Wiem, pytam i pytam, ale jesteście jedynym źródłem moich informacji.
Pozdrawiam
Cytrynka
P.S. Dwa tygodnie temu pojawił się spory katar, na szczęście nie zakończył się
kolejnym zapaleniem ucha. Właściwie nie było żadnych innych objawów, no może
kilka razy kichnęła. U mnie wciąż pylą trawy. Czy to może być przyczyną? Katar
zniknął równie niespodziewanie, jak się pojawił.



Temat: Mamy, które nie podają słoiczków - poradźcie:-)
lch74 napisała:

> Hej Dziewczyny
Hej )

> 1. Czy ryż/kaszę mieszać z warzywami i mięsem tak jak jest to w słoiczkach
czy
> podawać maluchowi osobno tak jak my to jemy?

możesz robić i tak i tak - zobacz jak synek będzie wolał

> 2. Czy ryż i warzywa mocno rozdrabniać na modłę słoiczkową, czy dawać większe
k
> awałeczki?

lepiej większę kawałeczki niech się chłopak uczy gryżć

> 3. Czy mogę używać już sól i przyprawy jak: pieprz ziołowy, pieprz czarny,
papr
> yka słodka, bazylię, tymianek, oregano itp.?

sól,pieprz,bazylię używałam reszty nie więc sie nie wypowiem

> 4. Czy mięso podawać w prostej postaci np. rozdrobnione mięso kurczaka,
królika
> ... czy robić jakieś klopsiki, kotleciki itp.? Czy gulasz jest OK?

klopsiki jak najbardziej wskazane , również kotlety , gulaszu nie robiłam ,
ale lecho tak

> 5. Czy oprócz gotowanego mięsa, mogę podawać duszone, pieczone i z grilla? Od
k
> iedy można dać mięso smażone? Czy warzywa też oprócz gotowanych mogę podać
dusz
> one?

duszone i smażone już podaje - igorek uwielbia szczególnie kotlety z kurczaka
zawijane z masełkiem w środku i maczane w jajku i bułce

> 6. Czy mogę dawać surówkę z kapusty kiszonej (kapusta+cebula+szczypior+olej),
o
> górki kiszone?

nigdy nie dawałam

> 7. Jak zrobić surówkę warzywną żeby synek się nią nie dławił i nie pluł?
j.w.

> 8. Od kiedy mogę podawać fasolę i groch?

od już

pozdrówki renik




Temat: Odstawić - nie odstawić... ???? Proszę o pomoc
Cześć,
tak jak Ty, ja też bezskutecznie walczę z alergią, tzn. widać ostatnio efekt -
po prawie 8 miesiącach tropienia odkryłam, że małą uczula jednak ryż, pewnie
też kukurydza. Oczywiście wiele innych rzeczy, ja jem ostatnio (po kolejnym
zredukowaniu diety): indyka, żytni (bez drożdży) chleb, ciastka owsiane własnej
roboty, brokuły, kalafior, buraki, ziemniaki, czasem kaszę gryczaną, jabłka.
Piję słabą kawę i herbatę, sporadycznie miętę. Niestety mała dostaje wyłącznie
ziemniaka (ma 8 mies.). Próba z brokułami i indykiem zakończyła się fiaskiem,
mam zamiar teraz podać królika.

Wiesz, jakiś czas temu też miałam takie myśli jak Ty - Miałam wątpliwości, czy
dociągnę z karmieniem do 9- ciu mies., nawet przestawiłam małą na Nutramigen,
ale okazało się, że ją uczula (myślę, że to skrobia kukurydziana, którą
zawiera). Załamałam się. Powróciłam do karmienia (zresztą to odstawienie miało
być - i było - tylko tymczasowe), mała znów lepiej. Powiem Ci, że przez ten
tydzień strasznie brakowało mi karmienia piersią, i stwierdziłam, że mogę żyć
na diecie jeszcze z pół roku, byle by małej pomóc. Już mnie tak jedzenie nie
rusza - choć wcześniej już wariowałam.

