Patrzysz na wiadomości wyszukane dla frazy: Krzak dzikiej róży





Temat: Forum Polonia ma 5 lat!
małpa w zaroślach
no tak, kiedyś niektórzy pomstowali, że admin nie zagląda na Polonię, a teraz
widzę problem odwrotny. Admin tu wręcz zamieszkał i buszuje z cenzorskimi
nożyczkami jak małpa z brzytfą po zaroślach.
Zawsze preferowałam krzaki dzikiej róży od żywopłotu, bo dzika róża może ma
kolce ale też ma kwiaty a żywopłot jest, hm, no drętwy jest. Dzika róża sobie
rośnie i się pleni. A żywopłot służy do czegoś. Na przykład do wytyczania dróg.
Ja tam nie lubię jak mi drogi coś wyznacza, a już zwłaszcza jakaś roślina.
Żydów i cyklistów toleruję, mogę nawet rozmawiać z Marią o KK. Ale roślina? No
taka tolerancyjna to ja nie jestem. Zresztą i tak na P2 doszliśmy do wniosku że
stoi za tym wszystkim SZATAN ;)

Wasza Stokrotka






Temat: Miażdżona róża i inne pączkowe sekrety
Miażdżona róża i inne pączkowe sekrety
Nie mam nic do pana Michała ani do jego cukierni, ale legenda, jaką opisuje
ten artykuł, nie trzyma się kupy...

Do 10 tysięcy pączków potrzeba około 160 litrów konfitury różanej. Z jednego
krzaka dzikiej róży zbiera się maksymalnie 0,5 kg płatków, co daje najwyżej
300 ml konfitury. W takim razie albo pan Michał ma ogromną plantację dzikich
róż, albo nadziewa pączki marmoladą "postraszoną" różaną konfiturą. I bardzo
szybko zawija swoje pączki, bo nawet poświecając 3 sekundy na każdy musiałby
zawijać przez całą noc...






Temat: Wawiaki - kto pójdzie na koncert ze mną?
wonsz napisał:

> drzazga1 napisała:
>
> > Niech ktoś ze mną pójdzie na ten koncert... proooszę....
>
> Pojde. A Ty w zamian ze mna na REM w ten piatek, dobrze?

:-P Idę z Tobą:-))))

>
> > (jestem staroświecka - nie morduję na pierwszej randce:-P)
>
> Umowmy sie na druga. Zamordujesz mnie nad rzeka, w krzakach dzikiej rozy :)
>
> K.
>
D.

W dzikiej róży jak najbardziej... to znaczy, że na drugą umawiamy się tak koło
czerwca, wtedy kwitnie i pachnie... żeby Ci było przyjemnie;-)
Jestem morderczynią z odchyleniem w stronę romantyzmu...




Temat: Wspomnienia...
Już kiedyś o tym pisałam, moja Babcia używała przez lata olejku różanego,
bułgarskie,go sprzedawanego w filokach ukrytych w drewnianych pudełeczkach.
Używała go dlatego, że kochała zapach róż a róża w tej formie pachniała dla
niej najpiękniej i niezwykle trwale. Robiła także różane pot-pourri. Czasem
latem czuję ten zapach przechodzżc koło krzaków dzikiej róży. Nie mogłabym go
nosić jednak od czasu do czasu miłoby było móc go powąchać, tak dla przywołania
miłych wspomnień szcześliwego i bezpiecznego dzieciństwa, pachnącego ciastem i
olejkiem różanym Babci.




Temat: Złotokap-czy taki trujacy??
Nawet dorosły nie jest w stanie rozgryźć nasion złotokapu. Wiele
jest trujących i szkodliwych roślin. Należy do nich między innymi
kasztanowiec. Nie znam dziecka które najadło by się kasztanów i
zatruło. W spisie roślin trujących jest cebula i czosnek. Wszystko
jest funkcją zjadanych ilości. Trują niektóre jałowce, o kwiatach
doniczkowych o zabójczych właściwościach można napisać wiele. Uczmy
dzieci prawidłowych zachowań i miejmy na nie oko i już. Dużym
zagrożeniem dla malucha są różane krzewy. Sadzimy jednak róże nawet
w przedszkolach. Widziałam kiedyś nastolatka który wylądował z
rozpędu w dużym krzaku dzikiej róży rosnącej przy boisku. Miał
naprawdę poważne rany.



Temat: ulubiony park
frosty napisał(a):

> Nie umiem pisac tak pieknie jak koledzy:)Więc napiszę po prostu-mnie podoba się
>
> brzeźnieński.

Brzeźnieński podobał mi się bardzo, bardzo dawno temu.
Zwłaszcza dwie alejki: ta na bunkrach i ta miedzy tymiż bunkrami a wydmami.
Kidyś cały stok między alejami porastały krzaki dzikiej róży...
Nad dolną pachylały sie krzewy i karłowate drzewa...
Były ławki, a nie ich szczątki (gdy na nie patrzę, to zawsze przychodzą mi do
głowy święte słowa: "Pan dał siłę swojemu ludowi," a ten roz... wszystko).
Alejki wylał Gierek asfaltem, dzięki czemu oniegdaj można było tam wspaniale
jeździć rowerami, a dzisiaj człowiek się potyka o pozostałości dawnej świetności
(typowa inwestycja z lat 70.).
Obecnie lubię jeszcze jego najdzikszą część - pod ogrodzeniem portu.
Przód opanowały żurki...

Ale park ma zostać poddany sanacji, zabudowa kurortu przed parkim odtworzona...

Dziś jednak muszę poprzeć Beasta.
Zresztą dałem już temu wyraz w "nie tylko STARóWKA".



Temat: moje duże osiedle i kilka dzikich kotów
jeszcze w pl pisalam o mojej kociej rodzinie z krzakow dzikich roz.
slodkie piekne laciatki.
nigdy ich nie dotknelam.
nie zachecalam aby podeszly.
wynosilam im zarcie i wode 2 razy dziennie.
kiedys moja mama ze mna poszla.
po pierwszym kici kici dostala taki opierdol ze sie tydzien do mnie
nie odzywala.
jak jej pokazalam miau i kilka watkow foch sie skonczyl.
to, ze ja mam dobre intencje nie oznacza, ze kazdy, kto do kotow
pojdzie bedzie je mial.

btw.
rodzina nadal zyje. maja nawet swoja piwnice. do nikogo nie
podchodza. do jedzenia tez poki sie nie odejdzie spory kawalek.




Temat: Lista lektur dla licealistów. Co zmienić?
Ale ja wcale nie piszę o "Na skalnym Podhalu" Tetmajera:)))))) Gdyby to
było "Na skalnym Podhalu" to nie maiałbym nic przeciw:) Piszę o symbolizmie,
który u Tetmajera przerabia się na podstawie "poezyi", nie powieści. Na
podstawie podobnymch manifestów o niczym w stylu "Nie wierzę w nic", mówi się o
dekadentyzmie jako swiatopoglądzie i nurcie symbolizmu (nóż się w kieszeni
otwiera) Podobnie jak mówienie o ekspresjonizmie na podstawie "Krzaku dzikiej
roży w ciemnych smreczynach " czy innej"Ballady o bohaterskim koniu..."
Kasprowicza...
Przy wszystkich wspomnianych mam astępujące uczucie - do zjawisk bardzo
ciekawych i nowatroskich, a nawet dziwnych w 'kulturze', dobrano przykłady
drugo, albo i trzeciorządne do bólu, które reprezentują jakąś cechę
wspomnianego nurtu.W końcu każda rzecz ma swoich mistrzów i naśladowców, prawda?




Temat: Początek poniedziałku:)
Początek poniedziałku:)
Muszę Wam opowiedzieć niestety nie mam zdjęć.
Pierwszy raz od X lat byłam na porannym jesiennym spacerze.
Pola spowite niewielką mgłą, słońce, rosa na szarozielonej trawie,
na miedzach jabłonie z takim prawdziwymi czerwonymi jabłkami, krzaki
dzikiej róży.
I wszędzie, ale to dosłownie wszędzie niteczki babiego lata z rosą
jak diamentami.

I cisza i spokój i nigdzie się nie śpieszyłam, chociaż to
poniedziałek. Nieprawdopodobne.

Przekazuję Wam pozytywną energię
Miłego dnia.



Temat: Wawiaki - kto pójdzie na koncert ze mną?
drzazga1 napisała:

> Niech ktoś ze mną pójdzie na ten koncert... proooszę....

Pojde. A Ty w zamian ze mna na REM w ten piatek, dobrze?

> (jestem staroświecka - nie morduję na pierwszej randce:-P)

Umowmy sie na druga. Zamordujesz mnie nad rzeka, w krzakach dzikiej rozy :)

K.




Temat: inspekcja kolejowa
Ciąg dalszy
Przez łąki i strumyki Azorów dojechaliśmy do Opolskiej gdzie aż prosi się
zrobić dwie stacje, jest infrastruktura (schodki, dojścia), podobnie za
wiaduktem stacja "Os. Azory", ponieważ skończyły się nowe podkłady, a stare
były mocno poopalane przez chuliganów, kierownik pociągu podjął decyzję o
zmianie czoła.
W drodze powrotnej znów były problemy z pierszeństwem przejazdu na Łokietka (w
końcu przejazd niestrzeżony, a dróżnika zwolnniono 10 lat temu, hehehe).
Przy dokładnej wizytacji stacji Prądnik zauważyliśmy brak barierek , może nie
być zgody ZDIK, ups.....
Generalnie sporo potencjalnych pasażerów, ale niestety głównie takich co
zniszczyliby nam pociąg.
Droga powrotna była dłuższa, za stacją Siewna wiadukt wjechaliśmy w puszczę, na
maleńkiej stacji "Bory Kołłątajowskie" wysiadł Carver, na mniej używanym torze
prawdziwy ogód botaniczny: 10-letnia brzoza wyrasta z podkładu, obok krzaki
dzikiej róży, jakże pouczająca wycieczka!, proponuję pociągi edukacyjne,
Kuba ryknął: "4636 gotów" i pomknęlismy nieco szybciej ponieważ zaczęła sie
trakcja elektryczna , krajobraz iście amerykański: po prawej preria z
jeziorkiem, w oddali scania CLL pod okrągłą wieżą, w tle jakieś duże miasto; po
lewej wichrowe wzgórza, panama, meier, hihihi........
Na wiadukcie nr 29 niestety tory się końcżą, ale przynajmniej jest godziwe
zejście dla obsługi pociągu, wprost na przystanek, nalezy zmienic mu nazwę na
Kuźnica PKP, hihihi
Służbowa brygada 137-04 zjeżdżając do zajezdni Śródmiescie zabrała ostatnich
pasażerów
Podsumowując: było zajebiście!!!



Temat: RKM na urodziny, czyli jak kupiłem (legalnie) k...
P.S. Naiwność Autora jest przygnębiająca... :)
> Co robić?! (...) Okazuje się, iż łatwiej zdobyć taką maszynę, niż się jej
>pozbyć...

Jak to co?! Rozrobić wazelinę z odrobiną benzyny ekstrakcyjnej, mieszanką
dokładnie wysmarować maszynę (nie zapominając o przewodzie lufy), zawinąć w
papier, wsadzić do worka foliowego (jepiej kilku - jeden w drugi), worek
zawiązać, zakopać pod krzakiem dzikiej róży w ogródku. Najlepiej tam, gdzie
idzie wodociąg, żeby się policji trudniej szukało wykrywaczem metalu. Nigdy nie
wiadomo, kiedy się inwestycja przyda.

A potem poprosić tego zaradnego młodego człowieka o dalszą pomoc w
skompletowaniu części do czegoś bardziej poręcznego i łatwiejszego do schowania.
Ot, nasz VIS ma bardzo dobrą renomę, a i o amunicję może być nieco łatwiej.

:)



Temat: co po śmierci?
Faktycznie cmentarz jest w Koniku - i też raczej nie mam pojęcia w którym to
kierunku od Warszawy. Moja pierwsza sunia, jamniczka, została pochowana w
zdziczałej i nieuczęszczanej częsci parku niedaleko domu. Pies moich rodziców -
na skraju Puszczy Kampinoskiej. Ukochana, najdroższa Balbinka, która odeszła w
zeszłum roku, leży w naszym ogródku, grób otoczony jest cegiełkami
klinkierowymi, zasadaziłam na nim trzy krzaki dzikiej róży.




Temat: Jesienna zaduma
Jest zimno. Wieje przejmujący wiatr. Musze schować mój sliczny letni płaszczyk,
bo marznę.