Strasznie boję się, że mała nie będzie miała co jeść - alergolog straszy, że
moje mleko przestanie jej niedługo wystarczać (choć póki co wygląda świetnie) i
że trzeba jej wprowadzać inne pokarmy, zwłaszcza mięso. Zalecił podawanie
Zaditenu, ktory ma zredukować ewentualne objawy alergii i normalne wprowadzanie
produktów: ryżu, mięsa, marchwi, ew. kukurydzy. Mam wAtpliwości co do takich
zaleceń (później wystosuję posta na forum w tej sprawie).

musze konczyć, potem dopisze cos jeszcze,
pa
Dominika




Temat: co za rodzina....nt ale musze....
to ja sie tez wypowiem, choc po czesci bedzie nie na temat:) wybaczcie
1, Do kika_kika - latwo innym mowic wiecej nie zapros, w nosie z nie itp. - to
jednak rodzina i czlowiek nie chce byc nieuprzejmy - choc oni byli. Wiem, ze
jest Ci przykro. Ja mam takich znajomych u ktorych w domu sami siebie nawzajem
chwala - on do zony alez Ci to wspaniale wyszlo - ona do niego no takiego
sledzia to jeszcze nie jadlam itp. U mnie slowa jednego nie powiedza, moze im
nie smakuje, choc zawsze jest wybor mies i dodatkow a zreszta wiem co jedza. A
i w talerzu nie grzebia, jedzenie nie zostaje, dokladka chetnie i nawet chlebem
sos z polmiska kolega wybierze. Nie jest to objaw niezadowolenia, ale zeby choc
slowo pochwalay, to nie, a milo by bylo.
2. Co do mamoniowych dzieci, to mam takie, ale chyba go w szpitalu zamienili,
on nie je prawie nic a sprobowac to pod najwieksza kara i zanim dobrze
posmakuje to pluje na wszystkie strony. Nic ostrego, cebuli, z mies kurczak
pieczony i pulpety w sosie pomidorowym, panie bron przed innym - nie zje i
koniec, z zieleniny ogorek surowy lub kiszony - bez skory, czasem surowa
czerwona papryka.
a i jeszcze ruskie pierogi z kwasna smietana. makarony lubi ale najchetniej w
rosole, jeszcze pare zup by sie znalazlo, ale generalnie bardzo ubogi jest jego
jadlospis, owocow nie je - banany, czasem jablko lub mandarynka. Raz do roku
mango.
A my jemy wszystko, miesa - wlacznie z krolikiem i baranina, owoce morza w
kazdej postaci i wszelkie mozliwe, kasze, ryz, jarzyny, owoce, sosy na ostro na
slodko -a on nawet nie sprobuje.
U mojej mamy ciagle problem, bo nie tak jak mamusia zrobila i on nie zje.
O tyle dobrze, ze w gosciach ja sie pytam czy cos by zjadl, maly patrzy na stol
i mowi, ze nie jest glodny:) Czasem poprosi o kanapke, o ile jest normalny
chleb, bo innego tez nie:((
No i co z takim zrobic?
Sami wiecie, ze latwo radzic komus, ale jak przyjdzie co do czego to nikt nie
chce zadymy, lub konczyc znajomosc jesli to bylby jedyny powod.
Pozdrawiam i oby jak najmniej takich niemilych zdarzen



Temat: WARZYWA - najczęściej uczulające
znam to.. Kombinuję jak "słoń pod górę"
jednoskładnikowe: marchweka, dynia. Potem ziemniak (marchew z ziemniakami HIP)
jak nie uczuli, to po drodze sróbuj kukurydzę (np kleik do mleka), jak nie jest
uczulony to mozesz sprawdzić indyka z ziemniakami(hipp - któryś ze słoiczków).
Następny który się nadaje to królik z czymś tam - HIP, ale zawiera koper i
cebule dodatkowo
Czy jest uczulony na ryż (łatwo sprawdzić) to: wyprobuj brokuły, indyka,
kurczaka. Za jakiś czas będziesz mogła spawdzać owoce.
Wypróbuj też kasze: jaglaną, gryczaną, amarantus.
Moja córka jest uczulona na ryż i jabłko, więc ze słoiczków zostaje nam niewiele.
Na razie je zupe z kaszy jaglanej, kukurydzianej lub amarantusa i mięsa
wieprzowego (zdobyłam tzw. nie sypane). Wcześniej dodawałam do tego Nutramigen
(inaczej nie chciała), a odkad marchewka jest ok to z marchewką.
Moja mała mięso je dopiero od 9 miesiaca, bo wcześniej nie miałam jej co dać.

A co do warzyw ze sprawdzonych źródeł, to teoretycznie nia mam do nich dostępu.
Ale dla chorego dziecka wszystko się znajdzie. Rozpuściłam wici po rodzinie,
znajomych. Ilości ziemniaków, buraków, kapusty, marchwi, cebuli to miałam, że ho
ho. Udało mi się nawet zdobyć 1/2 świniaczka "nie sypanego". nawet nie wiem od
kogo go kupiłam, bo poprosiłam mamę przyjaciółki, że jakby cos słyszała, że
ktos ma to ja chetnie.... I na zasadzie jedna pani drugiej pani, opowiadały
jakie to ktoś ma dziecko alergiczne i jedna pani sobie przypomniała, że ktoś
choduje i akurat będzie bił... Nie przeszkadza mi że juz połowa województwa wie
o problemach zdrowotnych mojej córki. Grunt, ze to działa.
Znalazłam nawet ludzi na biednej wsi (jakaś tam daleka rodzina szwagra), którzy
będą chodować (oczywiście za pieniążki), warzywa dla córki. Zapowiedziałam, że
robaczywe - najlepsze )) Owoce będe miała w lecie ze zdziczałej działki (15
lat nie pryskane) od koleżanki z pracy.
Lekarstwa dla małej teściowa koleżanki przysyła mi z Niemiec.
Po prostu dla własnego dziecka jestem w stanie góry poruszyć, a ludzie wcale nie
są tacy bez serca. Trzeba tylko spróbować... )

Pozdrawiam

Pozdrawiam




Temat: Miksuje mi sie w glowie
Miksuje mi sie w glowie
Jak sobie czytam newsy z polskich sadow...
Popatrzmy:

"- W 1999 roku, majac 82 lata, zauwazylam u siebie wielka chec opieki nad
zwierzetami. Kupilam kilka kanarków, królika i dwa szczeniaczki. Wydawalo mi
sie, ze pieski zaczynaja mówic, postanowilam dokupic im do towarzystwa
gadajaca papuge - tak Janina R. zaczyna historie trwajaca niemal trzy lata w
gdanskim sadzie grodzkim.

Papuga kurika kosztowala 2 tys. zlotych.

Papuga okazala sie agresywna: zatlukla starszej pani dwie papuzki i usilowala
wydlubac oko szczeniakowi. Najgorsze bylo jednak to, ze nie mówila. Janina R.
poszla do sklepu z reklamacja.

Rowerzysta Teofil Cz. obrazil sie na pielegniarke. Pies pielegniarki go
wystraszyl. Teofil Cz. spadl z roweru. - Mam trzy otarcia naskórka dloni -
krwawiace. A ona mnie nawet nie przeprosila. Dlatego poszedlem na komisariat.

Przebieg zdarzenia: ok. godz. 18 pracownica ochrony zauwazyla, ze Krystyna P.
wziela z grilla podudzie kurze na tacce. Podudzie to zjadla, chodzac po
sklepie, a tacke wyrzucila.
Proces w sadzie grodzkim trwal ponad rok. - Nieprawda, ze zjadlam podudzie,
bo od lat cierpie na woreczek i nie jem potraw miesnych - bronila sie
Krystyna P. - Moze posadzono mnie o kradziez tego podudzia, bo pewnie sami je
zjedli. A z uwagi na zly stan zdrowia prosze o niewzywanie mnie wiecej do tej
sprawy.
Sad ukaral Krystyne P. nagana. Mniej szczescia mial technik budowlany, ojciec
dwójki dzieci, Antoni P., którego ta sama siec hipermarketów oskarzyla o
nadgryzienie serka feta dunska za 2 zlote. Nadgryziony serek Antoni P. ukryl
w opakowaniu i odlozyl na pólke w dziale artykuly chemiczne. Uwiecznila to
kamera. - U mnie jest taka sytuacja, ze mam mala rente - powiedzial na swoje
usprawiedliwienie, nim skazano go na 150 zlotych kary.

Czy wolno zatem w supermarkecie popsikac dezodorantem, zeby sprawdzic, jaki
ma zapach? Ze tak, byla przekonana mloda lublinianka. Ze nie - supermarket. O
swojej niewinnosci przekonany byl tez warszawiak, który z supermarketu
budowlanego wynosil w kieszeni trzy srubki. Chcial sprawdzic, czy pasuja,
wrócic i kupic.




Temat: 1 etap wewnetrznego rozwoju
ten_sam napisał:

> I co powiesz na to co powiedzial Ryb? Czy chcialbys cale zycie od urodzenia
> spedzic w klatce?
> Ludziom wydaje sie ze zwierzeta sa durne i tylko po to zyja zeby je zezrec.