Ale i tak jest pieknie. Goreją krzaki dzikiej róży. Liscie nabieraja koloru
starego złota, niebo ma intensywnie niebieską barwę, rozświetlnoą padającymi
ukośnie promieniami słońca.

Dla mnie jest pięknie.

Wzniosę toast za nadejście jesieni filiżanką kako :))))



Temat: Młoda para
W ogromnym, gęstym krzaku dzikiej róży uwiły gniazdo kosy. Jak wykluły się trzy
małe, puchate pisklaki, cieszyłam się, że przybędzie śpiewaków:)
Niestety, mimo obrony rodziców, którzy z krzykiem pikowali na czającego się
kota, w ciągu kilku dni maleństwa zniknęły z gniazda ...
Gapciu, pilnuj swojego kocurka ...



Temat: Dzisiejki.Nr.103
Czesc, u nas bialo, temperatura ok. 0. Wlasnie wrocilysmy z mloda z Warszawy,
mloda z prawkiem w kieszeni, prowadzila Troche musi jeszcze pocwiczyc,
ale jest niezle Na krzakach dzikiej rozy w naszym ogrodzie tlumy ptaszkow,
cale stado jemioluszek, dzwonce, kosy, a na sloninkach sikory i dzieciol
Strasznie milo je poogladac, przez lornetke, niektore pieknie ubarwione
A jak tam poszlo twojej corce, Mammaju??
Pozdr. D



Temat: Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Hey,
U mnie dzisiaj slonecznie i +6C...Jutro 14C a pojutrze 12C...
Oczywiscie duzo czasu na prace w ogrodzie ...Mam okolo 100 krzakow
dzikiej rozy (gdzies tam daleko rosnacych)...Niektore chce
przetransplantowac blizej domu w miejsca przez malzonke wskazane...
Ona ma racje...Kwitna tak pieknie a nikt nie widzi...
he he he
:)
PS. Kocham to globalne "ocieplanie...



Temat: Katowice - ogrodzone place zabaw - znacie jakieś?
aneea napisała:

> Odgrodzony plac zabaw jest w Slaskim Parku, w rosarium. Rosarium jest otwarte
> (o ile dobrze pamietam) od 9 do 20 i - co najwazniejsze - jest zakaz
> wprowadzania psow.

Ośmielę się nie zgodzić.
To rosarium (różany ogród) jest ogrodzone, a nie sam plac zabaw, który się tam
znajduje Fakt, że z jednej strony plac zabaw przylega do ogrodzenia, ale
przed ogrodzeniem są krzaki dzikich róż . A po drugie do różanego można
wprowadzać psy.
Niby nie można jeździć na rowerach, a i tak niektórzy śmigają alejkami...




Temat: Musimy uśpić psa...
10-letnia suczka. Rak z przerzutami niemal na wszystko. Krwawienia wewnętrzne i
zewnętrzne (z nosa i dziąseł). Najgorsze dla mnie jest to, że dręczy mnie myśl,
że przyczyniłam się do tego. Rak gwałtownie się uaktywnił po podaniu zastrzyku
poronnego (dopadł ją pies sąsiadów podkopawszy się pod ogrodzeniem). Nie
mogliśmy dopuścić do ciąży i porodu, bo sunia była i niemłoda i słaba
(częściowo sparaliżowana po wypadku). Nie wiedziałam, jakie mogą być skutki
podania estrogenów..... męczy mnie to do tej pory, chociaż wet powiedział, że
raka miała tak czy owak, a to go tylko pospieszyło. Do ostatka czepiałam się
myśli o leczeniu, ale wet powiedział "proszę Pani, to już tylko Pani emocje,
szkoda psa". No i stało się. Byłam z nią do końca.... Spoczywa w naszym
ogrodzie pod krzakiem dzikiej róży.



Temat: skąd wziąć sadzonki dzikiej róży?
skąd wziąć sadzonki dzikiej róży?
Witam Waszystkich Miłośników Zieloności:) Chciałabym zrobić sobie żywopłot z
krzewów dzikiej róży. Wiem, że jak z nazwy wynika jest to dzika róża, więc
teoretycznie nie można kupić sadzonek, ale widziałam już kilka takich
żywopłotów przy działkach i nie chce mi się wierzyć, żeby ludzie wykopywali
skądś całe krzaki i je u siebie sadzili. A może tak jest?



Temat: skąd wziąć sadzonki dzikiej róży?
jaka jest wydajność krzaka dzikiej róży??
Uwaga, ja od strony kuchenno-technicznej: ile owoców potrzeba na konfiturę? A
ile jest na krzaku? Przeliczcie to może na słoiki i krzaki? Ile słoików z
jednego?




Temat: Konfitura z platkow dzikiej rozy:)
Uwierzycie, ze nie znalazlam nigdzie w okolicy krzakow dzikiej rozy ((((
No byly 3, ale u jakis ludzi na ogrodku Chciwym okiem patrzylam, ale nie
zdobylam sie na skok przez plot
Zatem zostanie mi na razie marmolada z owocow, ze sklepu...
Ania




Temat: róża dzika
Czy chodzi Ci konkretnie o rosa canina? Bo to ona nosi oficjalnie
nazwę róża dzika. Czy może o inne "dzikie" gatunki?
Bo na żywopłoty dużo lepsza jest róża rdzawa (rosa rubiginosa),
która ma bardziej zwarty pokrój (gęste pędy). I nie dorasta do
czterech metrów, jak poprzednia, tylko do dwóch, góra trzech.
Istnieją jeszcze inne "dzikie" gatunki i mogą się nieco różnić
szerokością. Myślę, że szkółkarz najlepiej Ci powie, w jakich
odległościach należy sadzić krzaki wybranego gatunku.



Temat: Żywopłot z dzikiej róży- przycinać?
Taka dzika, prawdziwa dzika róża szypszyna, rosła przy drodze, jaką
jeżdżę. Sródleśnie.
Dorosła tam, uwaga, 5-6 metrów wysokości, wspierając się na pniach
drzew.
Przyszedł podmuch wiatru i to krzaczysko spadło na drogę, asfalt
malowniczo przykrywając wpoprzek.
Nie-leśnicy wysiedli z pojazdu, zamachem niedużym krzak
zdekapitowali.

Asfalt ciernistych wdrapów pełen...

Wybór ciąć-nie ciąć należy do {Kamki}
Też - wybór szypszyny czy innej dzikości.




Temat: platki dzikiej rozy
platki dzikiej rozy
wczoraj obskubalam krzaki na osiedlu. i mam cale 20dkg platkow (luzem tak ze 3l)

moze macie pomysl do czego wykorzystac takie platki?

co prawda dzisiaj z tych co mam pewnie zrobie konfiture (czy moze lepiej tylko
z cukrem utrzec?) ale za kilka dni planuje kolejna wycieczke na to osiedle bo
roze dopiero sie rozwijaja i wtedy bede miala platkow pewnie wiecej



Temat: Gośkaa.l
Danusiu, dzięki serdeczne.
Ale moja wiedza amatora biologa kusi mnie, żeby Ci powiedzieć, że moim zdaniem
to prawdziwa dzika róża:
www.atlas-roslin.pl/gatunki/Rosa_canina.htm
głogi wylądają tak:
www.atlas-roslin.pl/gatunki/Crataegus_laevigata.htm
Co prawda, jest to roślina kwitnąca, ale spójrz na liście.

A krzak róży prześliczny... (jaki musi być zapach, kiedy taki wielki krzak
kwitnie...



Temat: Konfitura z płatków dzikiej róży
czy to musi byc dzika roza? takie krzaczki, co przy drogachg rosna? - tak
zebrane platki to musza byc swiezo zerwane krzaka-tak

mozna je jakos przechowywac, zanim sie zbierze okreslina ilosc??? - myślę, że
mozna w lodowce, ale po co czekać na większą ilość, zrób z tego co uzbierasz.
Pozdrawiam i smacznego



Temat: co mozna zrobic z platkow dzikiej rozy?
co mozna zrobic z platkow dzikiej rozy?
dzisiaj to ja obrywalam kwiatki z krzakow. te co mam utre chyba z cukrem i
beda na zime do paczkow.
ale moze mozna zrobic z platkow jeszcze cos innego dobrego?
bo mimo ze krzaczki ktore obrywalam sa jakies 10km ode mnie i dopiero kwiatki
sie rozwijaja to pewnie za kilka dni znow wybiore sie na wycieczke rowerowa i
bedzie ich znacznie wiecej. na razie zebralam tyle ze moze 2 male sloiczki wyjda




Temat: - Doktoranci, pobawmy się!... - zawołał rilian,
Pod krzakiem dzikiej róży w Ciemnych Smreczynach.



Temat: co po śmierci?
Moje psy z dzieciństwa i młodości pochowane są na terenie dawnego poligonu.
Leżą pod pięknym krzakiem dzikiej róży. Sunia jest jeszcze młodziutka, mam
nadzieję przeżyć z nią mnóstwo pięknych lat.




Temat: Pomylone garki!
za krzakiem dzikiej rozy cien jakis widzialam



Temat: Doskonałość.....;)
witaj błądzący poeto:)),wlazłeś w krzaki dzikiej róży?uważaj,możesz się
zaplątać:))




Temat: Dziwna sprawa - ktoś mi podrzuca psy
Tym razem ktoś podrzucił tygrysa, a on wyszedł nakrzyczeć na winowajcę.
Skończyło się na jedzeniu ludzkiego ciała w krzakach dzikiej róży.



Temat: Prezent dla Piotra
poszly, za krzakiem rozy dzikiej sie ukrywalam, czy chlodnica autokaru twego
wytrzezwiala i mozemy dokonczyc co tak niewinnie sie zaczelo



Temat: miłość po rozwodzie
Wyjdz wiec na droge. Przestan sie szlajac po krzakach. Dzikie roze zostawiaja straszne blizny
na skorze...

A czy spotkasz tego jedynego...?
Spotkasz. Wszystkie spotkamy.



Temat: Gramyyyyyyyyy!
Mam Cię, czycham tu pod krzakiem dzikiej róży, powiedz!



Temat: Róża doskonała
I ja chciałabym napisać o mojej róży doskonałej. Dla mnie takim zapachem jest
Roseberry- Rosine. Roseberry to dzika róża ukryta głęboko wśród leśnych krzaków
i kwiatów rosnących na leśnej polanie,krzewów maliny, jeżyny, rumianku. Taka
naprawdę dzika, otulona zapachem liści. Niesłychanie delikatna i piękna,
zarazem nostalgiczna i niedostępna. Taka bardzo romantyczna. Choć kocham róże
ogrodowe ta zachwyciła mnie i od listopada pachnę właśnie nią (może dlatego, że
mam podobną naturę ). Pozdrowienia dla wszystkich. Iza



Temat: problem z dziećmi sąsiadów - POMOCY!!!
> nie chce być uwięziona w zamkniętym mieszkaniu z powodu zapachu moczu

Czy już pachnie moczem czy na razie są to tylko twoje obawy?
Mam wrażenie że mocz w naturalnym środowisku typu trawa, krzaczki szybko się
neutralizuje. Na moim osiedlu są takie krzaki niedaleko od placu zabaw często
używane przez dzieci, i nie czuć tam żadnego niemiłego zapachu. Gorzej gdy mocz
trafia na mur lub bruk szczególnie taki osłonięty od deszczu. Śmietnik na którym
urządzili sobie toaletę kosiarze długo śmierdział koszmarnie

Radziłabym obsadzić podnóże tarasu krzakami i innymi roślinami, i jeśli układ
terenu na to pozwala w pewnej odległości (np. na szczycie nasypu) przegrodę w
poprzek z krzaczków, niekoniecznie żywopłot, może szeroki pas płożących, bardzo
kłujących berberysów i kilka wyższych krzaków dla lepszej kompozycji, żeby się
aż prosiły do odlania i żebyś nie musiała tego oglądać z tarasu.
Oprócz berberysów polecam dzikie róże, upojny zapach i masa kolców, a w zimie
czerwone owoce.




Temat: 2000 et une Rose ???
Czuję się wywolana do tablicy Chatko :D
Bardzo piękna chłodna, krystalicznie czysta róża. Pamiętam ją z tego 2000 roku,
nie wiem czemu nie kupilam - a raczej wiem, siostra mnie odwiodła od zakupu. Rok
temu powąchałam ponownie, różę posiada mama Forevermore - powąchałam i się
zachwycilam do cna, ale cóż, marzenie ściętej głowy - zapach jest w niektorych
perfumeriach internetowych za bajońskie sumy i jeszcze "limit one per customer"
:D. Ciągle jest na ebay, też za niemałe pieniądze :)
Tak więc byl na liście mrocznych przedmiotów pożądania :) i nagle o cudzie, jest
mój, niesamowitym zrządzeniem losu jest mój :)
No i faktycznie to czysta, silnie skoncentrowana esencja różana, dość chłodna
jak na mój nos. Z wszystkich różanych zapachów trochę przypomina ją Stella, ale
2000 et une rose jest piękniejsza, bardziej esencjonalna, i ma niesamowitą nutę
dzikiej róży - taki zapach płatków zrywanych o świcie z krzaka...



Temat: Zmysł węchu,zapachy i ........wspomnienia
Ja z lubością wspominam georginie,teraz to są przeróżne dalie.
Pamiętam z dzieciństwa smolinosy,to pewnie lilie,a i jeszcze kwiaty o żółtych
płatkach,z dużym brązowym środkiem ,może to była rudbekia.W kacie ogrodu rósł duży
pachnący krzak róży o pełnych kwiatach w blado-różowym kolorze.
Co to był za zapach,a w dzikich ogrodach dziki bez.Może nie był piękny,bo
pojedynczy,ale jak pachniał.




Temat: Czarny łabędź - unikat !!!

No to ja też się pochwalę :)) Wybrałam się w sobotę do lasu w okolicach Mironic
(w Mironicach skręcić w kierunku stanicy wędkarskiej i dalej prosto brukowaną
drogą) i niziutko, nad głową niemalże przefrunął mi dzięcioł czarny! Niebywała
rzadkość!
Jakiś miesiąc temu z kolei, w tych samych lasach, nad dzikim jeziorkiem w
nieistniejącej wsi Marzęcin widziałam lecącego orła bielika!!
A tak na marginesie - wyprawa do Marzęcina (niemiecka nazwa wsi Marienspring)
mocno mną wstrząsnęła... Niesamowite, przygnębiające wrażenie. Krzaki, zarośla,
fragmenty cegieł i... krzaki róż, zdziczałe jabłonie... To była duża, tętniąca
życiem miejscowość, trudno będąc tam nie wyobrażać sobie codziennego życia jej
mieszkańców. Na planie wsi (jest tablica informacyjna, w wolnej chwili wkleję
zdięcie na forum) jest i szkoła, dzwonnica, młyn i miejsce do tańców... Pięknie
tam, ale bardzo smutno.
A, może jeszcze ciekawostka- powiązana i z przyrodą i znowu z wsią :)) W
okolicach Wiejc jest ciekawe miejsce- miejscowi mówią na nie Osada Leśna (zaraz
za tablicą Wiejce skręcić w lewo w brukowaną drogę) Podanie głosi, że istniała
tam spora wieś, która... zapadła się w bagno. Na wzniesieniu zachował się
jedynie fragment cmentarza. Ciekawe, prawda?
Pozdrawiam i życzę udanych odkryć :))



Temat: Smak i zapach lata
Smak poziomek, wisni, malin, porzeczek prosto z krzaka. Dzikie poziomki
nanizywane na waska, dluga trawe w brzozowych zagajnikach - jak korale.
Zapach lipy, roz, maciejki, a poznym latem zapach swiezo scietego zboza.

I widok wielkiego pomaranczowego ksiezyca wypelzajacego zza horyzontu, i
wiszacego wbrew wszelkim znanym mi -dziecinnie- prawom grawitacji, jak wielka
dojrzala brzoskwinia gotowa pod wlasnym ciezarem spasc w trawe.

I sierpniowe spadajace gwiazdy. Ilez zyczen w dziecinstwie pomyslalam...

))




Temat: Wspomnienia cd. dzis maliny
Tak...te ogrodowe maliny duzo wieksze, ale te lesne maja niepowtarzalny smak jednak...i ja zawsze mialam "wyrzuty sumienia", kiedy juz nasze ogrododwe krzaki malin na tyle sie rozrosly, ze owocow dosyc bylo i nie trzeba bylo do lasu rankiem isc....ale za to zosatly borowki ( dopoki tato nie zasadzil borowki amerykanskiej ktora owoce rodzila jak najeta), czernice a w zimie dzika roza....




Temat: Proza - krótkie opowiadanka
Dopiero teraz zauwazylem, ze wyszlo przydlugo i sie nie zmiescilo. Sorry.
Dosylam zakonczenie TOMASZA.

Nade wszystko zaś lubił niepowtarzalnej piękności zakątek niedaleko swej
wioski, położony w obrębie chronionego klifu, z jednej strony zalesiony, z
drugiej otwarty na małą, okoloną krzakami głogów i jeżyn polankę, do której
prowadziła Dróżka Dzikiej Róży. Widok uzupełniała ulokowana na niewielkim
wzgórku, lekko na uboczu, sporej wielkości zabytkowa rezydencja, przerobiona na
ekskluzywny pensjonat. Przesiadywał tam godzinami, często do zachodu słońca,
obserwując na zmianę las i polanę, rośliny i niewielkie, nie bojące się ludzi
zwierzątka, fale i słońce, zanurzając się wraz ze słońcem w morze, raz wysokie,
innym razem niskie. Właśnie w tym miejscu najbardziej lubił obserwować
przypływy i odpływy, których tabele miał niemal we krwi, i z pamięci recytował
tak czasy, jak i stany morza. A jeśli się zdarzało, że wrócił na kempig
wcześniej, czy to na pieczony na ognisku obiad, czy to na kempingową imprezę
sportową, czy to na spotkanie z licznymi kempingowymi przyjaciółmi, nigdy nie
przepuścił okazji, by przejść się głównymi alejkami kempingu i poszukać
wdzięcznego rozmówcę. Zwyczajnie, od niechcenia zagadywał spacerującą osobę lub
postronnego obserwatora, a jeśli ten okazywał zainteresowanie, wdawał się w
nieśpieszną rozmowę. O wyspie, o sobie, o domu. Przecież wiedział wszystko o
swoim domu. I tyle miał ludziom do powiedzenia.




Temat: Obuchem w łeb - jubileuszowo !
Zrobiono z pięknego naturalnego obszaru między Bociankiem i
Sł.Wzgórzem Kombinat -Przedsiębiorstwo Ogrodnicze taki PGR bis,gdzie
mimo rygorow prawnych wszystko można i o każdej porze roku. Wycięto
piękne klony tatarskie o czerwonych liściach,nie mówiąc o
rokitnikach pod ścisłą ochroną i piękną dziką różę,krzewy
oliwnikowate, bo dla nowego "fachowca" były to tylko duże
krzaki,inne podcina się na wys. kolan chociaż ich owoce są pokarmem
dla ptaków w zimie,a ostatnio postanowiono jeszcze dorobić i wykosić
resztki wykarczowanej wiosną trawy,szatkując w ten sposób małe
kreciki i Bóg wie co jeszcze,gdyż teren ten jest powiązAny systemowo
z terenem gor Św.Kompetencje i pazerność powalają chyba największych
twardzieli.KTO POSKROMI TEN PRYMITYWIZM I PROSTACKI STYL ZARZĄDZANIA
NASZYM MIASTEM ? Co na to Ochrona Przyrody ?



Temat: idę się napić piwa do Porto Grande
Jak bedziesz szedł koło biedronki, to pamietaj - tam na murku będę czekała na
ciebie z puszką piwa. Poznasz mnie, taka z czerwonym nosem.
A w ogóle ostatnio to nad Pajem byłam tak pijana że nie byłam w stanie spod
Paja wejść z powrotem na górę na Komuny. Usnęłam w połowie drogi, w krzakach
wsród dzikich róż i tysięcy zapylających bąków.




Temat: RATUNKU MAM OGRÓD- długie
RATUNKU MAM OGRÓD- długie
Po pierwsze witam serdecznie- jestem nowa na tym forum.
Przejdę od razu do rzeczy mam nastepujący problem - kupiłam dom i
przeprowadziłam się do niego - mam 10 a ogrodu z którym nie wiem co
sie robi bo jestem stworzenie miejskie- z bloku
Moze opisze w punktach
1. z przodu mam jakies takie pnącza przerzucone przez płot(ładnie to
wyglada bo płot brzydki) one troche zółkną nie wiem czy to normalne
bo jesien czy mam je podlewac?
2. na płocie z boku mam znów jakies bluszczowate cóś
3. ze dwa drzewka ozdobne (w sensie nie daja zadnych owoców) takie
malutkie herlaki nie wiem czy je owinąć słomą na zimę?
4. kilka krzaków róż- jedna ma jeszcze pąki
5. z tyłu mam ogródek warzywny - jakies papryki fasolki, kalarepy i
truskawki - z tego co wiem chyba wszystko poza truskawkami to
rosliny jednoroczne - to co skopac wyrwac? czy zostawic i na wiosne
to zrobic?
6. z tyłu jest taka chałda ziemi po remoncie cała pieknie obrosła
dyniami (dyń zebrałam 3 taczki i teraz wcinam) to chyba tez
jednoroczna roslina- mam wyrwac wszystko?
7. mam miejsce na kompost, ale chyba to raczej jest smietnik bo
intuicja mi podpowiada ze do kompostu nie mozna wrzucać wszystkiego
i tam musza byc jakies specjalne warunki.
8 mam tez dwie jabłonki - troche dzikie ale duzo owocu dają i orzech-
nie wiem czy je przycinac czy zostawiac

Proszę podpowiedzcie co sie robi w ogrodzie na zime bo mi przychodzi
tylko do głowy ze powinnam zgrabic liscie
Dziękuje




Temat: wspomnienia, wspomnienia
...ulewny cieply deszcz i my dzieciaki biegajaco boso po czystych kaluzach
a nad glowami ogromne liscie łopianu sluzace za parasole,w upalne dni wedrowki
po okolicznych lakach,polach,waziutkie sciezki pomiedzy pachnacymi rozgrzanymi
sloncem zbozami,chabry,kakole,maki,przy drogach wsrod pol dziko rosnace
roze,krzaki glogu,czasem poziomki,smak wody ze zrodelka,dotyk wiatru na
wzgorzach...



Temat: co ciekawego rosnie na niemieckich osiedlach:D
co ciekawego rosnie na niemieckich osiedlach:D
osiedle nieduze, wlasciwie 2 bloki 3pietrowe, jeden troche wyzszy, kilka
szeregoewk a do tego dwa sklepy. a pomiedzy nimi.....
dzika roza, mirabelki, kawalek dalej ogromne krzaki jezyn (na dodatek dziwnie
patrza ze to zbieram, ale w sklepie chyba 1e za 125g zaplaca). do tego calkiem
zwyczajne lipy, czarny bez i glog.
no a dzisiaj wracajac z przystanku odkrylam ... pigwe
i tak jak i pozostale rzeczy sprobuje ja przetworzyc, tylko chyba musze
jeszcze poczekac az dojrzeje.



Temat: Kendo :-)
Bylam wtedy dzieckiem,wiec nie odczuwalam tego tak.
Dla mnie to byl taki tajemniczy park,dzikie koty tam zyly,kwitl
bez,fiolki,konwalie,krzaki roz...na nagrobkach byly rzezby...naprawde on byl
piekny.Teraz gdybym tam byla odbieralabym to inaczej..ale dla 7mioletniej
dziewczynki..byl to zaczarowany ogrod..




Temat: Wiosna...
Gość portalu: kiks4 napisał(a):

> podzielam twoje zachwyty- choc juz sporo straciłeś- z silnie pachnących wiosenn
> ych kwiatów przekwitły juz konwalie i bzy. Na pocieszenie dodaję, że jaśminy ci
> ągle przed nami. A potem letnie zapachy maciejki- pełna erotyka...

Dlaczego, niby starcilem. Lazilem juz w tym roku po pieknym ogrodzie otoczonym
(doslownie) krzakami bzu we wszystkich dopuszczalnych kolorach. A konwalie tez
mile, aczkowleik im robie sie starszy tym bardziej ich zapach wydaje mi sie
"ordynarny" - zbyt intensywny i sztuczny. Z kwiatow pachnacych jeszcze frezyjka.
A "na powietrzu" mamy jeszcze dzika roze i glog... tez pieknie pachna w
rozgrzanym powietrzu.