Nie sadze, aby tak sie wydawalo wszystkim, ktorzy jedza mieso.
Mysle, ze wegetarianizm ma swoje ograniczenia - znam wielu wegetarian, ktorzy
nie tkna schabowego, ale jedza ser zolty, mimo tego, iz sa w nim produkty od-
miesne.
I - zwierzat nie zabija sie tylko po to, aby je zjesc. Co z tymi uzywanymi w
medycynie?

> Tak wysoko stoimi. A wbrew pozorom maja wyzsze wibracje od nas. Bo powiedz
kto
> np uczy ptaki jak i kiedy maja budowac gniazda? Jak maja sie poruszac w
> przestrzeni. Jak i kiedy kroliki maja drapac nory, i wiedza to nawet te,
ktore
> od urodzenia odizolowane byly od stada i byly tylko przy czlowieku. Przyklady
> moznybyloby mnozyc. Doskonale rozwiniety maja instynkt, a Ty Kwieto wiesz
tylko
>
> tyle co wyczytasz. Bezradny jak dziecko we mgle.

Mi sie wydaje, ze takie myslenie (ze zwierzeta sa lepsze od ludzi) jest tak
samo szkodliwe, jak antropocentryzm.

> Dzialaj wg zasady: jesli nie umiesz dac zycia - nie odbieraj go innym.

Ja w swoim imieniu:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=13427080&a=13441459
chodzi o pierwszy akapit.

Nie sadze, aby zyjac w tym akurat systemie nie dalo sie nie odbierac zycia.
Smierc i cierpienie sa wpisane w nasza cywilizacje. Albo sie na to daje zgode,
albo nie - i wtedy pozostaje jedynie zaszyc sie w jakiejs chacie w Bieszczadach
i zywic korzonkami.

To jest mozliwe, ale ilu nienawidzacych wegetarian to robi?

zet.




Temat: Czy zaakceptuje ?
Witajcie

Dzięki wielkie za Wasze porady i wypowiedzi.

Do Aga 173- próbowałam zrobić już kaszę na mleku modyfikowanym a nie na wodzie
ale Mikołaj jej nie tchnął- w tym właśnie problem

Dzisiaj była nania pierwszy raz ale od niej też nie wziął. Myślę ,że trzy dni
prób z NAN wystarczy zwłaszcza,że jak jedna z Was pisze dzieciątko może się się
obrażić zupełnie na mleczko ( a miałam już taką sytuacje z sokiem, po podaniu w
czwartym miesiącu , przez trzy tygodnie nie wziął łyżeczki z wiatminkami, które
wcześniej zajadał bardzo chętnie jak i również inne fujciaste lekarstewka).

Pocieszyła mnie wypowiedź,że dziecko może nie dostawać mleka ani mamusinego ani
modyfikowanego przez osiem godzin i potrafi się nie upominać. Ja zamierzam
karmic piersia przed i po powrocie z pracy ( no i w nocy jeszcze uzywamy
cycusia) . Tak sytuacja by mnie bardzo odpowiadała i myslę ,ża mały by to
zaaceptował bo dzisaj dostał pierś rano , potem o 13.00 a następnie dopiero o
18.00.Także byłaby kwestia wyeliminowania tylko jednego karmienia.

Napiszcie proszę czy takiemu ośmiomiesięcznemu, ważącemu 9,5 kilograma taka
ilość mojego mleka ( rannego , wieczornego i nocnego ) wystarczy do
zaspokojenia jego zapotrzebowania w odpowiednie zawarte w mleku składniki.

Na wszelki wypadek spróbuje jeszcze z Humaną , a nuż mu posmakuje.

Mały zjada takie rzeczy jak - kleik ryżowy i kukurydziany, kaszki ale bez cukru
i bez smakowe- robione na wodzie , zupki wszelkiego rodzaju z królikiem ,
cielęciną, kurczakiem, indykiem , deserki ( ale tylko jabłko z brzoswinią ,
marchewką ) biszkopty , chrupki kukurydziane i kisiel ( taki specjalnie robiony
z owockami).Myslę ,że taka dieta w zupełności go " zapcha " na cały dzień.
Pozatym wg. naszej lekarki przysługują mu już danonki, pulpety mięsne i
ziemniakami jako osobne danie.Ale narazie nie dostaje bo ja wszystko wprowadzam
z opóźnieniem ( tzn z opóznieniem do jej zaleceń )

Mam jeszcze jedno pytanie czy gotujecie same zupki czy podajecie kupowane . Ja
do tej pory dawałam słoiczki , ale chciałam małego przestawić na gotowane i
miksowane. Niestety podobnie jak z mleczkiem nie zasmakował w nich. I teraz nie
wiem czy próbować dalej, czy pozostać przy słoiczkach. Moja mama mówi ,że on
nie je moich zup bo są niedobre . To prawda ,że daję bardzo małą ilość soli i
nic prócz warzyw.A Wy na czym gotujecie takie zupki ? Napiszcie proszę .

Pozdrawiam



Temat: Lipowa Dolina -byłam i naprawdę polecam
Byłam jakis czas temu i widzę to tak:

O żadnej serdeczności mowy tam nie ma. Wynajmowalismy chatę, uważam, że za te
pieniądze powinnam się czuć jak mile widziany gość, a nie jak gość potrzebny
najbardziej w momencie wpłacania gotówki (fakt - za niewykorzystaną noc
zapłaciliśmy połowę).

Zaraz po przyjeździe moje dzieci rzuciły się pędem do domku na drzewie, i wcale
mnie nie dziwi, że dzieci po 6 godzinach w samochodzie wolą to od obiadu. Ale
pan właściciel kochajacy dzieci wygłosił reprymendę, od której mój synek aż się
skulił, że jak nie zje, to... itd. Zainterweniowałam zdecydowanie.

Pan właściciel wołał na posiłki wchodząc do sieni i takim tonem, że biegłam w
popłochu czując, że nam się łaskę robi.
W ogóle wszystko było problemem, to, ze chciałabym zupę dla małego w porze
obiadu - bo teraz tylko obiadokolacje (nie było o tym mowy przy rezerwacji).
Skwaszony głos właścicielki, by w końcu stwierdzić, że coś do jedzenia
dostaniemy. Gwoli sprawiedliwości dodam, ze tę zupę w koncu dostaliśmy.
Natomiast o wegetariańskich posiłkach dla męża zapomniano i nie mieliśmy już
ochoty przypominać. Porcje były bardzo małe, wędliny beznadziejne. Kuchnia -
żadne cuda, nie bardzo rozumiem zachwyty. Może dla kogoś, kto nie gotuje lub
jada gotowe mrożonki. Mielonego mięsa z odrobiną ziemniaków lub kaszy na obiad,
bez zupy, nie uważam za luksus. (fakt - pyszna nalewka, choć tak schwalona
przez gospodynię, ze nam nie zostało juz nic do dodania)

Nie ma tam atmosfery gościnności, żadnej uśmiechniętej gospodyni myślącej,
jakby tu gościom dogodzić ( Są za to ciągłe przechwałki, demonstracje,
opowieści o świetnych i zadowolonych klientach nasuwające myśl, że ja do tych
pożądanych pewnie nie należę Najbardziej gospodarze chwalą się sami.
Uśmiechów na płocie szukałam pół godziny, natomiast dużo jest zwykłych
niedociągnięć, drobnego bałaganu. W dniu przyjazdu było ładnie i ciepło, a z
wnętrza chaty wionęło lodowatym niezłamanym zimnem. Wystarczyło parę godzin
wcześniej po prostu otworzyć okna...

Mimo to, nasze dzieci spędziły cudowny czas, zaglądały do pieca w chacie,
wchodziły na górkę po schodach - drabinie, karmiły kozy, króliki. Plus atrakcje
Kazimierza (o których gospodarze nie umieli poinformować, wręczyli natomiast
broszurkę za 20 zł)

Reasumując, nie czulismy się tam dobrze. Gospodarze nieszczerzy, skwaszeni.
Serdeczności - zero.
Mimo plusów (np. superczystość i świeżość), oraz z powodu wciaż żywej w naszej
pamięci historii z rodziną Mharrison, nie mamy zamiaru tam więcej gościć.

I nie polecamy.