Temat: A ja nie mam teściowej tylko starszą siostrę
A ja nie mam teściowej tylko starszą siostrę
Czytam wątki o teściowych i myślę jak mi dobrze że nie mam teściowej (nigdy
nie miałam też okazji jej poznać) ale zaraz przypominam sobie że przecież ja
mam starszą siostrę mojego męża i już nie jest mi tak dobrze. Nie tylko matki
mężów są okropne, siostry potrafią być prawdziwą zmorą. Też wpadają bez
zapowiedz, też wtrącają się się do wychowania dzieci bo wprawdzie ja mam
dziecko ale ona ma doświadczenie i wiedzę i mądrość i inteligencją a przede
wszystkim kocha nas najbardziej na świecie i nigdy nas nie opuści PPP i
zawsze możemy na nią liczyć. A zna się na wszystkim: gotowaniu, sprzątaniu (tu
akurat sukcesów nie mam) urządzaniu ogrodu bo nie wiem czy wiecie że ogród ma
swoje wymagania i nie można bez koncepcji posadzić krzaka a dzikie wino jest
brzydkie (oczywiście jeśli ja bardzo chcę je mieć to może jakiś mały krzaczek
mogę sobie posadzić ale styłu domu żeby się to wino po siatce pięło) bo ,,od
frontu" to róże pnące ,,co ja nie chcę kwiatów w ogrodzie, no to jakaś
nieprzemyślana decyzja, porozmawiamy i na pewno zmienię zdanie, bo jest
błędne, tylko źli ludzie nie sadzą kwiatów a ja przecież taka kochana jestem i
ładna i mądra tylko czasami takie małe głupoty robie ale to z przemęczenia) no
można by tak długo i najtrudniejsze jest to że ona jest ,,uuurocza" jak żmija,
nigdymnie wprost nie obraziła, nigdy nie knuje za moimi plecami, zawsze mnie
chwali to też nie jest łatwe!!!!!!! więc może to z rodziną nie powinno się za
bardzo zbliżać, gdybym ja to wiedziała 8 lat temu.



Temat: Czerwcowych snów
edyta95 napisała:

> bez Eulalii to gaszenie się nie liczy

Wzruszyłaś mnie.

>, nie zebym była ciekawa z kim
> dzisiaj idzie spać nasza koleżanka,

Żadna tajemnica dziś. Wkurzona wynikiem idę spać z MLP i owczarkową,
choć co do kolejności pewna nie jestem.

> ale brakuje mi zapachów,
> kwiatków itp. I wyjątkowo niezłośliwie tym razem pisze

Z zapachami jest strasznie kiepsko. I z kwiatkami, takimi bardziej
dzikimi też, bo trawniki wszędzie skoszone, deszcz nie padał i nowe
zielska nie rosną.

Ale specjalnie dla Ciebie mam zapach, ładny, delikatny, troszkę
dziki i nieśmiały. To róże, blado różowe, dawno zdziczałe krzaki,
jakiejś dość szlachetnej odmiany, bo młode kwiaty są na długich
łodygach i myślę, że spokojnie by mogły iść w straganach kwiatowych
po jakieś dwa złocisze.

I tylko one w naturze osiedlowej teraz pachną.

A ze sklepu przytargałam truskawki, diabli wiedzą jaka to odmiana,
ale pachną poziomkami i smak mają taki trochę podobny.

To dla Ciebie dziś mieszanka poziomkowych truskawek ze zdziczałą
różą.

A dla wszystkich pięknych snów.




Temat: Pierwsze zasiewy :)))
A ja z różami radzę sobie tak. - Miałam piękną na wysokim pniu. Oczywiście
padła, ale ma mnóstwo dzikich odrostów, które zresztą pięknie kwitną. / chyba
multiflora/ W lipcu, sierpniu chodzę wzdłuż mojej uliczki i wypatruję kto ma
najpiękniejsze odmiany. Nikt nie odmawia gałązki. Oczkuje to mój sąsiad.
Teraz z niepokojem czekam co zakwitnie bo już nie pamiętam od kogo , gdzie
zaoczkowane. Oczkowanie nie jest trudne, tylko te kolce.
mam najcudniejsze róże a ile odmian a wszystko własciwie na jednym olbrzymim
krzaku. Nie wyrzucajcie dziczek! Naucz męża oczkować. pa



Temat: Panie Adamie Michnik, Panu już dziękujemy!
....
Drobnomieszczańskie nasze róże,
Różyczki raczej niż różęta,
Tak ja je widzę i pamiętam,
Z barwy przyrównałbym tynkturze
Na siódmej wodzie po purpurze.
Coś miały z barszczu i coś z malin
Rosnących dziko śród rozwalin,
Gdzie żużle, cegły, osypiska
I złom kredowy w słońcu błyska,
I rozpalony wielki kamień
(I błystki lśniącej miki na nim,
A pod nim wilgny, chłodny piasek
I panika spłoszonych mrówek:
Dla skarbów wymarzony schówek,
Więc ukrywałem je tam czasem...
O, czarodziejstwo tych kryjówek!) -
Gdzie stary trzewik szpilki szczerzy.
Gdzie zardzewiały nocnik leży,
Gdzie na cykorii kwiat niebieski,
Falując, siada paź królewski,
Progenitury pół-jaskółczej,
Skrzydełka składa i rozkłada
I w lot - i na dziewannę spada:
Bardziej mu swojsko tam, bo żółciej;
Gdzie stare gonty, klepki z cebra
I smród, i żar, i końskie zebra
Albo zbielały kundla szkielet
I potłuczone szkło butelek.
Przez które widać świat na piwno,
Gdzie rozeschnięte kół obręcze,
Gdzie chaos zielska i rozbrzęczeń,
Gdzie parzę się o dzicz pokrzywną
I siekę kijem, mały wariat,
Roślinny lumpenproletariat -
Tam zawsze w rumowisku owem
Stał malinowy krzak, przybłęda.
Sam nie wie, jak się tu przyszwendał,
Lecz rósł, lecz trwał - i malinowe
Grube łzy ronił... Jednym słowem,
Róż wiejskich czerwień rozcieńczona
Coś miała z malin, coś z buraków
Coś z pomidorów i coś z raków,
Ot, jakaś niedoczerwieniona.
....




Temat: My też tak potrafimy, no może nie zupełnie tak
Ogrodnik?
Ogrodnik...
lupusie, znałam kiedyś w sieci pewnego Ogrodnika. Czy to Ty?
Wróciłam właśnie z miasteczka, gdzie jest wspaniały zdziczały ogródek. Bluszcz
pełza po ziemi, murze, po krzaku bzu, na jabłoniach porozwieszało się dzikie
wino.
Jeśli jesteś Ogrodnikiem... tamtym Ogrodnikiem?
a jeśli nie...
:)))
Sonet 109
Nie mniemaj nigdy o mnie, że ja przeniewierca,
Chociaż ciebie zasmucę w długim oddaleniu,
Tak mi łatwo na chwilę wygładzić cię z serca,
Jak się rozstać z mą duszą, żyjącą w twym tchnieniu.
Tam jest dom mej miłości. Ten, co podróżuje,
Spiesząc z powrotem drogę manowcami skraca;
A gdy ujrzy swój domek, całą radość czuje.
Tak ma dusza z rozkoszą do swej chatki wraca.
Nie mniemaj, chociaż moja natura mieściła
Z ułomnością czowieka nierozdzielne żądze,
Iż ja na jedną chwilkę tak sromotnie zbłądzę,
Bym przez lekkość opuścił ziemskich skarbów siła.
Bez ciebie ten obszerny świat niczym być sądzę.
Ty na nim wszystkim jesteś, moja różo miła!

acha, jeszcze jedno - w zdziczałym ogrodku rośnie krzew różowej róży, bardzo
stara odmiana, bez kolców, czyli o cieplym sercu:)))



Temat: Ogród daleko
Tojanko, prawie sąsiadko!

Toż Włoszczowa jest tylko o dwa rzuty beretem od Częstochowy. Grzechem byłoby
się nie spotkać.

Krzaki na Twoją działkę to wymieniona już przez Kropkę tarnina, a także
berberysy, róża pomarszczona (to ta co płatki sa dobre na konfitury), tawuły,
derenie i pewnie masa innych, których w tej chwili nie pamiętam.

Na każdym terenie poradzą sobie też głogi.

Mnie taka dzika działka z różnymi krzewami może się tylko marzyć - mam stary
zdziczały sad, w którym najmłodsza jabłoń ma już ze 70 lat, a jedyne krzewy to
porzeczki i agrest (w sumie ponad 100 sztuk). I Ojciec nie pozwoli niczego
wyciąć, buuuu....



Temat: sasiad rozjezdza trawnik - co robic?
Jak znam życie, żaden dosiew i łagodna perswazja nie poskutkują.
Trzeba wsadzić od razu duże krzaki. Może to być tarnina, róża
japońska, ogniki (chociaż te ostatnie są dosyć drogie). Warto
sprawdzić, czy tarnina nie rośnie dziko w pobliżu, to byłoby
najprostsze.



Temat: róża mi w połowie zdziczała
a ja z kolei kombinuję jak zdobyć dziką różę
po drodze do SKM mijam taki dziki kwitnący krzak, pachnie że aż
odechciewa się do roboty iść Ale krzaczora nie wykopię. Może jakby
tak ułamać gałązkę i wsadzić patyk do ziemii ? Szukam pomysłów.




Temat: Roze (rurze:)))
Dolmadakia

rosa rugosa, rosa nitida. To są tzw. dzikie róże, które rosną na ugorach, twarde
są i odporne. Słońce, ale nie patelnia.Półcień wytrzymają, cienia nie. Krzak w
Wawie tak około dychy.




Temat: RÓBMY ZAPASY NA ZIMĘ DLA PTAKÓW!
A ja tak sobie myślę: po co to zbierać?
Przecież zabieramy z lasu jedzenie którego one tam będą szukały? Ty pujdziesz
lasu i zbierzesz owoce dzikiej róży, a takie ptaszysko przyleci właśnie do tego
krzaka w lesie i co? Nic nie znajdzie!



Temat: Szkola nr 7 czesc 23.
Zgadza sie Fredek, sam pomysl jednak ze wiele polskich rodzin nadal mieszka w takich standardzie i cieszy sie w ogole ze ma wlasne M-4 ...Ja
jak teraz na to spojrze to az dziwie sie jak nasza rodzina mogla egzystowac w tak malym mieszkaniu dwu pokojowym z mala kuchnia i
lazienka.. a jednak.. System jaki wtedy istnial mial ludzi za nic. Wazne bylo zeby niewolnik zasuwal i robil swoje za minium... Wyjechaliscie
jeszcze dlugo przed zanim pojawily sie kartki na mieso, benzyne, papierosy itp, itd. Tak realia zycia byly nieco inne, nie twierdze ze wielu
teraz wiedzie sie duzo lepiej w Polsce sam wiesz bo odwiedzasz kraj, ale napawno mozna powiedziec i z wielu ludziom i w Polsce standard
zycia sie poprawil.. choc jeszcze jest bardzo duzo do poprawienia i zrobienia. Na Balyckiej nadal jest sporo "starych" lokatorow.. pojawilo
sie troche nowych twarzy, ale napewno znalazlbys spore grono rdzennych mieszkancow... Ja napewno jak i tym bedziemy wiazac nasze
wspomnienia dziecinstwa z tymi terenami... Baltycka zawsze bedzie nasza Baltycka.. zawsze ten skrawek jeziora przy zwiazku Wedkarskim
bedzie wspomnieniem szalonych dzieciecych zabaw... Pamietasz zjazdy sankami z tych tak przeciez lagodnych pagorkow.. zjezdzalo sie w
prost na lodowa table jeziora lub wpadalo w krzaki dzikich roz... "strzelanie dzikimi jablkami" przy uzyciu gietkich klonowych witek (nislo
az na druga strone jeziora), przesiadywanie na wygietych grubych konarach wierzby nad jeziorem (drzewo zreszta juz dawno wyciete)..nie
bede juz wspominal Ulicy Rozowej, Bialej, terenow za torami, jeziornej i innych okolic...tez pamietam ze zanim postawiono te
jedenastopietrowe bloki przy jeziornej bylo tam mokradlo z paroma wielkim drzewami.. czesto sie tam bawilem.. Bylo minelo, ale
wspomnienia pozosta



Temat: modlitwa - wykoślawiono
"Pociorku mój bez słów"(J.Kasprowicz)
( przełozone na naskom gware, coby mioł co dialektolog poprawiać, hehe.

"Pociorku mój, cichy i bez słów,
Ku zyngrom płynies ze znękanyj dusy!
O swojyj tęsknicy złotym zyngrom suj,
Niek je twój smęt do zolu porusy,
Pociorku mój, cichy i bez słów...

Z nuka powstajys, a ku górze mkniys
Na skrzydłak dziwaś tajymnyj mocy,
Niemyś, a jęcys, jak skalicony zwiyrz,
A w koło słychno wielgi płac sierocy,
kie stajęcy z głębi, ku wyzynom mkniys.

Chytos po drodze głuche sumy drzew,
ftore holny wiater pozbawiył koróny;
Markotny, pogrzebowy śpiyw,
Na strunak załób jesiyni zrodzony
Chytos po dródze serca nagik drzew.

Nad brzegi idziys zachmurzonyk wód,
na zółte pole, na bure ściyrnisko,
hmgłom sie opijos, przejmuje cie chłód,
Ze zeskniętyk zielsk siwy szron wycisko
ponad wodami spochmurniałyk wód.

Odlatujęcy gonis ptoków kluc,
Patrzys, cy bracio w drodze sie nie znuzom,
Załość wyziyro z wyblakłyk ócysk,
kie legniys w gnieździe,
skąd ptoków precki ulecioł ik kluc.

Chytos tyz septy ze spiekłyk ludzkik warg,
Wnikoz do nuka złomanego cłeka,
Niedopedzianyk i przycichłyk skarg,
Zywis sie strowom radości s dalyka,
Chłoniys sept bólu ze spiekłyk, ludzkik warg.

Pociórku mój, cichyś i bez słów,
Choć ześ jest sercym głośnyk jęków świata,
Ftory goniony przez złowrózebny sum
Nędz niedostępnyk, ku zyngrom uloto
s tobom, pociórku cichy i bez słów"...

Fragment z "Krzaku dzikiej róży" Jana Kasprowicza: "Modlitwo moja, cicha
i bez słów" w przekładzie moim na gware góralskom. Barz mi sie ona widzi,
piykno. A Ty dialektologu do roboty i poprawioj, hehe
Telo.Pozdr.




Temat: na odzysku też może być wesoło
na odzysku też może być wesoło
Zakotwiczyłam dziś tutaj troszkę, poczytałam i uśmiałam się do łez
ponizej kilka cytatów. :o)))))))
Może zacznijmy zbierać tutaj takie różne perełki z tego forum

z.odzysku

Na smutek, najlepiej się "zmachać" do upadłego, co osiągnąć można
niezliczoną ilością sposobów, jak np.:
1) przebiec 10 km (najlepiej z jakąś motywacją, np. goniący
doberman),
2) kochać się całą noc z przerwami na drinka (byle z umiarem),
3) rozładować TIR'a w Biedronce,
4) najeść się grochówki (ew. fasoli) i cały dzień "godnie" się
zachowywać,
5) ....

Debest3

..dzisiaj wróciła ze szkoły..ledwo wlazła to buch telewior...a ja do
niej
mówię..że ona to tak jak jej matka...jak wracała z pracy to z
torebką do
lodówki leciała...a ona z tornistrem i w kaloszach telewizor od razu
włącza..a
córeczka mówi mi...."zrób sobie z kimś synka to będzie podobny do
Ciebie"...

od pewnego czasu zmuszony jestem golić sie maszynką
elektryczną..ponieważ po
zwykłej robiło mi sie na twarzy coś na kształt cery ospowatego
piętnastolatka..i skóra mnie paliła jakbym w occie ją wymoczył..no to
sprawiłem sobie takiego Rols-Royca wśród maszynek bo myślałem ze
przynajmniej
z tej strony żadna niespodzianka mi sie nie przydarzy..jakze się
pomyliłem...wczoraj w czasie golenia..wypadła mi z dłoni i uderzyła
lekko o
umywalke...no niby nic sie nie stało tylko jak sie goliłem czułem
dziwne
pieczenie...ale dokończyłem golenie...ale po jakiś 10 minutach
zobaczyłe że
moja twarz wyglądaj jakbym przez krzaki dzikiej rózy albo akacji
leciał..albo
jakby mi dziecko twarz długopisem popisało...cóż sie okazuje?kiedy
wypadła mi
z ręki powstała na tych tam sitkach taki ostry zadzior który mi
rysował twarz
w trakcie golenie..qrwa jak ja teraz wyglądam jak pisanka...jak ja
teraz
zdjęcie do prawka zrobię...a ch....z takim goleniem




Temat: Szkoła nr 7 cześć 26
Nie wszystkie wierzby sa placzace... ale te placzace sa piekne... Kiedys w dziecinstwie byla taka jedna plozysta tuz niedaleko zwiazku
wedkarskiego... Byla jakby z trzech pni zlozona... Jeden z nich prawie sie kladl na ziemi byl tak nisko... Wierzba byla wiekowa przynajmniej
60 lat jak i nie wiecej... Dzieci sie wspinaly po tym lezacym pniu pochylonym po czesci nad tafla jeziora... Ktoregos roku nie wiem czy z
powodu burzy czy wieku czy tez z obciazen jakie zostawily na pniu grupy dzieci... pien sie zlamal i drzewo po jakims czasie padlo i nastepnie
zostalo wyciete... Fredek glowe daje ze drzewo pamietasz... Jak sie zjezdzalo tuz obok posesji Zwiazku wedkarskiego to sanki zjezdzaly
pomiedzy krzakami dzikich roz po jednej stronie a drzewa akacji po drugiej... zjazd konczyl sie nad jeziorem wlasnie pod ta placzaca
wierzba... Wierzby kochaja wode... w takiej okolicy jak dlugie to rosly by idealnie... Niewiele potrzeba zeby zasadzic wierzbe... wystarczy
sadzonka zdrzewniala... nie konieczne nasiona... Zywotna roslina i rosnie szybko i wdziecznie wyglada... Brzozek bylo sporo kiedys przy
moscie.. nie wiem jak teraz a le swego czsu to byl tam taki maly gaj... zielony gaj... Brzozki mozna zasadzic na czesc Brzozowskiego... a moze
tak zasadzic drzwo na czesc kazdego nauczyciela siodemki naszych lat... z czasem jak drzewka by podrosly mozna by bylo nawet
zmontowac cos w rodzaju tablicy przy drzewach nauczycieli ktorzy "odeszli" tak dla upamietnienie ich pamieci i ciezkiej nauczycielskiej
pracy.... Bylo by naprzyklad drzewo Janiny Dabrowskiej... Brzozowskiego, Gajko, Serafina etc. etc. etc..... Moze mozna by bylo nawet po
czesci zaangazowac w to szkole... Dzieciaki jak by posadzily drzewa to moze by i szanowaly lepiej.... ale moze wymysla



Temat: Kwiaty.
Kwiaty.
Patrzę za okno, na szare trawniki i tęskno mi do wiosny :)Dlatego zakładam
ten wątek.
Które perfumy najwierniej oddają waszym zdaniem zapach powszechnie znanych
polskich kwiatów, tych polnych i ogrodowych? Zapewne znajdzie się tu sporo
niszowców, perfumiarskich "monografii" w całości poświeconych jednemu
kwiatowi. Ale może znacie również jakieś popularne perfumy, które
nierozłącznie kojarzą wam sie z daną rośliną?

WIOSNA:

żonkil
kwiat wiśni / jabłoni / gruszy
kwiat winorośli / porzeczki
"mlecze" czyli mniszki
bez
szafirki
konwalia
jaśminowiec
hiacynt
czeremcha
piwonie
żarnowce, szczodrzeńce
fiołek
tawuła (biało kwitnące duze krzaki używane na żywopłoty, niezbyt
miły "mleczny" zapach)

LATO:

akacje
czarny dziki bez
rezeda
groszek pachnący / polny groszek pachnący
goździki
irysy (kwiaty)
biała lilia
róża dzika
koniczyna
floksy
maciejka / lewkonia
lipa
nagietki i aksamitki
wszelkie wabiące ćmy, rozkwitające i pachnące nocą (bniece, dziwaczki,
bielunie)
astry
storczyki
kalina
lilie wodne (grzybienie, grążele)

(dodajcie jeśli przyjdą wam do głowy jeszcze jakieś)

Kilka moich typów:

bez - Tender Touch
szafirek - NR
jaśminowiec - L'Eau D'Issey
czeremcha - czasem wyczuwam w Romance
kwiat winorośli - CK One (wyraźnie), Eau Torride, Envy (śladowo)
akacje - Today Avon
"mlecze" - Biała Herbata Bvlgari (tylko rozgniecione łodygi :) )
rezeda - Week End Burberry
polny groszek pachnący - True Star
koniczyna (a dokładniej podobna do niej cieciorka) - Tommy Girl Summer
Cologne 2004
żarnowce - Summer Kenzo
floksy - Premier Jour, N. Ricci
maciejki- Słoń
lewkonie - śladowo w Curve Crush, trochę w CKbe
wszelkie pachnące nocą - troszkę w CK be
dzikie storczyki - Beyond Paradise
grążele - Eden




Temat: co dziwnego robiliście dziecięciem będąc?
kurczę, ja też zżerałam łebki od zapałak, były rozkosznie kwaśno - piekące :)
Oprócz tego:

Kiedyś, kiedy rodziców nie było w domu, ozdobiłam przy pomocy kredek wszystkie
ściany w głównym pokoju. I byłam strasznie rozczarowana, kiedy się okazało, że
mimo mojego wielkiego wysiłku i zaangażowania włożonego w Dzieło, rodzice byli
niezadowoleni.

Uwielbiałam z innymi dziećmi bawić się w "uciekanie przed stróżem" na "budowie".
Biedak był jeden i nigdy nie udało mu się nas dogonić.

Musiałam mieć na kolanach, pogłaskać i pokołysać każdego małego kota, który
pojawił się w moim zasięgu wzroku (Elmirka ;))

Zaliczyłam prawie wszystkie drzewa w okolicy. Nigdy niczego sobie nie złamałam,
ale kiedyś cienki kawałek gałęzi niemal przebił mi stopę.

Zakładałam halkę mamy, siadałam na parapecie i udawałam księdza odprawiającego mszę.

W kościele śpiewałam "dziki o Panie, składamy dziki". Świadomie. Uznałam że to
strasznie śmieszne, a Pan Bóg dzikami nie pogardzi.

Do pierwszej czy drugiej kasy szkoły podstawowej nie znałam słowa "msza", bo
zawsze chodziło się "do kościoła". Kiedy byłam chora i musiałam przepisać
katechezę z zeszytu koleżanki, uznałam że chodziło o "myszę" i tak przepisałam.
Dziwiłam się co prawda że w kościele odprawia się myszy, ale doszłam do wniosku
że musiało chodzić o mysz kościelną. Ksiądz uświadomił mi różnicę. Pewnie się
potem strasznie śmiał :)))

Wywalałam przez okno klocki żeby zobaczyć jak lecą.

Rodzice nie pozwalali mi mieć kota, a ja bym pół życia wtedy za kota oddała,
więc wymyśliłam sobie, że będę go mieć pod domem. Pod domem była taka nisza, 2
ściany, trzecią ścianę stanowił płot odgradzający nasz dom od placu budowy obok.
Pozostało mi tylko wybudować ostatnią ścianę. Cegieł z rozbiórki budynku przed
"budową" było sporo, więc pół dnia spędziłam na stawianiu murka, który sięgał mi
do piersi, więc był niebotycznie wysoki. Pomiędzy krzakami róż wykopałam norkę
dla kota, przykryłam ją deskami i wymościłam kocykiem. Po czym złapałam i
wpuściłam jednego z osiedlowych kotów do jego nowego domu. Kot rozejrzał się,
powąchał kocyk, prychnął, jednym susem przesadził mój murek i tyle go widziałam.
Byłam bardzo rozczarowana :))

Napiszę jak mi się coś jeszcze przypomni :)



Temat: Jablon
xurek napisała:

jeszcze raz dzieki, poogladam te jablon jeszcze raz i sie zastanowie, czy ciac
teraz, czy wiosna. Ale to "rozszerzanie galezi" to trzeba juz teraz?
###
Najlepiej teraz, do wiosny gałęzie będą już ładnie uformowane .
###

Roze to sa krzaki, ktore maja docelowo osiagnac 1,5 m. wzrostu i 1 m srednicy,
kwitna cale lato. Mam ich trzy, wszystkie byly zasadzone tej samej wielkosci,
do teraz wygladaja jednak zupelnie inaczej. Ta najwieksza ma z 70 cm. wzrostu,
ze cztery galezie, od dolu lyse, mniej wiecej od polowy bardzo rozgalezione i
pelnie lisci - wyglada nieco dziwnie :)). Druga ma ok. 50 cm, liscie od samego
dolu, ale mniej galezi. Trzecia prawie wcale nie urosla, ma z 25 cm., ma
liscie, ale w lecie miala chyba tylko ze dwa kwiatki.
Napewno to nie są róże pnące ani płożące, więc chyba krzaczaste- szkoda, że nie
znasz ich nazwy. Ja bym przyciął najsilniejsze przyrosty do ok. 25 cm, a słabsze
pędy do 15 cm.
###
Nie mam pojecia, co rozumiesz przez punkt szczepienia, jak pomysle o kopcu
torfu na trawie i Piranhii do robi mi sie slabo - czy torfu nie mozna zastapic
galeziami swierku albo innym plastikiem z babelkami powietrznymi? No i czy
trzeba cos w nich ciac? Jezeli jest to mozliwe, to chetnie zdopingowalabym te
wielka do wypuszczenia jakichs galazek od dolu :))
###
Miejsce szczepienia jest tam gdzie dzika podkładka łączy się ze szlachetna
odmianą, zwykle kilka cm nad ziemią. Jeśli z podkładki zaczynają odrastać pędy -
trzeba je wyciąć. Kopczyk z torfu/ziemi to raptem ok 15 cm, więc żaden problem.
Gałązkami świerku można okryć krzew pozostały po cięciu. Właśnie cięcie
spowoduje, że krzew się zagęści. Wszelkie plastiki odradzam, do okrycia można
użyć agrowłókniny (przepuszcza wodę i powietrze) - do kupienia w sklepach
ogrodniczych.