Temat: Kocie Zaułki
Obejrzalem zdjecia kotow (sliczne), przeczytalem pare postow, i naszla mnie
taka troche malkontencka refleksja (darujcie...).
Ile razy ogladalem rasowe koty, tyle razy zawsze mialem dziwne poczucie, ze cos
z nimi jest nie tak...
Moze wynika to troche z tego, ze moje naturalne zainteresowania swiatem
ozywionym jest spaczone przez prace biologa, ale zawsze wystawy rasowych
(kotow, psow, krolikow, swinek morskich) zwierzat kojarzyly mi sie negatywnie.
Troche jak wystawianie karlow czy innych poszkodowanyhc przez los istot ku
uciesze gawiedzi...nie, to nie jest nikogo ani niczego krytyka, ja tylko snuje
rozwazania...no bo jak to tak ?
Rozumiem, ze selekcjonujemy zwierzeta czy rosliny pod katem cech (czyli w
pewnym uproszeczniu - genow) uzytecznych z naszego, ludzko-sobkowskiego punktu
widzenia.
Lubimy zjesc pieczen wolowa z kieliszkiem dobrego Bordeaux - to hodujemy sobie
miesne rasy krow i szczepy Cabernet, i dobra, cos jesc musimy, a czlowiek tez
nie wielblad, napic sie czasem musi.
Ale kiedy zaczynamy tworzyc kocia czy psia arystokracje i rodowody, zaczynamy
selekcjonowac waskie grupy genow dla czystej naszej rozrywki.
Taka (waska) selekcja, niestety, prowadzi do roznych zlych rzeczy - generalnie,
ujawniania sie wadliwych genow duzo czesciej, niz w "normalnej" populacji.
Zanim na serio zaczeto pilnowac i stosowac zasady genetyki w hodowli majace na
celu unikniecie wsobnych krzyzowan, pula genow "rasowych" i tak zostala juz
mocno ograniczona; efektem tego sa rozne popularne schorzenia, np. gluchota u
Dalmatynczykow.
Nie chce zmieniac swiata i wyglaszac tu radykalnych sadow, ale jakos taki
zwykly dachowiec zawsze wzbudzal wieksza moja sympatie niz taki czy inny
arystokratyczny przedstawiciel (oczywiscie, nieslusznie, w koncu co winny taki
arystokrata, nic nie poradzi na swoj los...) zwierzecego rodu.
To jednak co innego, niz podziwianie niezwyklych egoztycznych gatunkow czy
rzadkich zwierzat - nie mam pojecia, czemu kangur wyglada tak niesamowicie,
albo po co rysiowi pedzelki na uszach, ale byl ku temu jakis powod, niz tylko
moje niezdrowe zainteresowanie...
Pozdrawiam,



Temat: kaszki czy kleiki?
JAK WPROWADZAĆ DODATKOWE POSIŁKI?

Jeżeli karmisz piersią nie wprowadzaj dodatkowych pokarmów przed upływem 6-ego
miesiąca życia dziecka.

Niemowlę karmione sztucznie może jeść naturalne soki przecierowe już w 4
miesiącu życia.

Wprowadzając pojedynczo nowe pokarmy możesz obserwować jak reaguje niemowlę na
poszczególne produkty. Należy zaczynać od niewielkich ilości stopniowo
zwiększając i urozmaicając podawane pokarmy.

Wprowadzając pierwsze posiłki zbożowe, rozpocznij od podawania jednej łyżeczki
pokarmu podczas dziennego karmieniem mlekiem. Pierwszy posiłek zbożowy wskazane
jest aby był, jednolity i dość płynny o łagodnym smaku.

Pierwszym "dorosłym" pokarmem niemowlęcia są zazwyczaj kleiki i kaszki
bezmleczne.

Po kleikach i kaszkach kolejnym posiłkiem będą zupki i jarzynki możesz podawać
malcowi już od 5. miesiąca życia w miejsce jednego z posiłków mlecznych.

Nowe warzywa testujemy pojedynczo w następujący sposób :
1 dzień - 1 łyżeczki, 2 dzień - 2 łyżeczka, 3 dzień - 3 łyżeczki, 4 dzień - 4
łyżeczki,
5 dnia podajemy dziecku pokarm do syta i jeśli nie stwierdzimy nietolerancji to
rozpoczynamy sprawdzanie kolejnego warzywa.
Obiadki z dodatkiem mięsa, które jest cennym źródłem białka i żelaza można
wprowadzić od 6. miesiąca do diety dziecka.

Mięso indyka, królika lub kurczaka jest najlepszym surowcem mięsnym dla
niemowlęcia.

Przed 10 miesiącem życia do diety dziecka nie wprowadza się produktów
zawierających gluten - czyli tych, których składnikami są: pszenica, żyto,
owies i jęczmień.

Pierwsze posiłki dziecka powinny być homogenizowane czyli rozdrobnione i
ujednolicenie pod względem struktury w celu lepszej przyswajalności przez
organizm niemowlęcia.




Strona 2 z 3 • Znaleźliśmy 190 wyników • 1, 2, 3