Temat: Zachwyty
Nadchodzi czerwiec pachnący truskawkami :)

Natomiast maj zawsze kojarzy mi się z jednym: z zapachem konwalii.

Wiem, ze nie będę oryginalna, jeśli napiszę, że to moje ulubione kwiaty...:)
Już wczesną wiosną, kiedy widzę zielone szpikulce pod krzakiem forsycji,
zaczynam się cieszyć, bo wiem, że wkrótce zobaczę w tym miejscu seledynowe
trąbki, a potem...smukłe zielone dłonie ukrywające w swym wnętrzu prawdziwy
skarb: drobne białe perełki nanizane na szmaragdową nić :))

Znam miejsce na obrzeżach lasu, gdzie w maju kwitną konwaliowe łąki. Delikatne
piękno i dzika woń tych leśnych konwalii zauroczyły mnie już wtedy, gdy byłam
w wieku Ani z Zielonego Wzgórza i taka egzaltacja była wówczas na miejscu.
Z czasem ponoć się z tego wyrasta. Mijają jednak kolejne maje, a mój zachwyt na
widok tych niepozornych kwiatów wciąż trwa...

Wydaje mi się to zastanawiające, bo nie mam nic przeciwko żywym barwom. I
dlatego moje ostróżki w kilku odcieniach błękitu będą w tym roku brodzić wśród
żółtych i pomarańczowych nagietek :))

A jednak białe kwiaty mają w sobie jakiś dziwny urok. Może to przez te
podświadome skojarzenia? Biel przecież jest symbolem czystości i delikatności.
Jest też syntezą wszystkich barw. Niektórym, jak np. ks. Twardowskiemu kojarzą
się jeszcze z czymś innym:

Zło jest romantyczne, a dobro zwyczajne
dobro wciąż na ostatku, bo zło jest ciekawe
a przecież białych kwiatów najwięcej na świecie
dopiero po nich żółte, a po nich czerwone...

A co powiecie na wyjęte ze strof wierszy fragmenty, które
same w sobie brzmią jakoś magicznie:

- "balet białych powojów z czasów Degasa" M.Pawlikowskiej

- "lunatyczny kochanek z białą chryzantemą"- K.I.Gałczyńskiego

- "biała róża pożegnania"- K.Iłłakowiczównej

- "tarnina biała kłębi się, puszy i pieni" B.Obertyńskiej

- "akacja, która kwiaty białymi na białe klawisze
otworzonego padła fortepianu" C.K. Norwida

Zachwycało się wielu, więc najwyraźniej siedzi jakaś magiczna siła w tych
pąkach białych róż, nenufarach, czy wreszcie tak niedawno przekwitłych drzewach
wiśni czy jabłoni...

Pozdrawiam i pozostaję w zachwycie :))

De_mi




Temat: rozany pomidorek w israelu.... :))))
dana33 napisała:

> fajna wiadomosc dzisiaj w yedioth..... nasi naukowcy wyprodukowali nowego
> pomidora..... wielkosc tych malych pomidorow cherry, bardziej czerwony i o
> smaku..... rozy..... nie wiadomo kiedy wejdzie na rynek, ale juz jest!
> w israelu robi sie mase takich prob, i mamy duzo "nowych starych" owocow i
> jarzyn....
> uwielbiam konfiture z platkow rozy.... to taki pomidorek bedzie super... :)))

Pomidorek ma być jak pomidorek, a konfitura, jak konfitura, o.Tu, w USA, nie ma
dobrych pomidorów, chyba że z targu. Cała reszta rozwożona jeszcze zielona, więc
nigdy nie dojrzewa na krzaku i jest bez smaku. Fuj. Jutro spróbuję zapolować w
sklepie. Kocham chleb (też nie ma dobrego, samo g.) z pomidorkiem, cebulką,
pieprzem i solą. Wiecie, czego jeszcze tu nie ma? Poziomek! Ostatnie jadłem w
Polsce. Aha, i jagody są ohydne, białe w środku. Fuj! I dzikich grzybów nie ma,
a mnie się marzą kurki i maślaki. Są tylko pieczarki, które trzeba mocno
zesmażyć z kilkoma suszonymi grzybkami, żeby miały smak grzybów. Grzybki
marynowane tylko w polskich sklepach, których u mnie nie ma. Kupiłem raz w
niemieckim śledzie obsmażane w mące i marynowane, bo takie robiła mi matka w
dzieciństwie, ale te były błeeeeeee. Twarde, żyłowate i okropnie smakowały. Te z
dzieciństwa rozpływały się w ustach. I to cholerne mleko po stokroć
pasteryzowane nie zsiada się, tylko śmierdzi. Ech, chyba zrobię krokiety z
grzybami, jeśli uda mi się usmażyć cienkie naleśniki. Jutro pojadę do sklepu i
spróbuję - mniam! A osobno naleśniki z serkiem kremowym (serek, żółtko,
cukier-puder, starta skórka pomarańczowa) pycha. Ale będę musiał nasmażyć tych
naleśników! Wszystkie zrobię takie same - niesłodkie ciasto, tylko od nadzienia
smak będzie zależał. Może się wreszcie obeżrę. Któregoś dnia będę musiał kupić
takie małe rybki (po angielsku smelts), obtoczone w mące z solą i pieprzem,
rzucone na gorącą oliwę smażą się błyskawicznie i są pycha, jem je jak frytki,
tylko że chałupa będzie śmierdziała rybą. Co bym tak jeszcze zeżarł? Ryż na
mleku! O, na śniadanie. Z odrobiną wanilii i żółtkiem wtartym do mleka. Można
jeść na zimno i na gorąco. I zupę nic! Na zimno z pływającymi wysepkami z
ubitych białek. To jest zupa mego dzieciństwa :) No, dość tych marzeń. Trza spać.




Temat: Atak na USA Czy ktos zna odpowiedz ??
#####______________PRZECZYTAJ___________________#####
Gość portalu: Egon napisał(a):
>
> Slyszalem,ze nieznany tatus Vista byl jednym z tych bydlakow.
> I co ty na to Vist ?
> Przeciez mamusia twoja byla zgwalcona przez 7-miu studentow arabskich po
> ostrej popijawie z nimi na Sylwestra 1974 roku we Wroclawiu.
> No i jak dalej bedziesz repostowal?
_______________________________________________________________________________
Do forumowiczów:
Poniżej podaję przykład mojej poprzedniej wymiany postów z Egonem:

Gość portalu: Egon napisał(a):
>
> ...,a tak naprawde ,serca bola,bo prawdziwy zapach kaczencow na polskich
> lakach,tak jak kiedys sie to czulo,znowu chcialoby sie przypomniec.

Egonie !

Jak obiecałem, tak dziś zrobiłem. Poszedłem na łąkę dla Ciebie.

Świeciło słońce głośno ćwierkały i świergoliły ptaki.

Wśród wielu innych kwiatów znalazłem kaczeńce ! )

Są żółte w głębszym odcieniu... nie pachną mocno ! Każdy większy - dojrzały
kwiatek ma pięć płatków. Kwiatek po przekwitnięciu staje się zieloną kulką z
wieloma występami.

Obok kaczeńców kwitnie wiele innych kwiatów. Może późną wionsną już tak jest.

W zasadzie większość tzw. mleczy - też zółtych ale wiekszych kwiatów przekwitła.

Zamieniła siś w białe kule dmuchawców, które już rozpylił wiart. Zostały tylko
te ukryte w cieniu, np. ża krzakimi dzikiej róży.
A dzika róża już kończy kwitnienie. Ostatnie dorodne kwiaty o kolorze mycek
kardynalskich pachną intensywnie. Pachną - słodkością dzikiej róży.

W trawie, która sięga do kolan ale nie jest w swych górnych partiach zbyt gęsta,
kwitną też pierwsze rumianki ). Połączenie białych płatków z zółtym środkiem
kwiatu sprawia, że są dobrze widoczne w słońcu i kojarzą się w naparem.

Rumianek ma dużo płatków (jeden przeliczyłem - 23), nadaje się do wróżby pt.
"kocha, lubi, szanuje" zrywając płatki wypowiada się te słowa aż zostanie
ostatni.
Wtedy już "wiadomo" jakie są uczucia mojej wybranki do mnie )).

Gdzieniegdzie rośnie koniczyna. Są jej dwie odmiany. Częstsza - w kolorze lila i
ta druga - biała.

Szczaw już przekwitł i na wysokich łodygach zostały tylko gęsto ułożone nasiona.

Kwitną też małe powoje w wyblakłym niebieskim kolorze i roślinka którą w
dzieciństwie poznałem jako rajski chleb. Kwiatki białe znieniają sie w trójkatne
owoce - jedalne, ale dla dzieci, bo małe.

Nie pamiętam nazwy rośliny z której robiłem rurki do strzelania (plucia) jej
owocami. Kwitnie biało, podobna do kopru.

Krzaki: to wspomniane wcześniej dzika róża, bez w dwu odmianach fioletowawej i
białej, dziki (psi) bez - kwitnie biało a jego owoce dojrzewają granatowo i
farbują przy dotknięciu.
Kwitną też jeżyny.

Wszystko spąpane w słoścu i zatopione w śpiewie ptaków polnych....

Zapomniałem... kwitną poziomki. Widok kwiatu poziomki nz tle jej liści
obiecuje małą słodką... prawie przełykam ślinkę

Tak to Egonie za Twoją sprawą spędziłem dziś czas na łące.

Fajnie było. Dzięki.
_______________________________________________________________

Co ludźmi kieruje ?

Czasem nie wiem.

pzdr

Vist________________________________________
P.S.
Może antypolskie i prożydowskie posty Egona
mogą tu być wskazówką ?



Temat: Dziki jest ten swiat
Bornholm wyspa gorąca
Z prawdziwa ulga opuszczamy Ustke, letnia stolice dresiarzy i ładujemy sie na
wodolot do Nexo. Stad wyruszymy dookola wyspy, czasami zapuszczajc sie w głąb
lądu. Gdybysmy jechali tylko wzdluz linii brzegowej zrobilibysmy zaledwie 140
km!Jak na tydzien to troche za malo :), ale hm... zrobilsmy niewiele wiecej!,
licznik po trzech dniach wskazywal w sumie 7 godzin jazdy :)))))) Inaczej sie
jednak nie da, jesli chce sie w pelni skorzystac z urokow wyspy. Trojka od paru
lat propaguje Bornholm jako raj dla rowerzytow. Zaledwie w latach 80-tych ktos
wpadl na pomysl by postawic na turystyke rowerowa i wybudowal kilometry
sciezek przecinajacych wyspe wzdluz, wszez i dookola! Sciezek w wiekszosci
asfaltowych, ale tez piaszczystych zawsze jednak swietnie oznakowanych
i ...przyjaznych. Nie raz przy sciezce, przy farmie napotykamy na stoliczek z
kawą, herbatą, w lodówkach turystycznych zimne napoje, w pudelku ciasto
murzynek, w skrzyneczce pieniadze i cennik!!! Gospodarze pewnie na polu! Wyspa
zadziwia nas od pierszego dnia, nikt tu nie zapina rowerow, szybko uczymy sie
tutejszych zwyczjów i wszędzie, czy na plazy czy w wiosce zostwiamy rowery z
calym bagazem niezamkniete! Doswiadczamy uczucia dotad nieznanego, jest to
poczucie wolnosci i niewyobrazlanego relaksu, jaki daje uwolnienie od strachu o
wlasny dobytek, uwolniene od starchu ze ktos mi moze zrobic krzywde,
przywlaszczyc cos co do mnie nalezy! Okrzykujemy Bornholm wyspa Utopia, wszytko
tutaj jest takie normalne, przyjazne, czyste i estetyczne, pelne uroku.
Wiec nie wolno na Borhomlmie sie spieszyc, na poludniu wyspy trzeba sie
wykąpać, plaze piaszczyste bielutkie jak na costa de sol, tyle ze bez hoteli i
dzikich tlumow, puste wlasciwie sa, tylko wydmy, wrzoswiska, dalej krzaki
dzikiej rozy i jezyn! Na polnocy i zachodnim wybrzezu beda juz tylko kamieniste
plaze. Polnoc jednak ma swoje atrakcje. Miejscowosci Swanke i Gudhjem to
malutkie wioseczki, przycupniete nad brzegiem morza, dba sie tutaj o to by
chatki rybackie ryglowane - z charakterystycznym murem pruskim, w kolorach
pomaranczy, żółci i różów wygladaly jak za dawnych czasow. Wieczorem przy
swietle gazowych lamp wygladaja jak scenografia teatralna, wydaja sie byc
jeszcze mniejsze. Nie mozemy sie powstrzymac by nie zagladac do srodka, w okna,
w ktorych nie ma zaslonek, a gdzie Dunczycy maja zwyczaj usatwiac przerozne
bibeloty! Noca zycie w wiosce zamiera, tylko na samym nadbrzezu błąka sie paru
turystow, pala sie swieczki na schodach na taras, a w malej kafejce pani spiewa
live jazz. W dzien wdrapujemy sie na pobliskie wzgorze i z gory patrzymy na
czerwone dachy domow i charakterystyczne biale kominy wedzarni!!! Tutaj zjemy
najpyszniejsze sledzie na swiecie!! Mieciutkie, jakby maślane w pysznych slodko-
kwasnych, korzennych marynatach, sosie currym, panierce i slodkiej marynacie,
wedzone makrele rownie masalne jak sledzie, plastry łososia, z konserwowanymi
buraczkami, dipami, salatka ziemniaczana, chlebkiem czarnym. Przy takich
delikatesach tradycyjny wedzony bornholmer z żółtkiem, czyli 'sol over
Gudhjem '(słońce nad Gudhjem) wypadł raczej blado! Koniecznie w Gudhjem trzeba
sledziki zjesc wykupic bilecik za 78 koron i "jeść ile dusza zapragnie" (To byl
zreszta jedyna informacja w jezyku polskim :), reszta wylacznie po dunsku,
angielski tez maja w glebokim powazaniu :) Powtorke mozna zrobic na zachodnim
wybrzezu w rownie slynnych wedzarnich w Hasle. Po drodze na najbardziej
wysunietym na zachod krańcu wyspy miniecie przepieknie położony niczym latarnia
morska zamek Hammerhouse. Wiedzie do niego parogodzinny szlak wzdluz brzegu
morza wsrod wrzoskwisk i glazowisk i znowu dzikiej róży i jeżyn.
I taki jest caly Bornholm, tylko Ronne "stolica" wyspy, mozna by okreslic
mianem miasta, reszta to ciche wioseczki i kolorowe chatki na wybrzezu,
wewnatrz wyspy krajobraz rolniczy, troche lasu, mozna w nim nawet pokrzyczec w
dolinie echa!, cudne naprawde tajemnicze wąwazy, roslinność tu prawie
tropikalna, sprzyja jej szczegolny mikroklimat. I pomyslec, ze to tylo 3
godziny wodolotem od polskiego ryczącego wybrzeza...
cdn



Temat: Rycze od rana:(
JEST!!!
Boze, tyle serdecznych wpisow, dziekuje Wam wszystkim bardzo, pomogly Wasze
dobre mysli i modlitwy. Smoli jest i teraz spi sobie slodko razem z moim drugim
kotem na lozku.
Szukalam go wczoraj caly dzien i noc i znalazlam w nocy, az nie moge uwierzyc,
ze tak szybko i ze mialam takie szczescie. Ogloszen rozwiesilam chyba z 40 w
okolicy, musialam dokladac, bo szybko byly zrywane, chodzilam tez po ludziach.
Wieczorem i w nocy chodzilam z latarka i kicialam lub
wolalam "smolismolismoli". Tutaj na osiedlu akurat ludzie na parterze maja
balkony takie, ze moga wychodzic nimi na dwor, wiec widzieli mnie dobrze,
czesto dziwnie patrzyli, ze ktos im kolo okien latarka swieci. Zdazali sie tez
mili, pytali kogo szukam, okazywalo sie, ze Ci co pytali to byli kociarze,
zwykle z dwoma wlasnymi, wiec dobrze mnie rozumieli. Wrocilam pod wieczor do
domu cos zjesc i sie umyc z mysla, ze po 12 ruszam od nowa na obchod, a potem
znowu tak o 5 rano. Jadlam na balkonie, obserwujac caly czas trawnik, drugi kot
mi towarzyszyl i czasem tak miauczal jakby wolal Smoli. Bylo tak kolo 11.30,
nagle w swietle lampy zobaczylam czarny slad, ktory przemierzyl przez trawnik
do krzaczka na przeciwko. Poznalam go od razu, wygladal jak wiewiorka, z
ogonkiem opuszczonym, z brzuchem przy ziemii, szybkie skoki by tylko zniknac z
pola widzenia. Szybko sie ubralam i biegne z latarka, juz znalam wszystkie
krzaczki, wiec od razu wiedzialam pod ktory sie schowal. Wolam Smoli, a tu
odzywa sie cichutkie piszczenie, jeszcze go nie widzialam, ale poznalam po
glosie, ze to juz na pewno on, wlaczylam latarke i wolam i wolam, w koncu
zobaczylma wielkie wystarszone slepka. Byl taki wystraszony, ze bal sie do mnei
wyjsc, na jedzenie nie reagowal, tylko na moje kazde "smoli" odpowiadal cichym
piszczeniem. Widac, ze chcial wyjsc, ale sie boi. Akurat schowal sie w krzaki z
dzika roza, strasznie geste i kolczyste, zaczelam sie wczolgiwac, ale co ja
blizej to on sie chowa glebiej, w koncu nieco sie wysunal, zlapalam go, ale
strasznei sie wyrywal i plakal, ale coz bylam sama, wzielam ze soba torbe taka
przenosna dla zwierzat, ale za chiny go tam wlozyc nie moglam, balam sie, ze mi
ucieknie i jak ja to czarne w nocy zobacze, wiec przycisnelam mocno do siebie i
te pedy do domu. Krzyczal po drodze tak bardzo jakbym mu krzywde robila, ale
udalo sie. Gyd go puscilam w domu, od razu poznal teren i poznal drugiego kota,
ktory go zaczal bardzo obwachiwac. A ja wygladalam jakbym przeszla walke z
tygrysem, cala mokra, brudna, rozwiany wlos i wszedzie pregi po kocich
pazurach, nawet na brzuchu i plecach, ale mimo to cala szczesliwa.
Z wrazenia nawet nie chcial jesc i bardzo sie mnie bal, pewnie przez to, ze go
tak na sile bralam, ale coz nie mialam wyjscia tak sobie mowie.
Po godzinie mu przeszlo i w koncu zjadl cos bardzo lapczywie i dal sie
poglaskac i potem legl na podlodze i sie nie ruszyl. Nad ranem przyszedl sie
poglaskac i przytulil sie do mnie i spal, a ja zamiast spac to sie na niego
patrzylam i mizialam ze szczescia.
Jest tylko jedna dobra strona tego co sie stalo, jestem z natury strasznie
niesmiala w bezposrednich kontaktach z ludzmi, ale w sytuacji zagrozenia
przelamuje sie i po prostu musialam pytac ludzi i z nimi rozmawiac i przy
okazji poznalam troche kocich ludzi, nawet zadzwonily do mnei 2 panie, ktore
mowily, ze co prawda kota nie widzialy, ale widzialy ogloszenia i powiedzialy
pare milych slow. A podczas szukania, zagadala mnie jedna pani, ktora przy
okazji mi powiedziala jak samemu naprawic siatke i gdzie kupic materialy, co
mam oczywiscie zamiar zrobic i pal szesc wlasciciela, jak mu sie nie bedzie
podobac to niech sobie poprawia.
Dziekuje Wam jeszcze raz za slowa otuchy!!!



Temat: gleba klasy VI
trzeba najpierw przygotować ziemię
Nie jestem fachowcem,zaznaczam,ale mam właśnie podobny
problem.Działka została przekwalifikowana z kiepskiej jakości rolnej
ziemi na budowlaną, totalnie jałowa ziemia piach-glina. Słonko cały
dzień wysusza wszystko co żyje (brakuje tylko widoczków ala dziki
zachód w postaci toczących się na wietrze krzaków),za to świetnie
żyją sobie na niej chwasty.
1. Ziemię trzeba najpierw oczyścić z kamieni,szkieł i innych
śmieci,zlać "randapem" chwasty, wykopać perz.
2. Następnie dobrze jest kupić kilka wywrotek super ziemi i
rozsmarować je po całym terenie.Jeżeli teren nie jest zbyt duży,to
nie będzie to straszliwie drogie.Przed rozwiezieniem ziemi (i
wręczeniem pieniędzy) trzeba sprawdzić,czy nie jest to ziemia z
wykopu pod dom,co niestety robią nagminnie nasi "mili ogrodnicy i
sprzedawcy ziemi".
Inna opcja,zdecydowanie lepsza i darmowa,ale lekko traumatyczna,to
zbieranie krowich placków w okolicy (łopatą na taczki i następnie na
ziemię w naszym ogródku). Dziadkowie znajomych mają dzięki temu
cudny ogród. Niestety nie zawsze są jakieś krowy w okolicy.
3. Przed założeniem trawnika czy posadzeniem roślin warto posiać
tzw. zielony nawóz (facelia,łubin - co tam nadaje się na kiepską
glebę, odradzałabym kończynę,jest wymagająca). Gleba będzie
korzystać i zielono będzie wokoło domu. Ważne jest,aby te roślinki
zasaić najdalej do połowy sierpnia (facelia) i aby nie wyrosły zbyt
wysoko (tj.nie zestarzały się).Trzeba je przelecieć jak tylko wzejdą
najlepiej glebogryzarką, która zmieli je z ziemią (glebogryzarka do
małych ogrodów koniecznie ręczna,po traktorze zostaną
nierówności).Jeżeli ktoś nie lubi jednak jakiś nieproszonych
kwiatków wśród trawy,to może mieć problem, zielony nawóz może bowiem
jeszcze ponownie wyrosnąć.
4. Wybór roślin jest bardzo ważny, ale nie jest trudny jeżeli
postawimy na prostotę, wręcz rustykalizm. Brzozy i iglaki powinny
spokojnie w takiej glebie rosnąć (gorzej jednak z wspomnianymi
wrzosami,które lubią torf i kwaśną glebę). Ja postawiłam na iglaki
(zielone cały rok,nie trzeba zbierać liści),choć nie obędzie się bez
praktycznych drzewek i krzewów owocowych (jabłonie,porzeczki,agrest
nie są wymagające). W sklepach ogrodniczych zazwyczaj jest opis na
karteczkach, jaką glebę lubi dana roślina. Dobrze wcześnie sobie
wymyślić, co chcemy, zaczynając od dużych roślin (bez pod oknem
sypialni, świerk przed tarasem, szpaler iglaków odsłaniających nas
od sąsiada), stopniowo zmierzając do najmniejszych (kilka
słoneczników przed płotem,wrzosowisko przy wejściu do domu), by
wiedzieć,co chcemy kupić i wybierać już tylko odmianę danej rośliny.
Przed sadzeniem, jak ktoś tu napisał warto posmaraować korzenie
mikroryzą. Nie wiem,jak to działa (i czy dobrze na wszystkie
gatunki),ja dopiero po posadzeniu roślin znalazłam toto w sklepie
ogrodniczym (tak to zwykle bywa).Może da się zrobić zastrzyk z
zewnątrz?
Możena też na wszelki wypadek zastosować taki patencik polegający na
wykopaniu dołka pod roślinę, wymoszczenia go dobrą ziemią
(odpowiednią dla tej roślny),położenia na to płachty agrowłókniny i
rozcięcia jej w środku tylko tyle,aby wsadzić korzenie sadzonej
rośliny.Agrowłóknina będzie trzymać wodę,a jednocześnie blokować
chwasty.
Warto zobaczyć, co się dobrze trzyma w okolicznych ogrodach, a nawet
dziko. Ja np. po pochowaniu kolejnego krzaka czegoś tam "super",co
zdechło w kilka dni, w to samo miejsce wkopałam krzew dzikiej róży i
gra.
Nie należy też się wstydzić i jak znajomi pytają,czy coś kupić nam
do ogródka,to sprecyzować co. Ja dostałam przepiękne rośliny,których
nazw nie wymówię i które skonały w męczarniach, a znajomi oczywiście
dopytywali i sprawdzali,jak się te cudeńka mają...



Temat: Bajki

Powiadają, że pewnego razu spotkały się na Ziemi
wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot.

Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci,
Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało:

- Pobawmy się w chowanego!

Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi,
a Ciekawość, nie mogąc się powstrzymać, spytała z typowym dla siebie
zainteresowaniem:
- W chowanego? A co to takiego?
-To zabawa- wyjaśniło żywo Szaleństwo- polegająca na tym, iż ja zakryję
sobie oczy i powolutku zacznę liczyć do miliona.W międzyczasie wy wszyscy
dobrze się schowacie , a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć.
Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce w następnej
kolejce.

Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii,
Radośc podskakiwała tak wesolutko, iż udało się jej przekonać do gry Wątpliwość,
a nawet Apatię, której nigdy niczym nie dało się zainteresować.

Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda wolała się nie chować,
w końcu i tak zawsze ją odkrywano. Duma stwierdziła,że zabawa jest głupia,
ale tak naprawdę w głębi duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogoś innego.
Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.
- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.
Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy napotkany kamień.
Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei
wspiął się o własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego drzewa.
Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie miejsca, gdyż wszystkie
kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół:
krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla-
w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości,
powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności.

W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca.

Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe miejsce:wygodne,
przewiewne, a co najważniejsze- przeznaczone tylko, tylko dla niego.
Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało i tak naprawdę
ukryło się za tęczą?? Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć wskoczyli
w sam środek wulkanu. Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się
Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne.

Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć
sobie miejsca.W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż
i schowała się wśród ich krzaków.

-Milion- krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarstko zabrało się do szukania.
Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo.
Chwilę potem ujrzało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem.
W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i Pożądania.Następnie przez
przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadaiło je do kryjówki Tiumfu.
Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki
kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os.

Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad stawkiem
i w ten sposób znalazło Piękność. Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie
Wątpliwości,która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony
płotu najlepiej się skryć.

W ten sposób wszyscy zostali znalezieni:
talent wśród świeżych ziół, Smutek- w przepastnej jaskini, a Zapomnienie......
cóż, już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego.

Do znalezienia pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde drzewko,
sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało
się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik. Patykiem zaczęło
odgarniać gałązki.....
I..wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu.
Stało się prawdziwe nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy.
Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o
przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego
winy przyjaciółki. I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz
pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego,
Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.




Temat: Coś dla stolicy
Coś dla stolicy

Powiadają, że pewnego razu spotkały się na Ziemi
wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot.

Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci,
Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało:

- Pobawmy się w chowanego!

Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi,
a Ciekawość, nie mogąc się powstrzymać, spytała z typowym dla siebie
zainteresowaniem:
- W chowanego? A co to takiego?
-To zabawa- wyjaśniło żywo Szaleństwo- polegająca na tym, iż ja zakryję
sobie oczy i powolutku zacznę liczyć do miliona.W międzyczasie wy wszyscy
dobrze się schowacie , a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć.
Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce w następnej
kolejce.

Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii,
Radośc podskakiwała tak wesolutko, iż udało się jej przekonać do gry Wątpliwość,
a nawet Apatię, której nigdy niczym nie dało się zainteresować.

Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda wolała się nie chować,
w końcu i tak zawsze ją odkrywano. Duma stwierdziła,że zabawa jest głupia,
ale tak naprawdę w głębi duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogoś innego.
Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.
- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.
Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy napotkany kamień.
Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei
wspiął się o własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego drzewa.
Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie miejsca, gdyż wszystkie
kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół:
krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla-
w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości,
powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności.

W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca.

Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe miejsce:wygodne,
przewiewne, a co najważniejsze- przeznaczone tylko, tylko dla niego.
Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało i tak naprawdę
ukryło się za tęczą?? Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć wskoczyli
w sam środek wulkanu. Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się
Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne.

Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć
sobie miejsca.W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż
i schowała się wśród ich krzaków.

-Milion- krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarstko zabrało się do szukania.
Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo.
Chwilę potem ujrzało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem.
W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i Pożądania.Następnie przez
przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadaiło je do kryjówki Tiumfu.
Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki
kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os.

Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad stawkiem
i w ten sposób znalazło Piękność. Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie
Wątpliwości,która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony
płotu najlepiej się skryć.

W ten sposób wszyscy zostali znalezieni:
talent wśród świeżych ziół, Smutek- w przepastnej jaskini, a Zapomnienie......
cóż, już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego.

Do znalezienia pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde drzewko,
sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało
się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik. Patykiem zaczęło
odgarniać gałązki.....
I..wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu.
Stało się prawdziwe nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy.
Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o
przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego
winy przyjaciółki. I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz
pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego,
Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.




Temat: Dla la belli i innych
Dla la belli i innych
Znalazlem taka bajke ( przytoczona, napisana ??? przez anik ):

Powiadają, że pewnego razu spotkały się na Ziemi
wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot.

Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci,
Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało:

- Pobawmy się w chowanego!

Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi,
a Ciekawość, nie mogąc się powstrzymać, spytała z typowym dla siebie
zainteresowaniem:
- W chowanego? A co to takiego?
-To zabawa- wyjaśniło żywo Szaleństwo- polegająca na tym, iż ja zakryję
sobie oczy i powolutku zacznę liczyć do miliona.W międzyczasie wy wszyscy
dobrze się schowacie , a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć.
Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce w następnej
kolejce.

Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii,
Radośc podskakiwała tak wesolutko, iż udało się jej przekonać do gry Wątpliwość,
a nawet Apatię, której nigdy niczym nie dało się zainteresować.

Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda wolała się nie chować,
w końcu i tak zawsze ją odkrywano. Duma stwierdziła,że zabawa jest głupia,
ale tak naprawdę w głębi duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogoś innego.
Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.
- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.
Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy napotkany kamień.
Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei
wspiął się o własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego drzewa.
Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie miejsca, gdyż wszystkie
kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół:
krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla-
w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości,
powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności.

W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca.

Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe miejsce:wygodne,
przewiewne, a co najważniejsze- przeznaczone tylko, tylko dla niego.
Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało i tak naprawdę
ukryło się za tęczą?? Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć wskoczyli
w sam środek wulkanu. Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się
Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne.

Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć
sobie miejsca.W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż
i schowała się wśród ich krzaków.

-Milion- krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarstko zabrało się do szukania.
Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo.
Chwilę potem ujrzało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem.
W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i Pożądania.Następnie przez
przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadaiło je do kryjówki Tiumfu.
Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki
kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os.

Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad stawkiem
i w ten sposób znalazło Piękność. Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie
Wątpliwości,która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony
płotu najlepiej się skryć.

W ten sposób wszyscy zostali znalezieni:
talent wśród świeżych ziół, Smutek- w przepastnej jaskini, a Zapomnienie......
cóż, już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego.

Do znalezienia pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde drzewko,
sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało
się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik. Patykiem zaczęło
odgarniać gałązki.....
I..wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu.
Stało się prawdziwe nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy.
Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o
przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego
winy przyjaciółki. I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz
pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego,
Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.




Temat: Cudownej uwadze wszystkich zakochanych polecam...
Cudownej uwadze wszystkich zakochanych polecam...
Pewnego razu spotkały się na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot.
Gdy ZNUDZENIE ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci, SZALEŃSTWO, jak zwykle
obłędnie dzikie zaproponowało:
- Pobawmy się w chowanego.
INTRYGA, niezmiernie zaintrygowana, uniosła lekko brwi, a CIEKAWOŚĆ,
nie mogąc wytrzymać, spytała z typowym dla siebie zainteresowaniem:
- W chowanego? A co to takiego?
- To zabawa - wyjaśniło SZALEŃSTWO - polegająca na tym, że ja zakryję sobie
oczy i powolutku zacznę liczyć do miliona. W międzyczasie wy wszyscy dobrze
się schowacie, a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć.
Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce w następnej
kolejce.
Podekscytowany ENTUZJAZM zaczął tańczyć w towarzystwie EUFORII, RADOŚĆ
podskakiwała tak wesolutko, iż udało jej się przekonać do gry WĄTPLIWOŚĆ,
a nawet APATIĘ, której nigdy niczym nie udało się zainteresować. Jednakże
nie wszyscy chcieli się przyłączyć. PRAWDA wolała się nie chować, w końcu
i tak ją zawsze odkrywano. DUMA stwierdziła, że zabawa jest głupia, ale tak
naprawdę w głębi duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogo innego.
TCHÓRZOSTWO z kolei nie chciało ryzykować.
- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć SZALEŃSTWO.
Najszybciej schowało się LENISTWO, osuwając się za pierwszy lepszy napotkany
kamień. WIARA pofrunęła do nieba, a ZAZDROŚĆ ukryła się w cieniu TRIUMFU,
który z kolei wspinał się o własnych siłach, hen! na szczyt najwyższego
drzewa.
WSPANIAŁOMYŚLNOŚĆ długo nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca,
gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół.
Krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla PIĘKNOŚCI, dziupla
- w sam raz dla NIEŚMIAŁOŚCI, motyle skrzydła stworzone dla ZMYSŁOWOŚCI,
powiew wiatru okazał się najlepszy dla WOLNOŚCI. W końcu WSPANIAŁOMYŚLNOŚĆ
schowała się za promyczkiem słońca. Z kolei EGOIZM znalazł sobie, jak
sądził, wspaniałe miejsce: wygodne i przewiewne, a co najważniejsze -
przeznaczone tylko dla niego. KŁAMSTWO schowało się na dnie oceanów, a może
skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą? PASJA i POŻADANIE w porywie
gorących uczuć wskoczyli w sam środek wulkanu. Niestety wyleciało mi z
pamięci, gdzie skryło się ZAPOMNIENIE, lecz to przecież mało ważne. Gdy
SZALEŃSTWO liczyło: dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć, MIŁOŚĆ jeszcze nie zdołała
znaleźć sobie odpowiedniego miejsca. W ostatniej chwili odkryła jednak
zagajnik dzikich róż i schowała się wśród ich krzaków.
- Milion! - krzyknęło na końcu SZALEŃSTWO i dziarsko zabrało się do
szukania. Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej
LENISTWO. Chwilę potem usłyszało WINĘ rozmawiającą z Panem Bogiem. W rytmie
wulkanów wyczuło natomiast obecność PASJI i POŻĄDANIA. Następnie, przez
przypadek, odnalazło ZAZDROŚĆ, co szybko doprowadziło je do kryjówki
TRIUMFU. EGOIZMU nie trzeba było szukać wcale, gdyż jak z procy wyleciał ze
swej kryjówki, kiedy okazało się, że wpakował się w sam środek gniazda
dzikich os. Trochę zmęczone szukaniem SZALEŃSTWO przysiadło na chwilę nad
stawkiem i tak znalazło PIĘKNOŚĆ. Jeszcze łatwiejsze okazało się
odnalezienie WĄTPLIWOŚCI, która niestety nie potrafiła zdecydować, z której
strony płotu najlepiej się ukryć. W ten sposób wszyscy zostali znalezieni:
TALENT wśród świeżych ziół, SMUTEK w przepastnej jaskini, a ZAPOMNIENIE...
cóż, już dawno zapomniało, że bawi się w chowanego.
Do znalezienia pozostała tylko MIŁOŚĆ. SZALEŃSTWO zaglądało za każde
drzewko. Sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już
miało się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik. Patykiem zaczęło
odgarniać gałązki... Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy krzyk bólu. Stało
sięprawdziwe nieszczęście. Różane kolce zraniły MIŁOŚĆ w oczy. SZALEŃSTWU
zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w
końcu przysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki.

I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na
Ziemi w chowanego, MIŁOŚĆ jest ślepa i zawsze towarzyszy jej SZALEŃSTWO.




Strona 1 z 2 • Znaleźliśmy 85 wyników • 1, 2